ROZDZIAŁ 2

13 1 1
                                    

      Biologia. Jedno słowo a tak kurwa psuje całe życie. Pierdolona szmata Elizabeth wzięła mnie do odpowiedzi bo... jebać to. Wstałam z ławki w połowie lekcji. Zgarnęłam swoje rzeczy do plecaka.
         -Mily siadaj spowrotem do ławki!
         - Nie dzięki. Mam ważniejsze sprawy od tego twojego pierdolenia. I tak kurwa wiem co to fotosynteza i jakieś jebane tkanki. - nie wiedziała ck powiedzieć- I co zatkało kakao?
         -Do dyrektora Mily!
         - I co kurwa będziesz pierdolic farmazony Mily to Mily tamto?! -ewidentnie przegięłam z prochami rano. - nie kurwa wychodzę i daj mi spokój.
         - Jake weź koleżankę do dyrektora.
         - Dobrze Pani Elizabeth.
     Szliśmy korytarzem. Było dość nie zręcznie. Bał się mnie. Widziałam to. Ale to kurwa dobrze przynajmniej mam reputację. Dumna szłam korytarzem.
        - O której robimy ten projekt?
        - ummm. O 16. U mnie.
        - Jaki adres? Blisko?
        - Powstańców 15A. Tak 10 minut pieszo.
        - Okej.
         Doszliśmy do gabinetu dyrektora. On mnie zostawił a ja weszłam do środka.
        - Dzień dobry. Pani Elizabeth mnie przysłała.
        - Który raz w tym tygodniu? 6? - przytaknęłam lekko głową. - To dzisiaj opcją numer jeden czy dwa?
         Dyrektor twierdził że przemoc fizyczna jest z zła i że nie można jes stosować ale... Ja byłam wyjątkiem.
        - Numer..... jeden- jedyną kurwa osoba której się boję....- A można lekko? Proszę - wręcz błagałam na kolanach.
       - Nie.
        Wyciągnął z stawki pas. Podszedł do mnie o wziął zamach. Uderzył jakieś 15 razy, a potem kopnął 10. Trochę w twarz, w brzuch, nogi.
        Cała obolała wyszłam z pokoju. Była już przerwa. Ruszyłam do łazienki. Po drodze oczywiście moi dilerzy chcieli ode mnie hajs. Walnęli mnie kilkanaście razy. Wstałam z zimnej podłogi. 
        W stołówce Harry kapitan drużyny koszykówki, mój jedyny przyjaciel podszedł do mnie i zapytał
       - Co się stało Mil? Czemu leci ci krew z nosa i masz podbite oko?
       - Kurwa. Aż tak źle?- byłam bliska płaczu.
       - Co jest? Wiesz że możesz mi powiedzieć.
       Ja zamiast co kolwiek mówić poprostu go przytuliłam. On mnie nie odrzucił. Wziął mnie na barana i usiedliśmy przy stole.
       Po kilku lekcjach wyszłam że szkoły i wróciłam do domu.
       
  

How It Goes Like ThisOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz