Let's the game begin!

330 45 9
                                        

Siedziałem na krześle. Moje nadgarstki były przywiązane do poręczy...
Krzyczałem o pomoc. Dusiłem się własnymi łzami...
W pewnym momencie poczułem chłód stali na swojej skroni.
Powoli odchyliłem głowę do tyłu...
Była to ta sama osoba która wbiła mi nóż w tętnice. Trzymała pistolet, który po chwili odbezpieczyła.
-Gra się rozpoczęła Iero.- w tym momencie strzelił mi w łeb.

Obudziłem się cały zlany potem.
Nie mogłem uwierzyć że ten koszmar śnił mi się już poraz 5 w ciągu dwóch tygodni. Nadal nie poznałem właściciela tajemniczej kartki i SMSów sprzed miesiąca.

Za bardzo się tym przejąłem. Rzeczywiście mógł być to najzwyklejszy w życiu żart, żebym zszedł na zawał. Coś sie gnojkowi nie udało. Nie jestem aż taki strachliwy.

Październik. Wszystko było na porządku dziennym. Włącznie ze spinami z Way'em. Nadal był tak samo dziko wkurzający. Zdzielił mnie po pysku bo iż aż ponieważ stwierdziłem że jest męską dziwką. Trafiliśmy za to na dywanik u dyrektora. Tym razem to mnie się oberwało.
Phi.

Tego dnia, a był poniedziałek 13 października, zawlokłem się jak zwykle do szkoły. Mogłem się spóźnić więc tym razem udałem się na przystanek. Akurat po dwóch minutach stania, przyjechał mój autobus. Spokojnie wsiadłem, gdy nagle spostrzegłem niejakiego Gerarda Arthura Way'a. Siedział na końcu pojazdu i coś bazgrał w tym swoim szkicowniku, cokolwiek ty było.
Założyłem słuchawki na uszy i usiadłem gdzieś przy oknie. Modliłem się w duchu, by mnie nie zauważył. Jednakże poczułem jak ktoś puka mnie w ramię. Odwróciłem się, to był ten imbecyl.

-Czego?- warknąłem
-Chciałbym zamienić z tobą słowo.- powiedział Gerard.
-Cooo mówisz? Niedosłyszałem.- uśmiechnąłem się.
-CHCIAŁBYM ZAMIENIĆ Z TOBĄ SŁOWO!- wrzasnął mi prosto w uszy.
-Ała, nie na cały regulator. Ucisz się.
-To jak huh? Dzisiaj po szkole. Radzę ci się nie wymigać.- rzucił po czym oddalił się ode mnie.

Boże, gościu chyba myśli że ja pójdę na taki układzik. Nagle zaczął być dla mnie taki miły?
Cholernie dziwne. Może sumienie go ruszyło?
A bo ja tam wiem co mu chodziło po głowie...

Wysiadłem na następnym przystanku i ruszyłem swoje dupsko. Pod nosem nuciłem ulubioną piosenkę. Przekraczając próg szkoły dziwnie się poczułem. Chwilowy ścisk w żołądku, nic specjalnego. Udałem się do mojej klasy.
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Siedziałem nieruchomo w ławce, nauczyciel czytał listę obecności.

-...Iero.
-Obecny.- odparłem

-...Way
Cisza.

-Czy pan Way jest tutaj z nami?
-Nie ma panie psorze.- odezwał się ktoś z tyłu.

-Ale... przecież jechał rano ze mną autobusem.- powiedziałem zdziwionyn głosem i zmarszczyłem brwi.
-Mówiłeś coś Frank?- zapytał się profesor
-Już nic, przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać chłopcze.

Całą lekcje rozmyślałem nad zniknięciem Gerarda. Przecież jeszcze dzisiaj jechał ze mną... Coś mi tutaj nie grało.

