♱6

1.1K 49 36
                                        

Obudziłam się z ogromnym bólem głowy, nie wiedziałam jak i kiedy znalazłam się we własnym łóżku. Wypiłam wczoraj całkiem sporo. Z trudem podniosłam się do pozycji siedzącej i rozciągnęłam swoje ciało. Zeszłam z łóżka i pocierając swoje bolące skronie ruszyłam do łazienki. Wziełam zimny prysznic i przebrałam się w czarny kombinezon do połowy ud. Zjadłam szybkie śniadanie i zeszłam do garażu. Moje auto którym wczoraj pojechałam stało na miejscu, także musiałam wrócić nim. Wróciłam się do mieszkania bo zapomniałam telefonu, przy drzwiach natrafiłam na Dylana.

-Mogę wiedzieć, co ty tu robisz? - Zapytałam opierając się o ścianę. Blondyn w końcu odwrócił swój wzrok z telefonu i skupił go na mnie wyrzucając ręce w powietrze.

-No boże! Już łatwiej się skontaktować z prezydentem Stanów niż z tobą!

-Zapomnialam telefonu, właśnie się po niego wracam. - Wyciągnęłam klucze i otworzyłam drzwi, Dylan wszedl zaraz po mnie. - Jasne, wchodź. - Mruknęłam.

-Dobra słuchaj, lecimy na imprezkę! - Krzyknął uradowany rzucając się na kanapę.

-Nigdzie się nie wybieram - Odpowiedziałam wchodząc do sypialni. Zgarnęłam telefon z komody i wyszłam z pomieszczenia.

-Lili.. nie zaczynaj. Idziemy i juz.

-Słuchaj Dylan, Lili już tutaj nie ma. Nazywam się Destiny i tak miałeś mnie nazywać, a po drugie mam już plany.

-To je zmień? - spojrzał na mnie jak na idiotkę. - Niby jakie masz plany?

-Umówiłam się już z Maisy i Dantem. - założyłam ręce na piersi.

-To mogą iść z nami, im więcej tym lepiej! - Podniósł się do siadu.

-Nie Dylan, nie mogą.

-O co ci chodzi, co? Nie widziałem cię jebane dwa lata, to coś złego, że chcę spędzić z tobą czas? - Spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach, co wprowadziło mnie w poczucie winy. Miał rację, uciekłam od niego na dwa lata, a teraz go od siebie odrzucam. Przeciez on niczego złego nie zrobił i nie ma wpływu na to co robi Levi.

Westchnęłam i wyciągnęłam telefon. Wybrałam odpowiedni numer i zadzwoniłam do przyjaciółki.

-Maisy, mała zmiana planów, przyjade po was za pol godziny i jedziemy na jakąś impreze. - Spojrzalam kątem oka jak Dylanowi pojawia się na twarzy ogromny uśmiech.

-Jaka impreza? - Zapytała Isy w słuchawce.

-Nie wiem, Dylan coś wymyślił, ogarnijcie się i napisz tez do Dantego. - Powiedziałam i rozłączyłam się. Rzuciłam telefon na kanape i ruszyłam do pokoju aby się przebrać. Nie było nic złego w moim ubiorze, ale za nudno na imprezę. W końcu DK Los Angeles musi jakoś wyglądać.

- Chciałbym być dziewczyną. - Powiedział Dylan który nie wiem kiedy znalazł się na moim łóżku.

-Czemu? - Zapytałam przeglądając garderobe.

-Możecie się tak seksownie ubierać... chciałbym tak. - Rozmarzyl sie.

-Jesteś dziwny. - Wybrałam krótką czarną mini i czarny gorset z diamencikami. Zrobiłam jak zwykle mocny makijaż i byłam gotowa.

-Git, możemy jechać. - Powiedziałam wychodząc z łazienki.

-Pasuje ci ten czarny kolor. - Skomentował moje włosy, od kiedy wyjechałam z Tokio mój wygląd strasznie się zmienił. - Wrócisz kiedyś do naturalnego koloru włosów?

-Nie, raczej nie. - Odpowiedziałam zakładając czarne botki Naked Wolfe.

- O wiele lepiej ci w czarnych.

Farewell EvilOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz