-- Cieszę się, że jedziesz tam ze mną wiesz? -- Siedzieli w samochodzie zmierzając prosto do hotelu w którym Erwin przebywał już od kilku dni. Specjalnie pokwapił się aby zabrać dziewczynę na samo wydarzenie. Gala MMA rozpoczynała się już wieczorem i wszyscy zawodnicy musieli być na miejscu przed świtem. Przed nimi było wiele do zrobienia, od ważenia po dobieranie strojów, podpisy plakatów czy próby wejścia. Wszystko musiało być idealnie dopracowane.
Annie sama nie wierzyła, że zgodziła się na towarzyszenie chłopakowi tym bardziej, że była po traumatycznym przeżyciu i przebywanie wśród ludzi przyprawiało ją o zawrót głowy. Cieszyła się jedynie z faktu, że wśród gości na Gali miała być również Lucy i reszta Zakszotu, ta informacja jakoś podnosiła ją na duchu i sprawiała, że wizja wieczoru wcale nie wydawała się dla niej taka zła. Ich hotel mieścił się zaraz przy oceanie i to był jeden z dwóch powodów dla których zgodziła się towarzyszyć.
-- Ja też się cieszę, że będę mogła popatrzeć kolejny raz jak się będziecie zabijać w klatce -- Odparła sarkastycznie bawiąc się palcami. Nienawidziła sztuk walk i powtarzała to za każdym razem, dlaczego więc tam była? Bo nie ufała Victorowi i w dalszym ciągu ślepo wierzyła w jego słowa, które wypowiedział kiedyś w klubie. Chcieli pozbyć się Erwina i to właśnie w klatce. Pomimo tego, że już przyczynił się do zrujnowania jej życia mógł dalej brnąć w swój chory plan. Tym bardziej, że Annie faktycznie rzuciła mu papierami w twarz i odeszła z firmy.
-- Spokojnie -- Powiedział rozbawiony kładąc rękę na jej udzie. Znów poczuła ten przyjemny dotyk i ciepło. Między nimi wiele się zmieniło, ale żaden z nich nie miał odwagi spytać co między nimi się dzieje. Spędzali ze sobą wiele czasu, całowali się i troszczyli się wzajemnie, ale milczeli czekając na odpowiedni moment.
-- Muszę to wygrać dla małej. Obiecałem jej to -- Powiedział dumny patrząc cały czas przed siebie. Przysunęła nogę nieco bliżej Erwina dając mu tym samym znak, że lubiła jego dotyk. Dostrzegła, że kąciki jego ust nieco się podniosły a on sam gładził palcami jej skórę.
-- Ma zakaz oglądania czegoś takiego -- Oznajmiła pełna powagi patrząc na autostradę, którą jechali
-- Z Vasquezem na pewno nie będzie tego oglądać co ty. Na pewno ze Speedo nie zmienili mieszkania na kino domowe. Co ty -- Prychnął rozbawiony
-- A powinnam była być z nimi w domu. Byłaby to urocza randka z Vasquezem, myślisz że jest mną zainteresowany? -- Spytała rozbawiona jego nastawieniem
-- Pewnie za to jego zainteresowanie mogę mu wpierdolić co najwyżej -- Mruknął ściskając nieco mocniej jej nogę
-- Już go pobiłeś zbyt wiele razy. Daj mu spokój -- Odpowiedziała kręcąc głową -- Poza tym jest zabawny i nawet mi przyznał, że się mu podobałam. Myślisz, że byłby z niego dobry chłopak? -- Zadała kolejne pytanie na co chłopak spojrzał a na nią z pobłażliwością
-- Tak, wyśmienity
-- Będziemy razem. April to wywróżyła z kart z księżniczkami -- Odparła ucieszona poprawiając się na fotelu. Prawda była jednak taka, że karty April zdaniem dziewczynki wywróżył Erwina, ale tego nie musiał wcale wiedzieć.
-- Nie będziecie -- Odpowiedział poklepując jej nogę
-- A niby dlaczego? -- Prychnęła rozbawiona. Oczywiście, że nie będą i to było pewne, ale lubiła się z nim droczyć. W tym czasie zdążyli wjechać na parking i zaparkować między dwoma samochodami
-- Bo nie jest mną -- Odpowiedział cmokając ją szybko w usta. Zamrugała kilka razy powiekami. Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Przewróciła tylko oczami aby zaraz potem wysiąść z samochodu i ruszyć za chłopakiem w stronę głównego wejścia przy którym kręciło się kilka osób z plakietkami. Zawodnicy, trenerzy i ludzie z multimediów kręcili się na około całego obiektu. Wszyscy witali się ze sobą jakby znali się całe życie, Annie była tutaj niczym wyrzutek. Nie znała nikogo i nie chciała poznawać.
CZYTASZ
VERGE |DYLOGIA CRIME|
Fantasía,,Spadłam na samo dno piekła i będę potępiona'' 2 I OSTATNIA CZĘŚĆ Z DYLOGI CRIME Los Santos było miastem które wydawało się rajem na ziemii. Anne nigdy nie widziała w tym mieście choćby odrobimy raju. Jej ostatni rok szkoły miał być istnymi im...
