21 Czerwca 2022
W hangarze Ligi panowała gęsta, niemal elektryczna atmosfera. Zniszczenia po wizycie Overhaula wciąż straszyły wyrwami w ścianach, przez które wpadało ostre, popołudniowe światło, bezwzględnie obnażając pył i bałagan panujący w bazie. Na środku głównego pomieszczenia, tuż przy blacie z rozłożoną mapą miasta, stał Izuku. Jego postawa była idealnie prosta, wręcz nienaturalna dla kogoś, kto jeszcze kilka miesięcy temu garbił się pod ciężarem własnych lęków. Wzrok nastolatka, częściowo przesłonięty mgłą zaćmy, był utkwiony w jednym punkcie. Obok niego Himiko Toga z cichym mruknięciem gładziła ramię swojego munduru, z trudem powstrzymując radosne podskoki, podczas gdy Twice nerwowo przystępował z nogi na nogę, co chwilę łapiąc się za głowę i mamrocząc sprzeczne komunikaty.
Z głębi ciemnego korytarza wyłoniła się przygarbiona sylwetka Tomury Shigarakiego. Lider Ligi powoli drapał się po szyi, a dźwięk jego paznokci drapieżnie rozchodził się w ciszy hangaru. Choć jego twarz wciąż wyrażała głęboką wściekłość po spotkaniu z Yakuzą, w jego oczach widać było, że chłodna argumentacja Midoriyi ostatecznie przeważyła szalę. Tomura podszedł do blatu, rzucając nienawistne spojrzenie na pogniecioną wizytówkę Chisakiego.
- Kości zostały rzucone, dzieciaku. - Shigaraki wychrypiał, opierając cztery palce o krawędź stołu, żeby przypadkowo nie obrócić go w pył. - Dostajesz swoją szansę. Ty, Toga i Twice rozpoczniecie operację z Yakuzą. Jeśli wasz genialny plan okaże się stratą czasu, osobiście rozniosę to ptasie gniazdo, a ciebie uznam za bezużyteczny zasób. Zrozumiano?
- Ryzyko jest wkalkulowane, Tomura. - Izuku odpowiedział bez sekundy wahania. - Wynik tej fuzji przyniesie nam ich zasoby, zanim bohaterowie w ogóle zorientują się w strukturze ich sieci. To optymalne rozwiązanie.
Tomura prychnął cicho, odwracając głowę w stronę najciemniejszego kąta hangaru, gdzie dotychczas panował zupełny bezruch. To właśnie tam, w cieniu rzucanym przez niedbale rzucone plandeki i resztki skrzyń, znajdował się powód, dla którego Shigaraki w ogóle raczył opuścić swoje legowisko. Trójka uciekinierów z U.A. stała ramię w ramię, odcięta od reszty pomieszczenia niewidzialną, ale grubą linią napięcia. Przyszli tu sami. Śledzili okruszki, które Izuku celowo dla nich zostawił, ale to, co zastali, zburzyło ich dotychczasowy światopogląd. System, który miał ich chronić, okazał się pustą obietnicą, bezduszną machiną, która po prostu wymazała Midoriyę z równania, ukrywając prawdę przed światem.
Katsuki Bakugo opierał się o betonowy filar, z dłońmi głęboko wciśniętymi w kieszenie czarnej bluzy. Jego ciało drżało od tłumionej furii, a zaciśnięte zęby zgrzytały tak głośno, że Twice co chwilę rzucał mu przerażone spojrzenia. Obok niego Shoto Todoroki stał z opuszczoną głową, a jego różnobarwne oczy, zazwyczaj tak bystre, teraz wydawały się utkwione w pęknięciach na podłodze, odzwierciedlając głęboki, wewnętrzny kryzys. Tsuyu Asui, skulona nieco bardziej niż zwykle, obejmowała się ramionami, jakby próbowała odgrodzić się od chłodu bijącego ze zniszczonych ścian.
- A co z tymi odpadami z bohaterskiego przedszkola? - Shigaraki wskazał podbródkiem w ich stronę, a na jego spękanych ustach wykwitł jadowity uśmiech. - Przyszli za tobą jak pieski, Midoriya. Myślą, że system ich oszukał. Twierdzą, że chcą do nas dołączyć, bo U.A. to żart, ale dla mnie to wciąż tylko niedoszli bohaterowie, których najchętniej zamieniłbym w pył na miejscu.
- Zapominasz, że ja też byłem niedoszłym bohaterem, Tomura. - Izuku odparł, patrząc na Katsukiego z nienaturalnym spokojem. - Nie przyszli tu dla Ligii, oni przyszli ze względu na mnie, bo zobaczyli to, co i ja.
CZYTASZ
Bez Uczuć
Fanfiction- Źle się czujesz? - To nic, Eri... - Ale coś cię martwi, przecież widzę. - Miałem jakiś czas temu wypadek. Od tamtego czasu nie umiem rozróżniać emocji, okazywać ich i nazywać... Do tego również nie czuje bólu.
