Rozdział 12

196 7 3
                                    

*Tydzień później *

Pora na mecz rewanżowy w Gorzowie ! Ja jestem już po operacji barku, większość ekipy jest w bojowym nastroju i w dobrym humorze, ja też byłam, do środy. Dowiedziałam się że podczas innych zawodów przed rewanżowym meczem z Gorzowem Maks złamał obojczyk i jednymi słowy jesteśmy w dupie ponieważ nie mamy juniora ,ale na szczęście z pomocą przybyła opcja wypożyczania zawodnika z 1 ligi i wybór padł na Larsa Skupienia z ROW Rybnik. Od razu wam powiem że często w takich sytuacjach wypożyczony zawodnik jest tylko wpisany w skład i ani razu nie bierze udziału w zawodach
-Halo, ziemia do Patrycji! - krzyknął i pomachał mi przed twarzą Maciek - Jesteś tu z nami czy bujasz w obłokach?
-Co? Nie bujam w obłokach i jestem z wami - odpowiedziałam z delikatnym oburzeniem
- Maciek, daj jej spokój. Pewnie się zakochała - powiedział z uśmiechem Tai. Być może się zakochałam, uwielbiam ich ,ale to nie ich sprawa czy się zakochałam czy nie. Dobrze że jesteśmy już w parku maszyn i mają ważniejsze sprawy niż moje życie uczuciowe, ja się zabrałam do mojej papierkowej roboty, uzupełniłam sobie program i losowałam zestaw pól startowych z sędzią. Teraz wystarczy tylko czekać na początek meczu, który już za kilkadziesiąt minut
-I jak tam panowie ,gotowi do walki o finał? - zapytałam podchodząc do chłopaków którzy szykowali się do wyjścia na prezentacje drużyn

*13 biegów później*

Przed nami dwa decydujące biegi, nienawidzę takich meczy w których ważą się losy wejścia do finału , dalej jestem w pozytywnym szoku że jeszcze nie mam siwych włosów ani nie nabawiłam się żadnej choroby związanej z sercem. Wracając do meczu, do biegów wyznaczyliśmy Szymona, Tajskiego i Vaszka , po chwili cała czwórka stanęła pod taśmą i..... nie jedziemy ponieważ Pawlicki nierówno wystartował , został wykluczony więc jedziemy w trójkę i 14 bieg wygrywamy 2:4, teraz wystarczy ostatni bieg wygrać na 1:5 , remisujmy mecz i bum jesteśmy w finale. Ale to dopiero za 2 minuty ponieważ Tai jedzie bieg po biegu, cały zespól razem ze mną poszedł na trybunę dodać otuchy naszym chłopakom

-Spokojnie, bo nam tu na zawał zaraz zjedziesz - zaśmiał się Damian klepiąc mnie po ramieniu ,trochę ma tu racji za bardzo się wszystkim przejmuje i denerwuje. Więc teraz już jedziemy o wejście do finału. Chwilę po starcie Vaculik zaliczył upadek , na szczęście był to nie groźny upadek i jedziemy dalej i ... WYGRYWAMY 1:5 I JESTEŚMY W FINALE!!! My zaczeliśmy się cieszyć jakbyśmy już mieli złoto, Tai pojechał pod sektor z naszymi kibicami ,wszedł do nich i cieszył się z nimi, zeszliśmy z trybuny i pobiegliśmy do Tai'a i Vaszki których zaczeliśmy podrzucać z radości.

-Chłopaki, mam pomysł. Zróbmy sobie razem zdjęcie i wyślijmy je do Maksa z pozdrowieniami - powiedziałam po czym wyciągnęłam telefon , ustawili się na murawie i zrobiłam zdjęcie które później wysłałam Maksowi

*15 minut później*

Gdy chłopcy byli pod prysznicami ,ja pomagałam mechanikom Maćka spakować sprzęt do busa i w pewnym momencie odezwał się Wojtek

-Patka, mam pytanie dotyczące mojego młodszego blond włosego brata i prosze cię o szczerą odpowiedź - powiedział

-No dobrze, słucham - odpowiedziałam z uśmiechem

-Okej ,tylko mnie za to nie zabij. No dobra , czy ty się zakochałaś w Maćku?


Witajcie kochani !

Trochę mnie tu nie było,ale bycie dorosłym jest czasem do kitu i po drugie nie miałam za bardzo pomysłu na ten rozdział , ale się pojawił i nie jestm jakoś mega z niego zadowolona. Miłego czytania życzę i pozdrawiam :)

~Speedway_Girl_71

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 11, 2022 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Praca Marzeń // Maciej JanowskiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz