W zeszłym tygodniu Pola nie miała za bardzo co robić. Była znudzona wszystkimi obsesjami, którymi zajmowała się na co dzień. Przesyciła ją niezbyt udana impreza sylwestrowa. Potrzebowała zrobić coś nowego, poznać lepiej czyjeś życie. Siedząc na nużącym, lekko przydługim wykładzie, monitorowała swoich znajomych, podsłuchiwała co mówią, zerkała sprawnie w telefony. Tak też natrafiła wzrokiem na ekran telefonu Natalii. Zaciekawiło ją, że w przeciwieństwie do reszty osób, nie pisała ze swoimi znajomymi, chłopakiem ,dziewczyną, tylko skrupulatnie i wręcz z troską czytała maila politechnicznego. Od Doktorantki. Wiadomość była krótka, Doktorantka potwierdzała, że znajdzie czas na krótkie konsultacje, zaraz po tym, jak skończą się jej zajęcia. Polę zdziwiło bardzo, dlaczego Natalia gapi się przez co najmniej 5 minut, jak na dzieło Van Gogha, na maila, którego da się przeczytać w 3 sekundy. Poczuła, że to jest to, Natalia coś ukrywa przed światem, prawdopodobnie coś, czym nie chcę z nikim innym podzielić. Znając ją, pewnie ogarnęła sobie jakieś łatwiejsze zaliczenie zajęć, pomyślała Pola. Postanowiła więc „pójść w tą samą stronę co Natalia". Tak sobie samej to przedstawiała, nie określiłaby tego śledzeniem, to tylko jednorazowa akacja.
- Mógłbym zacząć kolejne zagadnienie ale widzę, że czas nam się skończył. Dziękuję Państwu za dzisiaj, czy macie jakieś pytania? – Zakończył wreszcie prowadzący. Cała sala zwróciła mimowolnie ale dyskretnie wzrok w kierunku Natalii. Najczęściej to ona miała pytania, choć zawsze były one nieprzemyślane i bezsensowne. Tym razem jednak Natalia nic nie powiedziała, zamiast tego nerwowo drgała kolanem. Wyglądała, jakby musiała wyjść za potrzebą. I prawdopodobnie tak było, tylko, że jej potrzebą była tajemnicza wizyta w gabinecie Doktorantki, a nie w toalecie.
- No dobrze, to skoro nie ma pytań, to życzę Państwu miłego dnia, do zobaczenia za tydzień. – Zakończył prowadzący. W sali rozległy się dźwięki krzątania się, pakowania i powolnej ucieczki. Każdy śpieszył się do wolności, student też człowiek, na obiad zasługuje. Aula wykładowa powoli pustoszała. Prawie nikt nie zauważył jednak, że w sali, od dawna, nie było już ani Natalii ani Poli. Można powiedzieć, że się zdematerializowały.
Tuż po opuszczeniu auli, Natalia przyspieszyła kroku. Szła szybko, choć niepewnie. Po drodze parę razy zwalniała, by poprawić sobie koszulę albo szybko sprawdzić makijaż na przedniej kamerze telefonu. Pola trzymała dystans, wiedziała, że i tak Natalia jej nie zauważy, nie chciała jednak wzbudzić w innych podejrzeń. Droga do pokoju Doktorantki nie była zbyt skomplikowana. Idąc spod głównej auli wykładowej należało jedynie wejść krętymi schodami piętro wyżej, następnie skręcić w prawo, zejść 6 schodków w dół. Następnie należało skręcić w prawo, wejść dwa kolejne piętra wyżej, skręcić w lewo, zejść trzy schodki w dół, następnie podjechać na górę dwuosobową windą albo pokonać kolejne 20 krzywych schodków i wuala! Łatwizna, prawda?
Przez całą drogę za Natalią, Pola myślała, co tak naprawdę chciałaby usłyszeć i co z tym zrobić. Domyślała się, że Natalia chce wiedzieć, co czeka ją na zaliczeniu. Wiedziała również, że nie będzie skora, by z kimkolwiek się tym podzielić. Jak więc sprzedać tą informację, by zasiać największe spustoszenie? Przecież nie pójdzie i nie powie grupie „Ej, śledziłam Natalię, wie co będzie na egzaminie ale nam tego nie powie". Wyszłaby na wariatkę. Którą jest i nie wstydzi się tego absolutnie ale szkoda byłoby odkryć swoje prawdziwe oblicze. Dziewczyny prawie docierały już na górę. Pola zwolniła więc kroku, by wejść schodkami na sam szczyt chwilę po tym, jak Natalia wjedzie windą. Leniwe babsko, szybko skomentowała pod nosem Pola. Drzwi windy otworzyły się, Natalia odetchnęła głęboko i ruszyła naprzód. W tym samym czasie Pola czekała na nią za rogiem, gdzieś w połowie schodów. Gdy usłyszała charakterystyczny dźwięk, będący pukaniem do drzwi, szybko i niepostrzeżenie przemknęła dalej. Zdążyła zauważyć, jak drzwi do gabinetu Doktorantki otwierają się, a irytująco uśmiechnięta Natalia wkracza do pomieszczenia.
Pola ustawiła się przy drzwiach. Nie musiała przykładać ucha do drzwi, ani żadnej szklanki, jak to często pokazują w TikTokach czy memach. Drzwi były zrobione chyba z płyty paździerzowej, jak z resztą cały ten rozpadający się wydział. Rozmowę miała jak na tacy.
