Rodział 2

52 7 5
                                        

-To tu Keviś- odwrociłam sie w stronę kota i go pogłaskałam.- Nasz nowy dom!

Otworzyłam ogromną żelazną bramę i wjechałam. Do posiadłości prowadziła kamienista droga. Po obu stronach były świerki i jodły. W Oddali widać było góry. Kawałek dalej już widziałam ogromny stary dom. Mój dom.

Wyglądał dość mrocznie. Był duży i stary. Stare okna, dach.Stare wszystko. Zabrałam mój dobytek i ruszyłam do drzwi.

Po wejściu do budynku widziałam te same ,ogromne schody prowadzące na piętro. Po prawej stronie przejście do salonu i jadalni. Po lewej, drzwi do kuchni.

Postanowiłam, że moje walizki zaniosę na górę, do sypialni. Niestety wyszedł na jaw mój brak kondycji i w połowie drogi na piętro musiałam zrobić postój. Na ścianach powieszone były portrety mojej rodziny. Wszyscy z nich mieli rudy kolor włosów i niebieskie oczy. Ja? Brązowe włosy z lekką domieszką rudego i bardziej zielone niż niebieskie oczy. Możnaby powiedzieć, że czarna owca ze mnie w tej rodzinie. Zawsze wydawało mi się to podejżane, choć się nad tym bardziej nie zastanawiałam.
Dokończyłam moją męczącą podróż do salonu. Jednego z najpiękniejszych miejsc w tym domu. Wszystko w stylu lat 40. i 50. ubiegłego wieku. Wysokie białe łóżko z dużą ilością kocy i poduszek w samym centrum pokoju. Dwa duże okna, szafa, półki na książki i... LAWENDY. Najbardziej niesamowite dla mnie kwiaty.

Wtedy zdałam sobie sprawę,że wszystko w życiu dzieje się po coś. Moja rodzina odeszła abym ja zamieszkała w tym domu. Tylko jaka jest moja rola w tym wszystkim?

Nie ufaj nikomu.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz