Gdy tylko wylądowaliśmy w szkolnym ogrodzie. Odezwałam się do Bontiego z pytaniem:
V- Po co tu jesteśmy?
*Spytałam go zagubiona*B- On zaraz przyjdzie.
*Powiedział mi Anioł*V- Kto?
*Spytałam się go*B-Szef.
V- Jaki szef?
*Spytałam ze niezrozumieniem.B- O własnie idziecie.
Bont wskazał w prawo.
Od razu rozpoznałam Anioła idącego w naszą stronę to szedł Dino.
Czułam jak miota mną nerwowa gorączka.
Nie wiedziałam co robić.
Dino podszedł do nas bardzo blisko i zatrzymał się wprost przede mną.
Pokiwał tylko głową Bontowi.I zwrócił się w moją stronę:
Dino- No i co Walker plan się nie udał?
*Spytał mnie wściekły*V- Jaki plan?
O czym ty mówisz?Dino- Nie udawaj głupszej niż jesteś w rzeczywistości. Plan odsunięcia mnie od dziecka. Co myślałaś że się nie dowiem głupia Nierozpoznana.
*Dino był naprawdę wściekły, czułam to po jego głosie, wyrazie twarzy i jego postawie.V- Przepraszam cię. Nie miałam jak ci powiedzieć. Nie potrafiłam. Do mnie dalej nie do końca dociera to że zostanę matką.
Myślisz że dla mnie to jest wszystko takie proste?!
*Ostatnie zdanie krzyknęłam emocje mną szargały*.Uspokój się Vicky. Spokojnie powiedziałam sama do siebie w myślach.
Nie byłam gotowa na to wszystko:(.Dino ścisnął mnie za ramiona i przycisnoł do siebie z pasją.
V- Co ty robisz?
*Spytałam go zszokowana*D- Skoro tak to teraz musimy być razem.
*Powiedział Dino*V- Ale ja niechcę z tobą być.
Bo...
*Zająknełam się.D- No tak oczywiście bo, ty chcesz być ze swoim ukochanym. Z cudownym Lucyferem. Diabłem!
Ma to w dupie głupia kobieto. To jest moje dziecko! Nie jego! A poza tym ma teraz do ciebie prawo! I mogę cię brać kiedy tylko tego zapragnę!
*Dino jakby, na potwierdzenie swoich słów przesunął ręką po moim udzie*V- Nie dotykaj mnie!
*Warknełam na niego*Do Dina to nie trafiało podniósł mnie
I chciałam obmacywać*.Zaczęłam krzyczeć tak głośno aby, wszyscy usłyszeli.
V- Zostaw mnie!!
Puść!!!
Aaaa!
Nie nienawidzę cię!!!
*Darłam się*
*Kopiąc i szarpiąc się na wszystkie strony*Dino- Zamknij się głupia! I przestań się kręcić!
*Powiedział Dino*Na szczęście ktoś usłyszał moje krzyki. Przykro mi było że Bont mi nie pomógł chociaż wydawał się taki miły i dobry.
Patrzyłam na niego. On popatrzył na mnie jakby, z smutnym i przepraszającym uśmiechem. Tak jakby, chciał mi powiedzieć. Chcę ci pomuc ale, nie mogę przepraszam.Na podwórko wpadł Lucyfer.
Lu- PUŚĆ JĄ!!!
TY GNOJU!D- Bo co ona jest twoja?!
*Spytał Dino prowokująco*Lucyfer wściekł nie na żarty jego oczy zapłonęły takim go jeszcze nie widziałam nigdy!
Odciągnął mnie na bok.
I rzucił się na Dino bił go kopał znęcał się nad nim.V- Zostaw go Lucyferze.
*Powiedziałam*
- Chcesz go zabić?
*Spytałam łapiąc go za ramię*Lu- Przydało by się!
*Krzyknął Lucyfer ze złością*Popatrzyłam na niego błagalnie.
Lucyfer puścił Dina z którego ciekła krew.
Atak mojego ukochanego był tak nagły , że Anioł (Dino) nie miał nawet szansy się bronić. Ponieważ odrazu został zaatakowany w najczulsze miejsca. I stracił siły. Dino kasłał krwią.Lucyfer brutalnie podniósł mnie. Trzymał mnie mocno! Tak żeby nikt nawet, nie pomyślał o tym aby mnie ruszyć.
W końcu posadził mnie na parapecie gdzieś w korytarzu szkoły.
V- Uspokój się już.
*Powiedziałam do niego spokojnie*Lu- Dlaczego ty taka jesteś?!
Dlaczego Nierozpoznana?V- Jaka?
*Spytałam go*Lu- Ja chcę ciebie chronić.
*Powiedział Lucjan patrząc mi w oczy*Wściekłam się
V- Niby w jaki sposób?!
Zostawiając mnie w tej grocie?!Lu- Przecież by, wrócił tam do ciebie.
Skorzyłam ręce na piersiach obrażając się.
Zaczoł mówić dalej:Lu- A ty musiałaś tu przylecieć zdajesz sobie sprawę na co się naraziłaś zwłaszcza przy twojej mocy.
*Umilkł*V- Zdaje sobie sprawę. Ale to nie moja wina!
Spotkałam Bonta on mi pomógł i powiedział żebym, poleciała z nim nie wiedziałam gdzie on mnie zabierze i do kogo.
Poza tym, jaka moc powiedz mi.Lu- Nie powinnaś wiedzieć.
V- Dlaczego ty jesteś dla mnie taki?!
Nigdy nie chcesz mi powiedzieć!
I potem, jest jak jest między nami.🥺Lu- Nie naciskaj. Swetty.
*Powiedział twardo Lucyfer*V- Idę.
*Powiedziałam*
Pomyślałam o Lilou.
Tylko ona mnie zrozumie ona by mnie słuchała.*Lucjan znów przeczytał moje myśli:
Przycisnoł mnie do ściany: Patrzył na mnie z góry czułam się taka niska i do tego jeszcze głupia:
Powiedział:Lu- Nie możesz sobie tak Poprostu odchodzić Walker!
*Ściskał mój nadgarstek*Odpowiedziałam:
V- Ukochanej osobie się ufa.
*Powiedział ze smutkiem.Uwolniłam się spod jego silnych rąk i pobiegłam do mojej kochanej Li.
W myślach Vicky:
Nienawidzę cię Lucyferze 😡 i jeszcze bardziej cię kocham❤️.
Tylko czy też kochasz mnie?
*Zastanawiałam się w myślach*
CZYTASZ
Lucyfer I Vic Historia miłości oparta na Sekrecie Niebios. Zrodzenie istnienia
FantasyVicky jest obarczona mocą starożytnej bogini Viuletty. Jest w ciąży z Aniołem i jest zakochana w diable. Pozostaje także pewne tajemnicze prorostwo które zmienia całe jej życie. I prawdę o swoim istnieniu... Lucyfer jej bardzo zazdrosny o swoją uko...