Rozdział 26

2 0 0
                                    

- Widzisz, mogłam z tobą wygrać, ale ty nie chciałeś. - powiedziałam do Otto, kiedy usiadłam na swoim miejscu, a Aiden udał się na parkiet, aby dalej tańczyć. W sumie podziwiałam jego energię i wytrzymałość.

- Wolałem zostawić wygraną twojemu chłopakowi.

Uśmiechnął się do mnie promiennie, ale oberwał porządnego plaskacza w udo i szybko wykrzywił się w grymasie bólu.

- Masz nauczkę, żeby więcej tak nie mówić.

Wstałam i sięgnęłam po kolejną butelkę wódki. Nalałam wpierw jemu, a potem chciałam także sobie, ale ponownie zostałam zatrzymana przez jego dłonie.

- Widać, że dopiero co zaczęłaś pić. Sobie się nie polewa. Tak nie wypada. - mówiąc to, odebrał ode mnie trunek i napełnił mój kieliszek do pełna.

- A wy co sobie wyobrażacie dzieciaki? Tylko we dwóch pić. Ja wam dam. - Kai objął naszą dwójkę ramionami i ukradł kieliszek swojego brata. Postawił go obok mojego i wyczekiwał na ruch Otto. Stuknęliśmy się szkłem i wypiliśmy do dna zawartość. Straciłam już rachubę, co do tego, który to już mógł być.

- Nie pij tyle młoda, bo ciężko z tobą będzie. Ja ciebie zbierał z podłogi nie będę.

- I mówisz to dopiero po tym jak już wypiłam?

- Bo ze mną jeszcze tego nie robiłaś. Ale teraz serio się hamuj, bo przy twoim stażu może być później kraksa.

- Kto to mówi? - Uniosłam wysoko brwi, próbując mu przypomnieć sytuację, gdy razem z Kevinem ratowaliśmy go z posiadówki u Malcolma. To było tydzień przed jego wyjazdem na studia i zezgonował kompletnie. Pomieszał jednakże wtedy jakieś pięć rodzajów alkoholi, więc nie można było się mu dziwić.

- Doświadczony gracz, któremu uratowałaś dupsko. Wiem, że jestem ci to teraz winien, ale jednak nie chciałbym kiedykolwiek musieć się tobie za to odwdzięczać. Lepiej, żebyś nigdy tak nie skończyła.

- Zapamiętam, ale nic nie obiecuję. Dzisiaj nic mi nie będzie, bo czuję się dalej dobrze.

- Żebyś się kochana nie zdziwiła. - wykrzyczał ostatnie zdanie i zniknął pośród tłumu. 

Spojrzałam na Otto i kiwnęłam do niego głową, by ruszył za mną. Nie kwapił się jednak do tego, więc cofnęłam się i siłą zaciągnęłam go na parkiet.

- Jeden taniec. O więcej nie proszę.

- Właściwie, to w ogóle nie poprosiłaś.

- Alkohol sprawia, że jestem trochę bardziej bezpośrednia.

- A więc to, co mówiłaś o moich ustach...

- Zapomnij. - Skarciłam go wzrokiem, lecz złapałam go za ręce. 

Pamiętałam, jak tańczył podczas sylwestra, więc łatwo było mi się dostosować do jego ruchów. Co prawda tym razem nie byłam w pełni trzeźwa i zauważyłam różnicę we własnych ruchach. On jednak wydawał się tym nie przejmować i dalej prowadził mnie z delikatnym uśmiechem, choć poważnym wyrazem twarzy. Ponownie czułam, jak wirowałam wokół niego i już wiedziałam, że z nim naprawdę tańczyło mi się najlepiej. Magię przerwała niestety zmiana piosenki na wolną. Spojrzeliśmy na siebie zdezorientowani i nie mówiąc za wiele, wróciliśmy do stolika, gdzie czekała nas prawie cała ekipa. Jedynie Evie i Malcolm pozostali na parkiecie.

- Idealnie w czas. - powiedziała Cami, a ja dojrzałam swój kieliszek wypełniony po brzegi.

- Ja chyba na razie pas.

- Daj spokój Roni. To toast za singli. Upierasz się, że ty i Aiden nie jesteście razem, więc nie masz wyjścia. Chyba że jesteście i dlatego nie chcesz. - próbowała mnie wziąć pod włos.

Tugela naszych serc (Tom 2)Where stories live. Discover now