-- Mała dziedziczka Moonrowskich genów -- Zaśmiał się Dylan ściskając mocniej rękę Annie, jeżeli zaraz ktoś nie zmieni tematu to będzie spalona
-- Oj nie, nie kochani -- Zaśmiał się Victor -- Widzę w niej wiele genów Moonroe, oczywiście wiele skradła pięknej Annie -- Dodał przecierając swoją brodę
-- Ale to spojrzenie, wow to spojrzenie posiada tylko jedna osoba na świecie i nie jest nią Dylan Wood-- Zaśmiał się rozbawiony
-- April kochanie idź już się bawić -- Odezwała się Annie zwracając na siebie uwagę. Była kłębkiem nerwów i Victor wyczytał ją od razu. Dziewczynka posłusznie odeszła w podskokach ruszając w stronę domu.
-- Co masz na myśli Victorze? -- Spytała zainteresowana Elenor ciągnąc temat łapiąc za kieliszek wina, który upiła
-- Oh droga Elenor nie mów mi tylko, że ja to dostrzegam, bo wyjdę na szaleńca -- Odezwał się mężczyzna przenosząc wzrok na Elenor na jej twarzy malowało się zdezorientowanie podobnie jak u Williama
-- No kochani naprawdę? -- Spytał rozbawiony przenosząc znów wzrok na Annie która zacisnęła usta
-- Przecież ta mała to wypisz wymaluj Erwin Knuckles.
Elenor zachłysnęła się winem, William podniósł głowę ze zmarszczonymi brwiami od razu pomagając odkaszlnąć Elenor, która przyłożyła chusteczkę do ust, a Annie zrobiło się ciemno przed oczami.
-- Cóż Victorze doprawdy wyborny żart -- Oznajmił William wracając na swoje miejsce kiedy Elenor odetchnęła z gracją
-- Naprawdę? -- Spytał zdezorientowany Victor, który po chwili zaśmiał się głośno -- Droga Annie, chyba nie chcesz nam powiedzieć, że ukryłaś taki fakt przed rodzicami?
Wyłączyła się i nie miała pojęcia co do niej powiedział mężczyzna. Panika opanowała jej całe ciało i nikt, nawet Dylan siedzący obok nie mógł jej teraz ruszyć. Jej milczenie i zachowanie już dość uświadomiło siedzącym rodzicom, którzy zdębieli kiedy dziewczyna nie odpowiedziała i wpatrywała się w jakiś punkt przy stole. Miała ochotę płakać
-- Wybacz Victorze, ale takie oskarżenia są nie na miejscu poza tym to biznesowe spotkanie dlaczego poruszamy jakieś prywatne sprawy? -- Oznajmiła Elenor tracąc z każdą chwilą pewność swoich słów. Jak mógł tak bezczelnie bezcześcić dobre imię ich rodziny nawiązując znów do Knucklesa, który już dawno zniknął z ich życia
-- Najszczerzej przepraszam Elenor, po prostu jestem w szoku widząc istną kopię Knucklesa. Pracowałem z Erwinem Knucklesem niejednokrotnie i każdy kto zobaczyłby się z tym mężczyzną przez dłuższą chwilę wywnioskował by takie samo zdanie co ja. -- Oznajmił wzruszając ramionami
-- Droga Elenor, skoro to ja wymyślam to dlaczego Dylan i Annie się nie odzywa i jednym argumentem, nie zbiją moich argumentów? -- Spytał zaskoczony patrząc na dziewczynę
-- Anno -- Odezwała się Elenor przenosząc wzrok na dziewczynę, która została szturchnięła przez Dylana. Zamrugała kilka razy powiekami powstrzymując łzy, które cisnęły się do jej oczu. Przegrała znów.
-- To nie jest temat na biznesowe posiedzenie nie uważasz? -- Powtórzyła Annie z lekkim wyrzutem mierząc mężczyznę oszklonym wzrokiem i wtedy Elenor pobladła.
***
Siedziała na kanapie patrząc na stąpającą Elenor tam i z powrotem, April siedziała zaraz obok swojej mamy przekręcając co chwilę głową na boki. Nie miała pojęcia o co chodzi a zachowanie Elenor nie było takie jak zawsze. Teraz zamiast ciepłych słów i typowych upomnień o maniery. Traktowała ją z chłodem i dystansem. Posiedzenie zakończyło się kilka minut po dziewiątej wieczorem i pomimo nieprzyjemnej sytuacji z początku, która wyprowadziła z równowagi całą rodzinę Moonroe, później przeistoczyła się w owocne współprace i pomysły na dalsze miesiące firmy. Mogłoby się wydawać, że Elenor jak i William zapomnieli o incydencie Victora, który tylko i wyłącznie chciał utrzeć Annie nosa i zrobił to. Właśnie zrujnował znów jej świat.
CZYTASZ
VERGE |DYLOGIA CRIME|
Fantasy,,Spadłam na samo dno piekła i będę potępiona'' 2 I OSTATNIA CZĘŚĆ Z DYLOGI CRIME Los Santos było miastem które wydawało się rajem na ziemii. Anne nigdy nie widziała w tym mieście choćby odrobimy raju. Jej ostatni rok szkoły miał być istnymi im...
