32

739 37 3
                                        

Święta z rodziną Yoongiego to najlepsza rzecz jaką mógł sobie wyobrazić Hoseok. Mama jego chłopaka była dla niego przemiła, była wprost kochaną osobą. Ojciec Yoongiego... Cóż jak to ojciec opowiadała czasy kiedy to jego chłopak był jeszcze dzieckiem. Miał z tego niezły ubaw.

Teraz rozmarzony Hoseok wychodził z uczelni. Yoongi zaprosił go dziś na kolację przez co był podekscytowany. Nie zauważył jednak tej jeden osoby, tej jednej która go darzyła dużą nienawiścią.
Tej jednej która teraz go śledziła. Wracał do domu niczego nie świadomy. Jednak później czuł na sobie czyjś wzrok i przyśpieszył kroku. Usłyszał za sobą jak ktoś również to robi. Zatrzymuje się gwałtownie i odwraca się do stalkera.

- Znowu ty? - warknął widząc znajomą twarz - powinnaś się leczyć... - zaśmiał się nerwowo. Nie wiedziałem go czego zdolna jest ta dziewczyna

- A ty znowu mnie nie posłuchałeś... - mruknęła - miałeś nie spotykać się już z Yoongim a nadal to robisz - westchnęła i podeszła do Hoseoka. Przybliżyła się i szybko musnęła jego usta. W głowie Hoseoka był teraz tylko i wyłącznie dźwięk robionego zdjęcia.

- Co ty robisz?! - krzyknął i wytarł usta.

- Nie chcesz zostawić go to on zostawi ciebie - zaśmiała się i odeszła. Chciał dogonić fotografa jednak przepadł tak szybki jak się pojawił.

Kurwa. Kurwa. Kurwa.

Jeśli zobaczy to zdjęcie to koniec...

Hoseok siedział cały zestresowany, nie wiedział co robić, nienawidził kiedy ona dostarczy mu to zdjęcie. Był w dupie krótko mówiąc.

Pod wieczór postanowił się nie poddawać i jednak pójść na kolację do chłopaka. Ubrał czarną koszulę i czarne rurki, które idealnie na nim leżały. Kilkanaście minut później stał już pod drzwiami chłopaka. Zadzwonił. Po kilku sekundach usłyszał za drzwiami jakieś szmery. W drzwiach zobaczył swojego chłopaka, wpuścił go do środka i pośpiesznie udał się do kuchni. Na początku Hoseok myślał że coś gotuję jednak od razu przypomniało sobie o zdjęciu. Podszedł do chłopaka od tyłu i musnął jego szyję.

Brak reakcji.

- H- Hoseok...? - zapytał - możemy tak... - westchnął - Czy ja jestem nie wystarczający? Co takiego zrobiłem? - czyli widział zdjęcie.

- Yooni to nie tak... - mruknął i podrapał się po karku.

- A jak?! - krzyknął - Przed kolacją liżesz się z jakąś babą! Co zrobiłem nie tak! Poświecił bym za ciebie wszystko rozumiesz?! A ty odstawiasz taki kabaret... Ja myślę... Myślę że przyda nam się przerwa... - mruknął i spojrzał cały załzawiony na mnie.
- Mogę wyjaśnć!

- Mam daleko w dupie twojej wyjaśnienia! Wyjdź z mojego domu!

Hoseok był jak w amoku. Nie mógł się ruszać. Był przerażonych. Jedyna osoba na której mu zależała teraz go nienawidziła. Nawet nie dał mu wyjaśnić. Wybiegł z domu ukochanego. Biegł do póki nie zabrakło mu sił. Zatrzymał się w parku na ławce. Kiedy się uspokoił postanowił wrócić do domu i jutrzejszego dnia wyjaśnić wszystko Yoongiemu. Przynajmniej spróbować.

Stal na przejściu. Zielone. Szedł spokojnie przez ulicę nie widząc białego, rozoedosnego samochody a w nim kobiety z szerokim uśmiechem na twarzy.

Pisk opon. Krzyk. Ból. Ciemność.



























a/n: chyba ta kłótnia mało dramatyczna...







DAYDREAMOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz