Nadszedł dzień, w którym razem z Adrienem mieliśmy uświadomić braciom Monet, że ich mała siostrzyczka jest zaręczona. Szczerze mówiąc byłam strasznie ciekawa ich reakcji,a najbardziej ciekawi mnie jak zareaguje na to Vincent. Klasycznie po jego kamiennej twarzy i lodowatych oczach pewnie nic nie wyczytam. Ale mniejsza o to.
Wychodząc z pokoju dotarł do mnie zapach świeżo usmażonych naleśników. Spodziewałam się Eugenii, która jak zawsze gdy jemy wszyscy razem uprzednio przygotowuje śniadanie. Jednak widok który zastałam sprawił, że z automatu stanęłam w progu upuszczając pusty kubek po wodzie, którą wzięłam poprzedniego wieczoru do pokoju. Kawałki szkła rozsypały się na każdą możliwą stronę, ale nie to było najważniejsze. W kuchni we własnej osobie stał Vincent ubrany w czarny podkoszulek i szare dresy, ze szpachelką do obracania naleśników.
Vincent w dresach smażył naleśniki.
Vincent w dresach.
On smażył naleśniki.
Niestety na dźwięk tłuczonego szkła odwrócił się w moją stronę odkładając przyrząd, który wcześniej trzymał w ręce.
- Wszystko w porządku Hailie?
Przez chwilę nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa ciągle mając z tyłu głowy mojego brata przy płycie indukcyjnej smażącego naleśniki.
- Hailie?
- Muszę iść po kalendarz. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę schodów nie wzruszając się nawet tym, że zostawiłam mojego opiekuna ze szkłem na podłodze. Wpadłam do pokoju niczym burza całkowicie zapominając o śpiącym Adrienie. Usiadłam na krześle przy biurku i wyciągnęłam z czerwony długopis zapisując na kartce od kalendarza:
15 maj
★Vincent ubrany w dresy smaży naleśniki na wspólne śniadanie ★
- Perełko coś się stało? Usłyszałam zaspany głos Adriena.
- Nie nic się nie stało.
Po krótkiej wymianie zdań zeszłam na dół z zamiarem pozbierania bałaganu. Wzięłam zmiotke i szufelkę aby pozbierać szkło, którego o dziwo już tam nie było.
- Hailie pytałem czy wszystko w porządku. - na rozległy się głos za mną aż podskoczyłam.
- Tak, tak. - potwierdziłam od razu- Kto pozbierał szkło?
- Ja. Pobiegłaś na górę dlatego pozbierałem wszystkie kawałki szkła dla bezpieczeństwa.
- Przepraszam powinnam najpierw to pozbierać a dopiero później iść do sypialni. Chciałam jak najszybciej zapisać coś w kalendarzu.
Vincent uniósł brew wykazując zainteresowanie moją historią, dlatego też zdecydowałam się kontynuować.
- Jak wyszłam z sypialni to poczułam zapach naleśników...
Widziałam że mój brat słucham mnie chłonąć każde moje słowo jak najmniejszy szczegół.
- No i pobiegłam na górę zapisać w kalendarzu że nie masz na sobie koszuli ani garnituru tylko dresy i robisz naleśniki na śniadanie dla wszystkich.
- Spojrzałam kątem oka na twarz mojego towarzysza będąc pewna dostania pouczenia lub gadki w bibliotece jednak Vince zaśmiał się prawdziwym śmiechem.
Japierdole to chyba jakiś sen. Dla pewności uszczypnęłam się kilka razy w rękę, lecz nic to nie podziałało. Vincent naprawdę się śmiał. I to tak szczerze, pełnym szerokimi uśmiechem ukazując swoje białe zęby.
To już nie był sukces to był cud, którego dokonałam.
- Co tutaj tak gł... O kurwa
Dylan stanął w progu kuchni przyglądając się odgrywającej scenie w pomieszczeniu.
- Co jest?
- Nic, Vince się tylko śmieje.
- Kto? Jakim kurwa cudem?
- Normalnie.
- Słownictwo Dylan.
Vince jak Vince zawsze musi być ta powaga.
★Pół godziny później ★
- A więc tak jako że usiedliśmy wszyscy razem do stołu chcielibyśmy z Hailie coś ogłosić.
- Proszę. - Vincent skinął głową na znak zgody.
- Pobieramy się. - wypaliłam bez zastanowienia. Dylan zakrztusił się sokiem, Shane wypuścił sztućce z rąk i otworzył buzię, natomiast Tony patrzył się na Adriena spojrzeniem mówiącym ,, zajebie cię zaraz". Vincent i Will złożyli na gratulacje.
- Jakie kurwa gratulacje. - oburzył się Dylan.
- Właśnie koleś zabiera nam siostrę. - poparł go Tony.
- Nie zgadzam się na ten ślub.- dołączył do nich Shane.
- Chłopcy uspokójcie się, wyraziłem zgodę, dlatego nie chce słuchać żadnych sprzeciwów. Jeżeli wasza siostra kocha Adriena, a Adrien odwzajemnia jej uczucia nie mam nic przeciwko.
- Ale Vincent on jest od nie o 9 lat starszy i chce brać z nią ślub.
- Dylan nieważne, w którym roku wezmą ślub, Adrien zawsze będzie od nie straszy o te 9 lat.
- Prosta matematyka chłopczyku.- uśmiechnęłam się cwanie do brata na co ten obrzucił mnie gromiącym spojrzeniem.
***
Śniadanie minęło nam spokojnie. Na resztę dnia każdy zajął się swoimi obowiązkami lub pracami. Vincent z Willem i Adrienem poszli pracować, a reszta rozsiadła się przed telewizorem grając w te swoje gry. Ja natomiast postanowiłam zadzwonić do Mayi.
- Boże kochana jak my się dawno nie widziałyśmy. Jak tam u ciebie, jakieś nowe wieści? Chłopcy ci dokuczają?
- Masz rację ciociu, wszystko w porządku, zaręczyłam się z Adrienem, a na chłopaków mam sposób.
- Co? Gdzie? Kiedy? I ja nic o tym nie wiem?
- Adrien mi się oświadczył, w Paryżu z przepięknym widokiem na wieżę Eiffla, niedawno i nie miałam ci kiedy powiedzieć. Bracia też się dopiero rano dowiedzieli.
- I jak?
- Dylan aż się opluł, a Tony zgromił Adriena spojrzeniem mówiącym ,, zajebie cię zaraz "
Razem z Mayą wybuchłyśmy nieopanowanym śmiechem. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę bo wujek Monty razem Mayą mieli jechać do galerii.
Nie mając nic innego do zrobienia zeszłam na dół przyłączając się do chłopaków rozwalonych po całym salonie.
- W co gracie?
- W coś co nie jest dla małych dziewczynek.
- Jestem dorosła Dylan.
- Dla nas zawsze będziesz mała.- potwierdził mu Shane.
Pokręciłam głową nie śmiąc zaprzeczyć. W porównaniu do wzrostu całej piątki jestem naprawdę malutka. Tak zostało mi tylko patrzeć się na telewizor.
CZYTASZ
Rodzina monet
Ficção AdolescenteTo opowieść o Hailie i Adrienie, którzy powoli dążą do miłości.Jednak zanim to nastąpi Hailie Monet czeka wiele niebezpieczeństw, aż któregoś dnia jest z braćmi na kolacji i wpada na Adriena Santana. Jak potoczą się dalsze losy? Zawiera sceny 18+, w...
