Hailie
Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Bracia od rana zabiegani pilnują, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Po domu latały makijażystki, fryzjerki oraz stylistki zmieniając się godzinami pracy. Jedna skończyła to za chwilę przyszła druga. Fotografowie robili zdjęcia gdzie, jak i komu popadnie.
Adriena nie widziałam odkąd się obudziłam. Zaraz po odtworzeniu oczy i przewróceniu się na lewy bok zobaczyłam puste mi. Opcjonalnie stawiam na pojazd do siebie lub koczowanie w skrzydle pracowniczym. Bo jak to mówią: patrzenie na pannę młodą tuż przed ślubem przynosi pecha. Ale czy to prawda?
Na szczęście udało się kupić drugi garnitur, a zniszczony oddaliśmy do pralni. Plama była ogromna, a ze względu na wielki ruch nie mogli przyjąć Adriena odzieży od zaraz. Dlatego zostawiliśmy go i kupiliśmy kolejny. Pracownicy pralni mieli sprzedać go za dwie trzecie ceny jakiemuś facetowi z Organizacji.
W ostatnim czasie znaleźliśmy świadków oraz sposób na bezpieczne przetransportowanie taty do Pensylwanii. Mega się cieszę.
Prawda była taka, że nie wszystko co robiliśmy było zgodne z prawem. Przeniesienie Cama z wyspy, tutaj było niebezpieczne i nielegalne. Brak komplikacji zawdzięczam braciom. Vincentowi i Will'owi za dobre obmyślenie planu, a pozostałej trójce za udział w misji.
Za razem wracając do świadków, Adrien wybrał Vincenta, a ja Monę. Dziewczyna od rana gada jak nadęta co chwilę wzdychając i zachwycając się pracą stylistek. Szczerze mówiąc, gdyby nie ona zostałabym bez śniadania. Gdy tylko stylistki wpadły do mojego pokoju, nie miałam nawet jak go opuścić.
- Boże tak się cieszyć. Zostałam świadkową swojej przyjaciółki. - zachwyt wydobywający się z jej pisków oraz westchnień sprawiał, że na moich ustach pojawiał się uśmiech.
- To prawda. Jestem taka szczęśliwa. - wyznałam - Za małego, gdy mieszkałam jeszcze z mamą i babcią wierzyłam w prawdziwą miłość, w mężczyzn zachowujących się jak dżentelmeni i szczęśliwe zakończenia. Pamiętam jak bawiłam się lalkami tworząc urocze pary. Robiłam ślub, pikniki, przyjęcia urodzinowe czy małe imprezki. Nie patrzyłam w przyszłość, nie przejmowałam się żadnymi problemami, ani sama ich nie stwarzałam. Zawsze wieczorem tuż przed pójściem spać rodzicielka opowiadała mi bajki lub czytała z książek, całowała w czoło i cichutko wychodziła z pokoju zamykając za sobą drzwi. Do dziś pamiętam jak zawsze mi powtarzała: ,, Kiedyś znajdziesz tego jedynego słonko, a on będzie traktował cię po królewsku. Stworzycie rodzinę bez przemocy i kłótni. To będzie twój dom, a ja zawsze będę przy tobie, nie ważne gdzie będziesz, bo cię kocham. "
Jedna łza potoczyła się po policzku na same wspomnienia. Wierzchem dłoni starałam ją nim skapła na odzież.
- Wow Hailie jakie wyznanie. Takie głębokie i szczere, które nakłania do myślenia.
- Dzięki.
- Twoja mama byłaby dumna.
Tak byłaby. Teraz pewnie patrzy na mnie z góry ocierając łzy szczęścia. Bardzo bym chciała, aby była tutaj przy mnie tak na prawdę. Nie tylko w sercu, czy duszy albo choćby w genach. Chcę, aby rzeczywiście znalazła się obok. Żebym ostatni raz mogła ją przytulić, zobaczyć, opowiedzieć te wszystkie chwile. Te dobre jak i złe. Chcę żeby wiedziała i doświadczyła niespodzianki, z której każda matka się cieszy. Mogłaby mieć wspaniałego zięcia, a on wspaniałą teściową.
***
Ubrana w białą suknię z makijażem na twarzy wyszłam z pokoju. Schodząc po schodach musiałam uważać, by nie nadepnąć na delikatny materiał czy chociażby nie spaść z góry na dół.
CZYTASZ
Rodzina monet
Teen FictionTo opowieść o Hailie i Adrienie, którzy powoli dążą do miłości.Jednak zanim to nastąpi Hailie Monet czeka wiele niebezpieczeństw, aż któregoś dnia jest z braćmi na kolacji i wpada na Adriena Santana. Jak potoczą się dalsze losy? Zawiera sceny 18+, w...
