CADEN
Brynn staje, jak wryta, gdy mnie dostrzega. Zauważam, jak na mój widok lekko się prostuje — może to zaskoczenie albo po prostu niechęć. Jej oczy rozszerzają się lekko, a wargi zaciskają, jakby próbowała coś między nimi utrzymać. Może słowa. Może emocje. Nie wiem. Ale widzę, że to spotkanie wybija ją z równowagi.
Wiem, że pewnie nie spodziewała się mnie zobaczyć tak nagle. Ale ja to taki gość niewidek. Niewiadomo, gdzie tym razem się zjawie.
Piekielny Julian, gdy mnie zauważa, zsuwa dłoń z pleców Brynn, jakby został przyłapany na czymś nieczystym. Kąciki moich ust nieznacznie idą w górę, gdy tylko widzę, że chłopaka dłoń dynda obok jego nogi. Posłuszny chłopczyk.
— Julian zawraca ci głowę? — pytam z pozornie lekkim tonem, chociaż ten uśmiech, który wypycham na twarz, jest tak wymuszony, że aż boli mnie szczęka.
Brynn wbija we mnie wzrok. Nie mruga. Nic nie mówi przez moment, ale za to jej oczy iskrzą chłodem.
— Nie. — odpowiada pewnie. — Przyjemnie mi się z nim rozmawiało. Straciłam trochę czasu i przynajmniej nie zostawił mnie samą, tak jak ty. — trzy ostatnie słowa wypowiada niemal z pogardą.
Cholernie dobrze gra. Albo naprawdę jest wściekła.
Zbliżam się pół kroku, wyciągam rękę i łapię ją za dłoń — delikatnie, jakby to miało ją udobruchać, ale bardziej zależy mi, żeby ten cholerny Julian to widział.
Brynn odtrąca ją z naturalnym impetem. Mocno. Pewnie. Jakby moja skóra ją parzyła. I może faktycznie tak jest.
— Wiem... — mówię ciszej, pochylając się nieznacznie w jej stronę. — i jest mi z tego powodu bardzo przykro. — ponownie sięgam jej dłoni, ale wtedy w zielonych oczach dziewczyny dostrzegam coś co powoduje w moim wnętrzu dziwny skurcz. Uścisk czegoś nieprzyjemnego. — Pozwolisz, że jakoś ci to wynagrodzę.
Przełykam ciężko ślinę.
Kątem oka dostrzegam Juliana. Skrzywia się. Ten skurwiel patrzy, jakbym właśnie zabrał mu zabawkę i... w tym samym momencie zdaje sobie sprawę, że wrzodowi na tyłku spodobała się Brynn. Ciekawe.
— Tandetne, jak na ciebie, motocyklisto. — rzuca szyderczo, z błyskiem w oku, który aż się prosi, by go zgasić pięścią.
Czuje, jak irytacja zaczyna buzować w mojej piersi, a szczękę lekko się zaciska.
Jeśli za moment nie przestanie gadać albo rzucać tych swoich prowokacyjnych spojrzeń, obawiam się, że nasza potyczka słowna nie skończy się dobrze.
Powoli przenoszę na niego wzrok. Stoję wyprostowany, napinając mięśnie, które ledwo mieszczą się już w mojej koszuli.
— Nie wydaje mi się, bym o cokolwiek cie pytał. — mówię szorstko, niskim tonem, który wibruje z głębi klatki piersiowej.
Nie powinienem grać z nim w jakieś jebane gierki. Powinienem to olać, ale nie umiem i nie mam zamiaru dawać mu tej cholernej satysfakcji.
— Mówię tylko najprawdziwszą prawdę, jaki tandetny jesteś. — kontynuuje, opierając się nonszalancko o balustradę, jakby właśnie wygrał ze mną pojedynek.
CZYTASZ
Dangerous driving
Romance"Niebezpieczna jazda, może być twoją ostatnią" Brynn Moore po stracie swojej przyjaciółki. Przeprowadza się do Detroit, gdzie studiuje jej brat. Tam uczęszcza do szkoły. Dowiaduje się różnych rzeczy o swoim bracie. Myślała, ze jej brat jest zawsze z...
