Wrzesień, 1997
Gdy w końcu im się udało z westchnieniem zajęli swoje miejsca.
-Super, że wracamy c'n?- ucieszył się Ron.- I w końcu żadnych eliksirów.
Harry zawtórował przyjacielowi, a Hermiona pokręciła głową uśmiechając się lekko. Szybko wdali się w lóźną dyskusję, wspominając jak minęły im wakacje. Hermiona była szczęśliwa, że poraz kolejny może być wśród przyjaciół.
-To co z tym Malfoy'em?- spytał w końcu Ron, patrząc na Harrego Pottera.
-Widziałem go jak szedł do Borgina i Burksa- odparł z entuzjazmem.
-To jeszcze nie zbrodnia- powiedziała Hermiona, patrząc na chłopców.
-I co tam robił?- dopytał Ron.
-Przyglądał się jakiemuś przedmiotowi, ale nie wiem co to dokładnie było.
-No pokoju raczej nie urządza- parsknął Ron.
-To, że był w tym sklepie to jeszcze nic nie znaczy- zaparła się Hermiona.
-Dobrze wiesz, że mam rację- burknął okularnik, patrząc na przyjaciółkę.
-Czekaj, o czym myślisz?- podrapał się po nosie rudowłosy.
-A o tym, że Harry ubzdurał sobie, że Draco Malfoy jest teraz śmierciożercą- westchnęła Hermiona, głaszcząc Krzywołapa.
-No co ty Malfoy? Po co Sam-Wiesz-Komu taki ktoś jak Malfoy?
-Nie rozumiesz? Ojciec Dracona jest śmierciożercą. To do siebie pasuje. Teraz on zajął jego miejsce.
-Harry to jest nienormalne. Nie masz żadnego dowodu.
-Ja rozumiem, że go nie lubisz no ale to lekka przesada- zgodził się Ron. Hermiona była zadowolona, że choć raz poparł jej stronę.
-Jeszcze zobaczycie, że mam rację- odparł Harry, po czym zapatrzył się w widok za oknem. Hermiona westchnęła spoglądając na przyjaciela. Z jednej strony rozumiała Harrego, ale uważała że ta nienawiść posunęła się już za daleko. Draco Malfoy śmierciożercą? Może i był skończonym dupkiem i snobem z wywalonym ego, ale wątpiła że mógłby być śmierciożercą. Przecież tu już nie chodziło o zwykłe przepychanki i wyzwiska. Śmierciożercy mordowali z zimną krwią i nie liczyli się z nikim. Wątpiła by Draco, który nawet nie skończył szkoły mógłby się na coś przydać Voldemortowi. Chyba, że wojna miała się przenieść poza mury Hogwartu. Ale to nie możliwe. Nie dopóki na straży stoi ktoś tak potężny jak Albus Dumbledore. A mimo to Hermiona bała się, że będzie tylko gorzej. Patrząc na swoich przyjaciół, wiedziała że nie jest jedyna. Wszyscy zmienili się od chwili, gdy po raz pierwszy znaleźli się w Hogwarcie. Pamiętała swoją pierwszą podróż. Była przerażona ale i zachwycona możliwością poznania nowego miejsca, nowego świata. Pierwszy pół roku w Hogwarcie nie należały do najłatwiejszych. Bynajmniej nie dla niej. Chciała za wszelką cenę udowodnić, że pasuje do tego miejsca, dlatego dużo się uczyła by nie odstawać od reszty. Niestety to przez to uważali, że jest przemądrzała i nikt jej nie lubił. Dopiero w noc duchów zyskała dwóch najlepszych przyjaciół, z którymi przeżyła tak niesamowite przygody.
-Myślicie, że powiedzą nam coś o Zakonie?- wyrwał ją z przemyśleń głos Rona.
-Mam nadzieję. Nie zamierzam bezczynnie patrzeć na to co się dzieje wokół. Chcę wstąpić do Zakonu.- powiedział pewnie Harry.
-Też o tym myślałem- odparł Ron- I zgadzam się z tobą Harry.
-A ty Hermiono?- spytał bliznowaty, patrząc na nią uważnie. Dziewczyna westchnęła.
-No nie wiem Harry. Oczywiście, że chciałabym pomóc, ale jesteśmy za młodzi. Wątpię by dyrektor chciał nas w Zakonie. A zresztą jakby nie patrzeć- zawahała się po czym dodała szeptem- To przez nas zginął Syriusz.
-Masz rację, jesteśmy totalnie bezużyteczni- oburzył się wybraniec. Hermiona pokręciła niezadowolona głową. Kiedy zdążyli się tak zmienić? Oczywiście, że chciała mieć wkład w przebieg bitwy, ale była rozsądna. Wiedziała, że po tym co stało się w ministerstwie, są bardzo małe szanse na to by znaleźli się w zakonie.
-Nie o to mi chodziło Harry, po prostu...
-Jasne nie tłumacz. Jeśli Ty nie chcesz walczyć to Twoja sprawa ale ja zamierzam.
-I ja też- dopowiedział Ron. Hermiona westchnęła cierpiętniczo. Dlaczego zawsze musieli się obrażać? Dlaczego choć przez chwilę nie mogli pomyśleć jak dorośli, za których się uważali? Ale nie, to ona jak zawsze czegoś nie rozumiała. Czasami miała dość swoich przyjaciół. Dlaczego tak ją traktowali skoro zawsze ich wspierała?
Dalsza podróż minęła im w ciszy i nim się obejrzeli byli u celu.
****
Hej czytelnicy!
Takie małe info odnośnie regularności.
Po pierwsze nie znam tego pojęcia hahha
Ale załóżmy początkowo, że dopóki będę miała rozdział w zapasie to będą pojawiały się codziennie.
Jeśli nie to umówmy się na środę i sobotę (ale to tak pod znakiem zapytania)
A jeśli się nie uda nawet w tych dniach, to będzie zasada jak będzie to będzie hahha
Mam nadzieję że się nie zniechęcicie
Buziaki i do następnego :))
CZYTASZ
Not Sure If Always
FanfictionSevmione Czy istnieje jeszcze prawdziwa miłość? Czy dwie tak obce sobie dusze mogą połączyć się w jedno? Czy są w stanie przezwyciężyć trudności, które spotkają na swojej drodze?
