-- Bardzo się zawiodłam -- Jechały przez miasto zmierzając w stronę przedszkola z którego Annie musiała odebrać April, ten dzień był szalony, a bardzo wierzyła, że dziś już nic dziwnego jej nie spotka i będzie mogła odpocząć od uczuć i emocji.
-- Nie chciałam ci o tym mówić, bo wiedziałam że się wkurwisz -- Oznajmiła Annie zerkając na przyjaciółkę która z założonymi rękami patrzyła na przemijające krajobrazy
-- Normalnie kurwa skacze z radości! -- Warknęła ofuczała
-- Nie chciałaś z nim rozmawiać, a ja chciałam wiedzieć czemu postąpił tak a nie inaczej
-- Postąpił tak, bo pierdolona landryna była lepsza, ładniejsza i zapewne mniej wkurwiająca -- Odparła z wyrzutem
-- To nie prawda -- Mruknęła Annie
-- Mhm -- Mruknęła Lucy -- Skończmy ten temat. Niech pierwsze znajdzie odwagę na gadanie ze mną, a nie z moją przyjaciółką -- Dodała zatrzymując wzrok na budynku przed którym przystanęły.
-- Vasquez mi mówił, że wczoraj widziałaś Erwina. Miałaś mi zamiar o tym powiedzieć? -- Spytała nagle z pretensją w głosie przenosząc wzrok na Annie, która uderzyła tyłem głowy o zagłówek.
-- Miałam nadzieję, że sama o tym zapomnę -- Przyznała
-- Co tam się stało? -- Spytała z wyrzutem spoglądając na przyjaciółkę, która zamilkła wpatrując się przed siebie
-- Nie chce o tym gadać -- Mruknęła zaciskając usta
-- Powiedzmy sobie szczerze. Vasquez zjebał zresztą ty tak samo -- Wyznała Lucy
-- Wieczorek też zjebał -- Mruknęła zirytowana swoim zachowaniem. Jak mógł dać ponieść się chwili i upić, a potem doprowadzić do pierdolonego spotkania?
-- I ponosi tego konsekwencje aż do dzisiaj. Widziałaś jak zbladł kiedy mnie zobaczył? Hipokryta -- Oznajmiła rozbawiona blondynka
-- Dlaczego to zawsze ja? -- Spytała zasłaniając sobie twarz rękami. Żałowała, że wczoraj wykonała telefon do Vasqueza, chociaż była świadoma, że prędzej czy później dojdzie do spotkania, ale nie była na to gotowa. Nie chciała tego czuć, a przede wszystkim nie spodziewała się, że potraktuje ją tak źle.
-- Annie daj spokój, to była pewnie jednorazowa akcja może to zabrzmi okrutnie, ale Erwin ma ważniejsze sprawy niż chodzenie za tobą zaszłaś mu za skórę jak byliście młodzi. Teraz ma swoje problemy, biznesy i Sylvie którą... kocha -- Dodała niepewnie unikając wzroku przyjaciółki
-- Mógł sobie darować niektóre czyny -- Wyznała patrząc gdzieś za okno
-- Jakie czyny? -- Spytała ze zmarszczonymi brwiami
-- Oh czyli Vasquez ci nie powiedział wszystkiego -- Oznajmiła iście zaskoczona
-- Nie ważne -- Powiedziała obojętnie wychodząc z samochodu. Skończyła temat i nawet nie śniło jej się wracać do niego przez najbliższy miesiąc. Czuła żal, mogli się nienawidzić, kłócić krzyczeć na siebie, ale totalnie straciła do niego zaufanie tamtej nocy.
***
-- Felipe dał mi kwiatkaaaa -- Oznajmiła uradowana April trzymając w rączce żółtego tulipana, które rosły zaraz przy wejściu do przedszkola. Annie dokładnie zapinała dziewczynkę w foteliku i z uśmiechem słuchała jej codziennego raportu z przedszkola
-- To bardzo miło prawda? -- Odparła Annie patrząc na dziewczynkę, która uśmiechnęła się szeroko
-- Tak! -- Odparła uradowana wyciągając kwiatka w stronę Lucy, która siedziała z przodu i z uśmiechem przyglądała się dziewczynce
CZYTASZ
VERGE |DYLOGIA CRIME|
Fantasy,,Spadłam na samo dno piekła i będę potępiona'' 2 I OSTATNIA CZĘŚĆ Z DYLOGI CRIME Los Santos było miastem które wydawało się rajem na ziemii. Anne nigdy nie widziała w tym mieście choćby odrobimy raju. Jej ostatni rok szkoły miał być istnymi im...