- Dzień Dobry jeszcze raz Pani Doktor. – Zaczęła, cukierkowym tonem Natalia. – Profesora nie ma?
- Nie, jest na jakimś spotkaniu, sama nie wiem już którym, ostatnio dużo tego ma. – Odpowiedziała aż za bardzo miłym i czarującym tonem Doktorantka. – Czego chciałabyś się dowiedzieć... czego chciałaby się Pani dowiedzieć, Pani Natalio, przepraszam...
- Dlaczego tak do mnie mówisz? Nikt nas nie usłyszy przecież. – Kontynuowała Natalia. Pola mimowolnie wstrzymała oddech. – Chciałam Ci coś oddać, zostawiłaś to u mnie wczoraj. Pomyślałam, że jest to dla Ciebie ważne.
- O cholera, szukałam jej, dzięki. Może to głupie ale traktuję ta spinkę jak jakiś amulet, bez niej czuję, że wokół mnie może dojść do czegoś złego. – Doktorantka wstała zza biurka. Przeszła kilka kroków, wydaje się, że w kierunku Natalii. – Ale nie przychodź do mnie na uczelni. To co robimy, jest złe, nikt tego nie zrozumie, lepiej nie dawać cienia szansy na podejrzenia. Po co pisałaś do mnie maila i wymyśliłaś tą bujdę o konsultacjach skoro chciałaś oddać mi tylko moją spinkę?
- Ponieważ chciałam porozmawiać chwilę dłużej. Wiem, że mi pomagasz, bardzo to doceniam ale... nie wiem czy jestem w stanie to robić dalej tak jak się umawiałyśmy.
- A skąd ta nagła zmiana? Tylko nie zaczynaj, że czujesz się skrzywdzona, nic takiego Ci się nie dzieje...
- Zaczęłam się angażować...
- Słucham?
- Ta relacja nie jest już neutralna, przepraszam, musiałam to w końcu wyznać. Wiem, że nie taka była umowa, starałam się ale... no nie dałam rady, cholera... - Natalia wzburzona uderzyła ręką w nogę. – Może spróbujmy dać temu jeszcze czas, zależałoby mi na tym, żeby doprowadzić to do skutku. Zrozum mnie, Paulina, ja nie mam teraz innej drogi, proszę, nie wystawiaj mnie, bo zostanę w czarnej dupie!
Pola chyba pierwszy raz usłyszała imię Doktorantki. Boże, jakie nie pasujące do niej imię, od razu pomyślała. Powinna nazywać się Sylwia albo Amanda, to są imiona dla takich tandetnych, laleczkowatych pind, jak ona.
- Nie ma szans, Natalia. Wiedziałaś o tym, ostrzegałam. Od teraz musisz sobie sama radzić. Idź już najlepiej, jeszcze Profesor wróci i mnie z Tobą zobaczy. I tak już mi mówił, że nie rozumie jak można być tak głupim na zajęciach, a tak dobrze pisać zaliczenia. – Ucięła Paulina wyraźnie prychając śmiechem przy ostatnich słowach.
Zza drzwi słychać było jedynie głuchą ciszę. Jedyny prawdziwy odgłos szoku. Pola stała również w ciszy i to nie tylko po to, by nikt jej nie usłyszał. Była tak osłupiona jak chyba nigdy dotąd. Co tam się właśnie wydarzyło? Opcji jest kilka, a każda równie paskudna. Co Natalia robi z lub dla Doktorantki, by ta ułatwiała jej ścieżkę na studiach? Poli zdarzało się już wcześniej trafić na coś równie enigmatycznego ale nie pomiędzy dwójką ludzi, która wiąże taka relacja jak Natalię i Paulinę. Paulina faktycznie wydawała się być bardzo młoda, prawdopodobnie była starsza od Poli o jakieś siedem lat ale nie zmieniało to faktu, że była ich nauczycielką.
Wtem rozległy się dźwięki butów. Nie była to jednak orkiestra, to był występ solo. I zmierzał prosto do drzwi. Pola zerwała się, jakby ktoś oblał ją wrzątkiem. Długimi susami poleciała w kierunku schodów, serce waliło jej tak, że słyszała je tak głośno jakby obijało się o żebra. W ostatniej chwili zdążyła zbiec w dół schodów, a następnie ulotnić się w labiryntach politechnicznego Hogwartu.
W tym samym czasie, jakieś dwa piętra wyżej, Natalia przeżywała właśnie prawdziwy huragan w jej własnej głowie. Bardzo często miała natłok myśli, głównie spowodowany tym, że umówiła się na paznokcie, na zakupy i do fryzjera jednego dnia ale tym razem było to coś innego. Natalia na poważnie pomyślała, że ta dwójka pseudo-naukowców, zajmujących wspólnie gabinet numer 405, powinna zniknąć i zastanawiała się, które z nich pierwsze.
CZYTASZ
Retrybucja
Tajemnica / ThrillerNieoczekiwane wydarzenia zaburzają codzienność na jednej z bardziej znanych uczelni na Pomorzu. Wieść o śmierci Profesora szerzy się szybciej, niż dżuma. Kto stoi za tymi wydarzeniami? Czy bieżąca sprawa może mieć coś wspólnego z incydentami z przes...