Ale...
Zaraz zaraz. Od kiedy ja się przejmuje tym idiotą? Zresztą...
Nieważne. Poprostu zastanawiało mnie to. Czysta ciekawość. A jak mi wiadomo, ciekawość to pierwszy stopień do piekła. (( ͡° ͜ʖ ͡°)heehheh- dop.autora)

Skończyłem lekcje około piętnastej. Wyszedłem ze szkoły i udałem się w kierunku głownej bramy. Gdy opuściłem teren szkoły usłyszałem szmer w krzakach. Wzdrygnąłem się lekko i obróciłem. To był chyba tylko wiatr. Nie zauważyłem nikogo, więc zacząłem iść przed siebie.
Kolejny szmer. Znów się odwróciłem. Nikogo nie było. Po chwili jednak ktoś mnie złapał od tyłu i zasłonił usta. Próbowałem kopnąć ktosia w krocze, lecz za mocno mnie trzymał. Taką siłą mógł dysponować tylko mężczyzna. Pozatym ręka owego gościa była duża.
I jeszcze te perfumy...
Co ja gadam, ktoś próbuje mi zrobić krzywdę, a ja akurat w takim momencie muszę o szczegółach myśleć.

Gdy już jakimś cudem wyrwałem się z "objęć" napastnika, uderzyłem go w twarz. Chciałem zacząć uciekać, ale spostrzegłem że znam skądś ten ryj.
Chłopak skierował górną partię ciała w moją stronę, odkrył ręką swoją twarz i odgarnął czarne włosy.

To niemożliwe.
Moim napastnikiem okazał się niejaki Gerard Arthur Way, dupek który nie zjawił się na dzisiejszych zajęciach.
Rzuciłem się na niego i byłem gotów z całej siły zadać mu cios w nos. Zauważył to i szybko zareagował, obezwładniając mi ręce.

-Spokojnie Frankie. Chciałem tylko porozmawiać z tobą, lecz obawiałem się że będziesz tchórzem i zwiejesz.- wyjąkał
-W co ty pogrywasz popaprańcu?!- krzyknąłem mu prosto w jego zakrwawioną twarzoczaszkę.
-Bo widzisz, właśnie upatrzyłem sobie idealnego kandydata do mojego planu.
-Jakiego "planu"?- uniosłem brwi ze zdziwienia.
-Sam się przekonasz. Gra rozpoczęta Iero.

Te słowa przeszły mi w tamtej chwili przez głowę. Te same, dosłownie słowa wypowiadał oprawca z moich koszmarów.
Przeraziłem się.

Nie wiedziałem co o tym myśleć.
Do domu wróciłem ledwo na nogach. Przekraczając próg drzwi usłyszałem wrzask zdenerwowanej mamy:

-Franklinie na miłość boską gdzieś ty był przez tyle czasu?!
-Odczep się okej?- odpyskowałem, rzuciłem plecak w kąt i pobiegłem do swojego pokoju.
Rzuciłem się na łóżko, zacząłem donośnie płakać.
Targały mną mieszane uczucia. Z jednej strony, furia, wściekłość, zaś z drugiej, strach i rozpacz. Gubiłem się we własnych myślach. Nie miałem siły ani ochoty na nic.
Nie przyszłem na kolację. Cały czas siedziałem na telefonie, gapiąc się w ekran. Czytałem wiadomości od Gerarda. Wiedziałem że są od niego...
Nie wiem w co mnie wciągnął i wolałem nadal nie wiedzieć.

Wkońcu ze zmęczenia, zasnąłem w ubraniu.

Kolejny koszmar, byłem w ciemnym pokoju. Żarówka wisząca na suficie była jedynym źródłem światła w tym tajemniczym pomieszczeniu. Wokół mnie znajdowały się blaty, a na nich różne przyrządy. Noże, żyletki, skalpele i strzykawki wypełnione ciemnym, czerwonym płynem. Zorientowałem się że tym płynem była krew. Strach nade mną zapanował. Cofnąłem się, poczułem jak ktoś za mną stoi.

-Witaj Frank. Co ty powiesz na to żebyśmy zagrali w grę?


Okej, robi się coraz bardziej dziwnie.
Doszłam do wniosku że pojawi się wątek Frerard, ale to dopiero za parę rozdziałów i nie potrwa jakoś długo.
Gwiazdki i komentarze motywują.
~...

BloodmanceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz