Przyjazd Leviego do Los Angeles zniszczył wszystko. To, co zbudowałam przez te lata - runęło w gruzach. Ja, runelam w gruzach.
Wypalałam już trzeciego papierosa, stojąc na balkonie i rozmyślając, jak to dalej będzie wyglądać.
Nie mogę wrócić do Tokio, a oni nie mogą tu zostać. To wszystko komplikuje.
Zgasiłam papierosa i miałam sięgać po kolejnego, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Złapałam za niego i odebrałam połączenie od Maisy.
-Co jest? - Zapytałam opierając się o barierkę i spoglądając w skąpane w mroku miasto.
-Mamy malutki problem... -Mruknęła.
-Maisy, o co chodzi?
-Ktoś zorganizował wyścig. Bez naszej wiedzy. - I tyle mi wystarczyło. Odsunęłam telefon od ucha rozłączając się i biegnąc w strone drzwi.
♱
Wyskoczyłam z auta trzaskając drzwiami. Ruszyłam pędem do krzyczącego tłumu ludzi. Przepychałam się miedzy nimi, aż doszłam do barierek.
-No chyba, kurwa, żarty... - Mruknęłam. Złapałam dwoma rękami barierek i przez nie przeskoczyłam. Podeszłam do aut stojących na linii startu.
-Pojebało was już do reszty?! - stanęłam między dwoma autami. - Dante, dobrze wiesz, że urządzanie wyścigu bez mojej wiedzy jest niedozwolone! - Spojrzałam na niego.
-Tiny, posłuchaj on... - Zaczął.
-Nie Tiny! - przerwałam mu. - Miałeś już swoje ostatnie ostrzeżenie. To twój ostatni wyścig, nigdy więcej nie pokazuj mi się na wyścigach. - Odwróciłam się do drugiego mężczyzny.
-A ty? Co ty sobie wyobrażasz? Przyjeżdżasz do mojego miasta, i myślisz, że możesz robić sobie co chcesz? To nie jebane Tokio! - Spojrzałam na czarnowłosego.
-To miasto było moje, zanim ty w ogóle dotknęłaś kierownicy, Lilie. - Spojrzał na mnie spod powiek. - Idź do barierek, mam wyścig do wygrania. - Zacisnął mocno szczękę i ścisnął palce na kierownicy. Rzucił mi ostatnie spojrzenie zanim odwrócił wzrok na drogę.
Opuściłam bezwładnie ręce i cofnęłam się do barierek.
- To nie skończy się dobrze. - Mruknęła Maisy obok mnie. Ma rację.
Dziewczyna z flagami stanęła pomiędzy samochodami, po kolei dodali gazu na znak gotowości. Flagi opadły a auta ruszyły. Dante jak zwykle został w tyle. Zawsze jest w tyle.
Wyciągnęłam paczkę papierosów i zapaliłam jednego, musiałam jakoś zabić stres.
Pierwsze okrążenie - Levi prowadzi.
Drugie okrążenie - Levi prowadzi.
Trzecie, ostatnie okrążenie - każdy myślał, ze Levi zaraz przekroczy metę, ale Dante nagle wjechał w jego tył.
Kurwa, jebany złamał już tyle moich zasad, że powinnam go powiesić za jaja.
-Ja pierdolę, on pcha się do grobu. - skomentowała Isy.
Dante nie zrobił na Levim wrażenia. Bez żadnego trudu przyspieszył i przekroczył metę.
LEVI
Jak ten chuj rozjebał mi auto, to przysięgam, że zabiję go na miejscu.
Przekroczyłem metę i zgasiłem samochód, wysiadłem aby sprawdzić szkody.
-Ulala, trochę cię to będzie kosztować. - Skomentował Noel podchodząc do mnie z rękami w kieszeniach.
-To nie o pieniądze tu chodzi. - Mruknąłem. Nachyliłem się i przejechałem palcami po rozwalonym zderzaku. Przeklnąłem w myślach tego gówniarza i podszedłem do niego.
-Co ty odpierdalasz? - Warknąłem.
-Spokój, kurwa. - Podeszła do nas Lilie. Dante przysunął się do niej i uśmiechnął się łobuziarsko.
-Spokojnie, kochanie. To był zwykły wypadek. - Odezwał się patrząc mi prosto w oczy. Kochanie? On naprawdę chcę stracić zęby. Zacisnąłem ręce w pięści, bo jeszcze chwila, a wyjebalbym mu.
Dante Położył rękę na ramieniu Lilie i przyciągnął ją do siebie przywierając swoimi ustami do jej.
Momentalnie przestałem oddychać. Lilie spojrzała na mnie, ale nie odsunęła się od niego.
Tak samo, jak ja nie odsunąłem się od Ailii.
To już nie była moja Lilie.
♱
DESTINY
Zgasiłam samochód, złapałam za butelkę wódki i wysiadłam z auta. Usiadłam przy wielkim napisie Hollywood i odkręciłam butelkę.
Nie wiem dlaczego nie odsunęłam się od Dantego. Czuję się, jakbym zdradziła Leviego, choć tak naprawdę nigdy nie byliśmy razem.
Podobno świat kręci się wokół jednej osoby, dopóki nie poznajesz kolejnej. Poznałam wielu mężczyzn będąc w Los Angeles, ale moje myśli i tak wracały do Leviego.
Będąc w Tokio myślałam, że poznałam miłość życia.
A teraz siedzę na wzgórzu, popijam wódkę z butelki i zastanawiam się nad sensem życia.
Po paru minutach i kilkanastu łykach złapałam za telefon. Oby nie zmienił numeru.
Wpisałam odpowiedni numer który znałam na pamięć i przyłożyłam telefon do ucha.
-Lilie? - Usłyszałam w słuchawce. Mije serce się zatrzymało, a mózg mówił abym się rozłączyła. Ale ja nie mogłam.
-Po co przyjechałeś do Los Angeles? - Zapytałam.
-Przyjechałem tu na wyścig. - Odpowiedział powoli.
-A tak naprawdę? Dlaczego tutaj przyjechałeś, Levi.
-Dla ciebie. - Odpowiedział. - Przyjechałem tu dla ciebie. - Dopowiedział już ciszej.
-Po co? - Parsknelam. - Czego oczekiwałeś?
-Myślałem, że... - Zaczął.
-Myslaleś, że co? - Przerwałam mu. - Myślałeś, że przyjedziesz a ja rzucę ci się w ramiona po latach rozłąki? Później kupimy sobie mały domek za lasem i stworzymy słodziutka rodzinkę? - Zaśmiałam się perfidnie. - To nie bajka, Levi. Nie jestem już twoją Lilie która zrobi co będziesz chciał.
-Masz rację. - Odpowiedział. - Nie jesteś już moją Lilie. - Usłyszałam dźwięk przerwanego połączenia.
CZYTASZ
Farewell Evil
JugendliteraturWelcome to the Dark Side. Destiny Canasov po przyjeździe do Los Angeles zostawiła swoje przeszłe życie za sobą i została nową legendą w świecie Driftingu pod nowym imieniem i nazwiskiem. Jednak prawdę mówiąc, nie da się ucieć od przeszłości, a ona n...
