Rozdział 18~Plotki, ognisko i jeszcze więcej kłopotów~

211 10 5
                                        

Kochani niestety musimy teraz trochę zwolnić, dlatego kolejny rozdział pojawi się w poniedziałek....
Ale myślę, że jak coś to możemy się dogadać na jeszcze jeden 😏
Miłego czytania!!
Wasza Nikorae ❤️

~~~~~
Kolejne dni mijały z reguły spokojnie, nie szaleliśmy jakoś bardzo. Jedynie co się zmieniło to dom, w którym przesiadywaliśmy. Dzisiaj wypadło na dom naszego rozgrywającego, więc obecnie całą ekipą siedzimy u niego na basenie. Chłopcy siedzą w wodzie i pływają, a ja jestem na krawędzi (od zawsze kochałam życie na krawędzi) i mocze nogi. Korzystając z pięknej pogody wystawiam twarz do słońca, z tej czynności wybudza mnie dźwięk mojego telefonu

-Wybacz,że się przez taki długi czas nie odzywałam!-w słuchawce wybrzmiewa głos Sandy-

Musiałam pojechać do dziadków na wieś, a ciężko tam z zasięgiem. Po za tym Hejka!

-Siema Sanny- mówię wesoło- Nic się nie stało, rozumiem

-Kurcze, ale strasznie mi głupio. Ty do mnie dzwoniłaś, a ja nie dawałam znaku życia!

-Serio, nic się nie dzieję- uśmiecham się mimo, iż nie może tego zobaczyć-To kiedy masz czas?

-Właśnie...Robisz coś dzisiaj?

-W sumie...-spoglądam na chłopaków -Teraz jestem u Cartera, ale później będę wolna.

-Super!To mogę po Ciebie podjechać po 17.

-Dobra

Omawiamy jeszcze szczegóły naszego spotkania, po czym się rozłączamy

-Kto to?- od razu pyta się Matt

-Sandy, umówiłyśmy się na 17.

-Królowo...mam być zazdrosny. Mam nadzieję, że nie próbujesz mnie zastąpić-udaje oburzenie

-Matt jakby Ci to powiedzieć...-udaję skruchę-W moim sercu, oprócz Ciebie jest jeszcze ktoś inny...-tym jednym zdaniem zyskuję uwagę wszystkich zebranych- A więc tym kimś jest...Hades!

Głośno wołam psa, a czarna psinka po dosłownie sekundzie materializuje się przy moim boku.

Wtulam się do jego miękkiej sierści

-To nas wkręciłaś!- Mason kręci rozbawiony głową

-Serio myślałem, że chcesz mnie kimś zastąpić- parska Smith

-Kochany Mój, Ciebie nigdy mi nikt nie zastąpi!-puszczam mu oczko-Ale Hades jest na innym stopniu w ogóle. Kocham tego słodziaka!- doberman jakby rozumie moje słowa, bo liże mnie po twarzy-Tak Ciebie, piękności!

-To jest niesamowite, jak on Cię lubi- mówi zdumiony Finn -W dodatku, że zna Cię dość krótko.

-Mnie zna pół swojego życia, a dalej nie lubi- parska Finn- Zademonstruję...Hades!

Pies odwraca głowę w jego stronę i warczy.

Zszokowana głaszczę psa po głowie, na co od razu się uspokaja.

-Imponujące, jak szybko go do siebie przekonałaś- przytakuje Carter, który mimo iż ma okulary przeciwsłoneczne to doskonale wiem, że patrzy w moje oczy

-Ja tam nie jestem zaskoczony- odzywa się mój brat i doskonale wiem, ze zaraz coś palnie- Li zawsze miała rękę do zwierząt! Kiedyś poszliśmy z babcią Jojo do zoo...

-Zamknij się!

-...Było tam mini zoo-w żadnym stopniu nie reaguje na moje protesty- Dosłownie wszystkie kozy, barany chodziły za nią krok w krok. Każdy jej zazdrościł, bo nikim te zwierzęta nie były tak zafascynowane jak Olivią

OdległaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz