- Może po prostu przejdziemy się Oxford Street i znajdziemy jakiś antykwariat? Powinno być szybciej i taniej. - jęknęła Charlie, opadając na fotel w kawiarni.
- Tak, proszę. Mam już dość, bolą mnie nogi i jestem głodna. - narzekała Olivia.
- KFC? - zapytała Laura.
- Tak, ale najpierw siku. - zgodziła się zielonowłosa. Obie dziewczyny poszły do toalety, a Charlie ruszyła w stronę wyjścia. Było jej duszno. Pociągnęła łyk swojej mrożonej kawy, patrząc przez okno i łapiąc klamkę, tym samym, otwierając drzwi. Zrobiła krok na przód nie patrząc przed siebie, dokładnie wtedy ktoś inny zrobił to w tym samym momencie w jej kierunku, przez co się zderzyli. Kawa dziewczyny rozlała się na jej koszulkę, brudząc ją.
- Najpierw się wychodzi, a potem wchodzi. - warknęła, patrząc na koszulkę, po czym podniosła wzrok na sprawcę. Nosz kurwa mać.
- Przepraszam, zagadałem się z chłopakami i nie zauważyłem cię. - zaczął się tłumaczyć.
- Nieważne. - mruknęła i ruszyła do łazienki. Może da radę to sprać.
- Co ci się stało? - przyjaciółki zaczęły się śmiać.
- Taki debil na mnie wpadł i wyłał na mnie moją kawę. - marudziła, pochlapując czarny materiał wodą. - Pierdolę, nie wyczyszczę. - warknęła, podchodząc do suszarki do rąk. Gdy już wysuszyła ręce, wszystkie trzy skierowały się do wyjścia.
- Hej, zaczekaj! - ktoś krzyknął. Laura od razu się odwróciła, kojarząc ten głos.
- Żartujesz sobie ze mnie, prawda? - jej głos się lekko trząsł, gdy pytała przyjaciółki, ta jedynie wzruszyła ramionami i odwróciła się w stronę chłopaka.
- Jeszcze raz przepraszam. W ramach przeprosin odkupiłem ci kawę. - powiedział, podając jej kubek.
- Ta, dzięki. Ale myślę, że jest jeszcze jeden sposób w jaki możesz odpokutować. - wyszczerzyła się do niego, odsuwając się w tył, żeby było widać przyjaciółkę. - Connor, to jest moja przyjaciółka Laura, uwielbia was. - wytłumaczyłam. Farbowany uśmiechnął się szeroko i od razu ustawił się do zdjęcia. Chwilkę jeszcze pogadali i pożegnali się przytulaskiem.
- Charlie, czasami kocham to, że pakujesz się w takie gówna. - westchnęła blondynka.
Dziewczyny razem ze swoim jedzeniem, poszły szukać stolika. W dolnej sali nie było wolnego, więc ruszyły na górę. Słyszały rozmowy i śmiechy, aż same zachichotały. Wypatrzyły stolik, przy którym by się zmieściły i podążały w jego kierunku. Były na środku sali, gdy Charlie dostała czymś zimnym i mazistym w twarz, dokładniej w czoło. Zamknęła oczy, zacisnęła pięści i policzyła do dziesięciu. To nic nie dało. Otworzyła oczy i zobaczyła zwijające się ze śmiechu przyjaciółki, a trochę dalej chichoczących chłopaków. Miała dosyć klejących się do niej substancji. Warknęła rozdrażniona i wsunęła się na siedzenie, złapała serwetkę i wytarła czoło.
- Czemu to zawsze jestem, kurwa, ja? - marudziła, otwierając swoje pudełko ryżu z kurczakiem. Wbiła widelec w kurczaka, wpychając go sobie do buzi. Dziewczyny siedzące przed nią wciąż chichotały, na co wywróciła oczami. Przyjaciółki.
- Um, cześć. Chciałem przeprosić za tego loda. Miałem trafić w przyjaciela, ale jak widać mam słabego cela. - chłopak zmaterializował się przy nich. Drapał się po karku zawstydzony, ale rozbawiony uśmieszek majaczył na jego ustach. Charlie tylko spojrzała na niego morderczo i wróciła do jedzenia.
- Wybacz jej, ma zły dzień. - wyjaśniła chichocząca Laura.
- Rozumiem. - pokiwał głową. - Jakbyście chciały się dosiąść, to zapraszamy. - dodał, posyłając każdej uśmiech i ruszył do swojego stolika. Blondynka i zielonowłosa odwróciły się w ich kierunku.
- Kurwa. - blondyna odwróciła się szybko, patrząc szeroko otwartymi oczami na fioletowowłosą. Ta spojrzała na nią pytająco. - Reece. - mruknęła.
- Pierdolisz. - parsknęła śmiechem, wychylając się z siedzenia, żeby spojrzeć. Rzeczywiście tam siedział. Dziewczyna wybuchła histerycznym śmiechem, przez co spadła na ziemię. Jęknęła z bólu, ale zaraz znowu śmiała się jak opętana. Ten dzień jest taki dziwny.
- Charlie, kurwa. - warknęła Laura.
- Przepraszam. - dalej chichotała, podnosząc się. - Okej, nie mamy pić. Idę po piciu. - dodała, podnosząc się. Dziewczyna skierowała się do automatu z dolewkami. Wrzuciła kilka kostek lodu i nalała 7Upa, po czym ruszyła znów na górę. Modliła się, żeby teraz przypadkiem czymś nie dostać lub na kogoś nie wpaść. Zmarszyła brwi, rozglądając się po sali, dziewczyn nie ma na przy ich stoliku. Spojrzała w stronę stolika chłopaków.
- Ja pierdziu. - mruknęła, włócząc nogami w tamtą stronę. Klapnęła na jedyne wolne miejsce, pociągając łyka z kubka.
- Hej. - usłyszała wesołe przywitanie.
- Cześć. - odpowiedziała mniej entuzjastycznie. Siedziała z brzegu, po swojej prawej stronie miała Laurę, a po lewej Blake'a. Superaśnie. Zabrała z tacki przyjaciółki swoje jedzenie, nie odzywając się. Blondynka dyskutowała o czymś z Reecem i chłopakiem rzucam-lodami-w-przechodzących-ludzi, Olivia prowadziła konwersację z Georgem i Blake'iem. Tak, jej zostało tylko jedzenie. Chociaż i ono kiedyś odejdzie. W końcu nie zatrzymuje się w żołądkach na zawsze.
Gdy zjadła, siedziała troszkę znudzona, więc złapała za swoją torbę, wiszącą na oparciu i wyciągnęła z niej książkę. Może da radę przeczytać przy nich chociaż kilka kartek.
- Co czytasz? - usłyszała ze swojej lewej. Podniosła wzrok, łapiąc z kontakt z Blake'iem.
- Książkę. - mruknęła, wracając do literek zapisanych na kartkach.
- Jaką? - pytał dalej.
- Rozważna i romantyczna.
- O czym?
- O dwóch siostrach, jedna jest rozważna, druga romantyczna. - westchnęła, odkładając książkę. Nie da rady nic przeczytać. Nie, kiedy chłopak cały czas do niej mówi. Spojrzała na tych zebranych przy stoliku, Olivia dalej dyskutowała z Goergem, Laura z Reecem, a rzucam-lodami-w-przechodzących-ludzi nie było.
CZYTASZ
Rest Your Love
Fan-FictionByły na środku sali, gdy Charlie dostała czymś zimnym i mazistym w twarz, dokładniej w czoło. Zamknęła oczy, zacisnęła pięści i policzyła do dziesięciu. To nic nie dało. Otworzyła oczy i zobaczyła zwijające się ze śmiechu przyjaciółki, a trochę dale...
