A zatem ogłaszam was mężem i żoną...
Słowa przysięgi rezonowały w głowie Izuku, zagłuszając dudnienie głośników. Większość gości ledwo kontaktowała. Alkohol lał się strumieniami. Nikt nie zauważył, że syn panny młodej wymknął się na podwórze, a przynajmniej przez jakiś czas, tak mu się właśnie zdawało. Jego mama odnalazła miłość. Jego mentor stał się jego ojczymem. Powinien skakać z radości i cieszyć się przyjaciółmi, a tymczasem siedział na werandzie, wpatrując się w nocne niebo.
W pewnym momencie, usłyszał za sobą czyjeś kroki. Odwrócił wzrok od księżyca. Dostrzegł znajomą sylwetkę. Nie zdziwiło go, że Kacchan postanowił odetchnąć, bo nie raz bywało, że opuszczał imprezę chwilę po rozpoczęciu. Dziwniejsze było, że wytrzymał tak długo.
- Zamierzasz się dąsać? - mruknął czerwonooki - Twoja mama jest zbyt szczęśliwa, żeby to zauważyć, a reszta pije na umur. Nie dostaniesz atencji kujonie.
Chłopak przewrócił oczami. Mógł się spodziewać, że Kacchan uzna jego alienowanie się za chęć zwrócenia uwagi. Zawsze mu dogryzał. Nie raz sprowadzał na ziemię. Mimo to, cieszył się, że dotrzyma mu towarzystwa i nawet by nie przypuszczał, że blondyn przyszedł tu właśnie po to, by sprawdzić jak się czuje.
- Zawsze źle znosiłeś zmiany - wymamrotał - Starasz się to ukryć, ale tak naprawdę nie jesteś szczególnie szczęśliwy. Przez długi czas byłeś jedynym facetem w życiu swojej mamy. Chyba już dawno przestałeś wierzyć, że ktoś może nie mieć w planach jej skrzywdzić.
Deku uniósł brwi. Nie podejrzewał przyjaciela o taką spostrzegawczość, ani o to, że tak trafnie odczyta jego myśli. Dopiero od niedawna byli w stanie znosić swoją obecność. Wcześniej nie było mowy o jakichkolwiek rozmowach. Za bardzo się od siebię oddalili, żeby to rozumieć i zbyt wiele czasu poświęcali na kłótnie.
Kacchan wspiął się na poręcz i zwiesił nogi po drugiej jej stronie. Siedzieli teraz bardzo blisko. Obłoki pary z ich ust praktycznie się ze sobą mieszały. W dzieciństwie taka bliskość nie była dla nich dziwna, dlatego brokuł postanowił się nie odzywać.
- Zawsze chcesz wszystkich chronić - ciągnął starszy - Nie możesz chociaż raz pomyśleć tylko o sobię? Stawiając innych na pierwszym miejscu, tracisz siły, które mogą ci być bardzo potrzebne. Co tak naprawdę myślisz o ich relacji? Nie chodzi mi o to co powinieneś myśleć.
Midorya zastanowił się przez chwilę. Tak naprawdę nikt dotąd, nie spytał go o zdanie. O związku matki dowiedział się przez przypadek. Oświadczyny All Mighta miały być niespodzianką. Nie był zły, że go nie uwzględnili, ale coś zatruło mu wtedy umysł i aż do tej chwili nie potrafił pojąć co.
- Nie chcę być znowu sam - jęknął cicho - Kochałem ojca, a on mnie porzucił. Przywiązałem się do ciebię, a ty postanowiłeś zerwać naszą przyjaźń. Teraz mama jest z All Mightem i boję się, że oboje stwierdzą, że już nie jestem im do niczego potrzebny. W końcu taki zapanował schemat.
Katsuki zaniemówił.
- Nie zerwałem naszej przyjaźni, bo przestałeś mi być potrzebny - wychrypiał - Ja po prostu...
Nie zdążył dokończyć, bo właśnie wtedy budynek zatrząsł się w posadach. Chłopcy wymienili spojrzenia. W następnej chwili byli już w środku. Niemal cała ściana znalazła się na parkiecie, a w powstałej dziurze stał znany im obu mężczyzna. All for one przybył się zemścić.
***
Toga czekała na zwolnioną z aresztu ligę i starała się za głośno nie oddychać. Zupełnym przypadkiem rozpoznała zakapturzoną postać. Śledzenie jej kroków, doprowadziło ją do restauracji. Z początku nie miała pojęcia dlaczego All for one przyszedł w to dziwne miejsce, ale gdy ujrzała "młodą" parę, szybko połączyła kropki.
Noc była dzisiaj wyjątkowo chłodna. Wiatr niemal ucichł. Samochody przejeżdżały bardzo rzadko. To nie był najlepszy czas na bezpośrednie ataki, a czuła, że właśnie taki atak nastąpi. Nie mogli tego przegapić.
- Jesteśmy - mruknął Dabi, wyłaniając się z pobliskiej ciemności - Na sto procent to był All for one? Nie mamy już czasu na pomyłki, czy wątpliwości. Musimy zacząć działać!
- To na pewno on - zapewniła - Z nikim bym go nie pomyliła, więc nie zgrywaj Shigiego. Musisz mi zaufać.
Chłopak skinął głową. Podzielili się na dwie grupy. Toga i Dabi ruszyli z prawej. Shigi z Kuragirim zajęli pozycje po lewej. Zanim jednak wykonali jakikolwiek ruch, All for one uniósł dłoń i jednym ciosem wywalił w ścianie wielką na całą wysokość dziurę. Potem wszystko rozegrało się bardzo szybko.
***
- Musimy mieć plan - Izuku starał się przekrzyczeć hałas, jednocześnie osłaniając się przed atakami.
Po jego prawej stronie walczył Bakugou, Todoroki, Shinsou i Aizawa. Po lewej ustawiła się Liga, w towarzystwie Uraraki i Endevoura. Byli w takim potrzasku, że bohaterowie nie zwracali już uwagi, że walczą ramię w ramię ze złoczyńcami. Chcieli jedynie osłonić rannych pobratymców.
- To jaki masz pomysł? - warknął Katsuki, osłaniając go swoimi wybuchami - Nie ważne ile razy obrywa, nawet się nie chwieje. Jak mamy go pojmać skoro nawet nie możemy go ogłuszyć?
- Pojmanie to za mało - wysyczał Shigaraki - Wiem, że to godzi w wasz kodeks moralny, ale albo go zabijemy, albo on zabije nas. Uodpornił się na ból w takim stopniu, że nigdy go nie ogłuszymy. Musicie pozwolić nam go zabić.
Destrukcyjne duo spojrzało po sobie niepewnie. Połowa klasy odniosła poważne rany. Dorośli leżeli nieprzytomni. Nawet Aizawa i Enji ledwo trzymali się na nogach, a przez większość walki pomagali All Mightowi wyciągać z budynku rannych. To nie była decyzja, którą chcieli podejmować. Główna siła ciosów złoczyńcy skupiła na nich. Tomura obrywał równie mocno co oni. Z każdym atakiem All for one, tracili kolejne siły, a w jego oczach widzieli pragnienie uśmiercenia ich za wszelką cenę. Nie mieli za bardzo wyboru.
- Musimy go zaskoczyć - jęknął Deku - Odwrócimy jego uwagę, a liga niech odciągnie od walki pozostałych. Będziesz miał jedną szansę.
Shigaraki uśmiechnął się zwycięsko. Z sufitu leciał tynk. Ogień i lud pojawiały się i znikały. W pewnym momencie wszystko jednak ucichło, a bohaterowie zaczęli się wycofywać. All for one podniósł się z kolan. Sala opustoszała. Przed nim stała denerwująca go od dawna para. Nie wiedział co ci dwaj kretyni znowu kombinują, ale mimo to wybuchnął szaleńczym śmiechem.
Izuku się wzdrygnął. Wiedział, że jeśli plan się nie powiedzie najpewniej obaj zginom. Ta myśl doprowadziła go do chwilowego paraliżu i gdyby nie ciężar znajomej dłoni, nigdy by się chyba z niego nie otrząsnął. Kacchan ścisnął mocno jego ramię. Zmusił się by spojrzeć mu głęboko w oczy. Poruszając ustami przekazał nieme: ,,Razem" i to wystarczyło, aby Deku odzyskał swój rezon.
- Nie chcecie ich narażać? - parsknął ich przeciwnik - To największa głupota z tego co próbują wam wpoić. Heroizm nie popłaca chłopcy. Prowadzi jedynie do śmierci.
Rzucił się na nich, a wtedy połączona moc obojga zaczęła odpychać go do tyłu. Zaparł się nogami. Ruszył mimo bólu. Jeszcze kilka sekund i najpewniej przedarłby się przez osłonę, ale właśnie wtedy czyjaś dłoń dotknęła jego pleców. Rozdzierające ciepło. Spojrzenie chłodnych oczu. Tylko tyle zarejestrował zanim skończył swój nędzny żywot. Tylko tyle, a pożałował, że ich nie docenił.
- I po kłopocie - mruknął Shigi, otrzepując dłonie z prochów - Zemsta się dokonała.
Midorya spojrzał na wirujący w powietrzu piasek. Żaden z nich nie poczuł satysfakcji.
Wreszcie to skończyłam i to w czasie, w którym powinnam uczyć się do kolokwium 😅 Tak w ogóle to dużo się u mnie zmieniło. Zgadnijcie kto znalazł sobię dziewczynę xD
CZYTASZ
chat bnha [POPRAWIANE]
Fiksi PenggemarNie mam ostatnio jakoś weny do moich prac, a że żyję tym anime od przeszło miesiąca to pomyślałam, że może ocali mnie ono od cofnięcia się w rozwoju 😅 Będą tu moje shipy, więc jak komuś nie będzie pasować to najlepiej przenieść się na inne prace. P...
![chat bnha [POPRAWIANE]](https://img.wattpad.com/cover/241336388-64-k345818.jpg)