Konfrontacja z Erwinem zakończyła się szybciej niż się spodziewała. Po opowiedzeniu mu większości spraw związanych ze swoją osobą i V, obydwoje uznali, że wrócą do tematu. I pomimo tej niespodziewanej konfrontacji Annie wróciła do zabawy.
Stały przy basenie z daleka od wszystkich uśmiechów i wścibskich oczu rozmawiając na poważne i mniej poważne tematy. Między innymi o konfrontacji, którą miała z Erwinem i Lucy. Koniecznie musiała znać wszystkie szczegóły
-- Martwi się o ciebie! -- Zaświergotała podskakując w miejscu
-- Chyba o swoją głowę, V nie interesuje się mną, bo tak mu się upatrzyło -- Mruknęła z powagą patrząc na bawiący się tłum. Jednak dostrzegła, że w ich kierunku zmierzała postać. Sylvie szła ku nim i nie miały pojęcia jak powinny się zachować
-- No hej -- Przywitała się jak gdyby nigdy nic -- Co tak tu sobie gadacie?
-- Koleżanki cię olały czy po prostu coś planujesz? -- Spytała prosto z mostu Annie patrząc ze zmarszczonymi brwiami na dziewczynę. Alkohol buzował w jej żyłach, a bycie sztucznie miłym już dawno sobie odpuściła.
-- Nie, przyszłam tylko z wami poplotkować. Co tam u twojego chłopaka? -- Spytała radośnie patrząc z oczekiwaniem na zdezorientowaną Annie
-- Nie mam chłopaka -- Odpowiedział zgodnie z prawdą
-- Wiem, tylko ci przypominam -- Uśmiechnęła się ciepło. Była zła i jej złość zmieszaną z zazdrością można było odczuć z kilometra
-- Wow, jeśli ktoś cię wkurzył to nie musisz wyżywać się na Ance -- Prychnęła Lucy usiłując uspokoić napiętą atmosferę
-- Możesz zająć się gośćmi Lucindo? Nie przypominam sobie, żeby w twoich dzisiejszych obowiązkach była wzmianka o plotkowaniu z przyjaciółką -- Prychnęła dziewczyna zerkając na blondynkę, która zmarszczyła brwi, ale przewróciła tylko oczami i wróciła do roznoszenia szampana. Faktycznie tego wieczoru zaoferowała Sylvie pomoc z czystej dobroci
-- Szczerze dzisiejszego wieczoru musiałam trzymać Dię na smyczy, żeby się na ciebie nie rzucił -- Przyznała brunetka kiedy była już pewna, że nikt im nie towarzyszy i nie usłyszy owej rozmowy
-- Mmm jak miło. Możesz mu przekazać, żeby się pierdolił -- Odparła Annie opierając rękę o biodro. Szczerze była już zmęczona wiecznymi groźbami i ostrzeganiem jej przed całym złem. Była nieco wypita, a Sylvie nie miała powodów do zazdrości
-- Słuchaj, nie wiem czym znów ci dzisiaj zaszłam za skórę... -- Prychnęła Annie ukazując szereg białych zębów na co Sylvie momentalnie się roześmiała
-- Ty naprawdę sądzisz, że jesteś dla mnie jakąś konkurencją? -- Pisnęła śmiechem ścierając z policzka łzy -- Erwin nie patrzy na takie dziewczyny jak ty, droga Annie -- Oznajmiła kręcąc głową
-- Z czystej dobroci serca cię tylko ostrzegam-- Oznajmiła poważnie -- Widzę jak usiłujesz zwrócić na siebie jego uwagę. Trzymaj się z daleka Erwina i mojej rodziny. To są zbyt wysokie sfery jak na bananowego dzieciaka. Zakszot nie ma już dla ciebie miejsca -- Szepnęła ruszając powoli z miejsca jednakowo nie mogła obejść się bez szturchnięcia.
Annie momentalnie poczuła jak zaczyna tracić równowagę i nim się zorientowała co się dzieje wpadła wprost w odmęty głębokiej wody basenowej. Szamotała się usiłując wydostać się na powierzchnię. Przeklinała się za wszystkie czasy, że stała tak blisko krawędzi. Woda zaczęła wypełniać jej płuca.
Nigdy nie była dobrą pływaczką, ba ona nawet nie potrafiła pływać. Topiła się i nikt nie mógł jej usłyszeć, ani pomóc były zbyt daleko od tłumu, który bawił się przy głośnej muzyce.
CZYTASZ
VERGE |DYLOGIA CRIME|
Fantasy,,Spadłam na samo dno piekła i będę potępiona'' 2 I OSTATNIA CZĘŚĆ Z DYLOGI CRIME Los Santos było miastem które wydawało się rajem na ziemii. Anne nigdy nie widziała w tym mieście choćby odrobimy raju. Jej ostatni rok szkoły miał być istnymi im...
