Rozdział 4~Ratuj!~

308 12 2
                                        

Witajcie kochani!

Jak zapowiadałam dzisiaj o 22.00 zniknie "Miłość między płatkami śniegu" i wróci za rok już jako dłuższy i pełnoprawny kalendarz adwentowy. <3

Jednak, byście mi tu nie usychali z tęsknoty (wiecie, że Was uwielbiam !!) łapcie kolejny rozdział "Odległej". Znowu mamy umowę jak będziecie ładnie komentować to rozdział wpadnie szybciej. Wszystko zależy od Was, moi kochani! <3

Nie przedłużam już więcej.

Miłego czytania!

P.S. 

Proponuję wziąć sobie coś zimnego do picia, bo może się Wam zrobić gorąco!!

Kocham Was

Nikorae

~~~~~~~~~~

 – Co to cholera jest!?– zapytał się wkurzony Zack.

– Mindy i jej świta jeżdżą po Oli, bo ta jest zazdrosna– z wyrzutem mówi Matt.

Patrzę przez ramię Masona

– Że co proszę, że jak ja niby wyglądam!?– sapnęłam i zabrałam telefon Matta, bo też to

otworzył – Och ja Ci dam!

W ekran wystukuję szybką wiadomość, po czym zadowolona z siebie oddaję telefon właścicielowi.

Smith jeszcze szybciej czyta mój komentarz i wybucha niepohamowanym śmiechem.

– Ej co napisała? – pyta Ben.

Ja przynajmniej nie wyglądam jak pomyłka genetyczna pijanego naukowca mówi między

napadami śmiechu Matt.

Gdy kończy cytować wszyscy zaczynają się śmiać.

– Kobieto uwielbiam Cię!– stwierdza Liam.

– No co, nie dam się jakieś lambadziarze obrażać – wzruszam ramionami co ich jeszcze bardziej

rozbawia – A mam pytanie, potraficie zrobić tak, żeby jakoś to zniknęło?

– Zajmę się tym, jutro tego nie będzie – odzywa się Carter. Mam nadzieję, że faktycznie tak będzie, a nie, że moja wiadomość rozpęta burze...

Kiwam głową w zgodzie i przechodzimy na inny temat.

– Ej braciszku...będę mogła Twój wóz?

– Kiedy? – starszy o pół godziny Martin unosi jedną brew.

– W poniedziałek.

– Po co?

– A nie możesz mi go po prostu pożyczyć? – puszczam mu oczko, na co ten z uśmiechem spogląda w moją stronę iii... się nie zgadza – Dobra muszę jechać po kieckę.

– To przecież mogę Cię zawieźć po szkole.

– Rzecz w tym, że wtedy będą mieć zamknięte albo będę musiała się strasznie spieszyć, bo wejdziemy na sam koniec – robię minę kotka ze Shreka – To mogę, prooooszę.

– A może tata będzie mieć wolne albo pewnie jakiś autobus będzie jechać...

– No weź, moje auto jeszcze nie doleciało.

Wzdycha ciężko.

– Zdajesz sobie sprawę z tego, że mamy tu inny ruch? – próbuje z innej strony mnie zniechęcić.

– Wiem wiem... Zdajesz sobie sprawę, że mam prawo jazdy i potrafię jeździć? –mówię już trochę zdenerwowana jego zachowaniem – Może raz miałam stłuczkę, ale to nie było z mojej wi...

OdległaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz