Laura nie mogła w nocy spać, była zbyt podekscytowana wyjściem z Reecem Bibbym - chłopakiem, który podoba jej się od dłużeszgo czasu. Już o ósmej rano była na nogach. Wypakowała swoje rzeczy do szafy, którą wczoraj przywiózł pan z meblowego. Następnie zeszła na dół, aby zrobić wszystkim śniadanie. Gotowanie nie było jej konikiem, więc nieco wspomagając się przepisami z internetu zrobiła naleśniki. Była z siebie niesamowicie dumna. Ułożyła wszystko na stole w kuchni, sobie nałożyła trochę na talerz i ruszyła do salonu. Usadowiła się na kanapie i pałaszując śniadanie, skakała po kanałach. W końcu znalazła maraton Teen Wolfa, więc zostawiła układając się wygodniej. No, bo kto nie kochał Stilesa?
Po jakimś czasie dołączyła do niej Olivia, a potem jej siostra z chłopakiem. Nie mogła nie zauważyć jak przyjaciółka ciągle stuka w ekran i szczerzy się do niego. Czy coś ją ominęło? Postanowiła na razie nie drążyć. Po tym jak wróci z randki z Reecem, zrobią sobie babski wieczór. Chce wiedzieć co robiły jej przyjaciółki z przystojnymi chłopakami całe wczorajsze popołudnie.
Nogi zaczęły jej cierpnąć przez zbyt długie siedzenie w siadzie skrzyżnym, więc zarzuciła nogi na uda przyjaciółki, a głowę ułożyła na podłokietniku. W tej pozycji mogła podziwiać Dylana O'Briena i Tylera Poseya całą wieczność.
Gdy skończył się ostatni odcinek serialu, ruszyła na górę do swojego pokoju. Złapała w dłonie telefon, żeby sprawdzić godzinę, 14:17. Tak właściwie, to Reece nie powiedział, o której przyjdzie, ale podejrzewała, że nie pokaże się przed 18, więc postanowiła wziąć relaksującą kąpiel. Podkradła się do pokoju wciąż śpiącej przyjaciółki i zabrała jej świeczki. Charlie zawsze zachwycała się nad tym, jaki klimat robią zapalone świeczki. Postanowiła spróbować. Poustawiała je w całej łazience, zapaliła je, zgasiła światło, po czym zanurzyła się w ciepłej wannie.
- Charlieeee. - mruknęła przyjaciółce do ucha. - Charlie, Charlie, Charlie. - potrząsnęła ramieniem dziewczyny. - Charlotte. - warknęła na brak reakcji.
- Coooo? - jęknęła przeciągle, przewracając się na drugą stronę.
- Zrobisz mi włosy? Prooooszę. - zrobiła minę szczeniaczka, chocisż wiedziała, że przyjaciółka tego nie zobaczy.
I pewnie, mogła sobie wyprostować włosy lub zrobić niechlujnego koka, bo to jedyne co umiała, ale to takie zwyczajne. A ona nie chciała wyglądać zwyczajnie. Chciała wyglądać wyjątkowo.
Fioletowowłosa zajęczała, odkrywając się i kierując się do komofy, z której wyciągnęła grzrbień, suszarkę i lokówkę, po czym podęszła do biurka, gdzie odłożyła rzeczy trzymane w dłoniach.
- Siad. - wskazała na fotel, kupiony wczorajszego dnia. Blondynka nie protestowała, tylko usiadła. Naprawdę chciała wyglądać dobrze. Gdyby podpadła jej bardziej, przyjaciółka mogłaby zrobić z jej włosami coś, co potem naprawiałaby długi czas.
Zielonooka chwyciła za suszarkę, podłączyła ją do prądu i wzięła się do pracy. Najpierw wysuszyła jej włosy, potem rozczesała i lekko zakręciła. Wróciła się do komody, z której wyciągnęła malutką gumkę do włosów oraz czarną spinkę w kształcie kokardki. Znów stanęła za blondynką i dokończyła jej fryzurę. Złapała cienki kosmyk włosów z lewej strony koło ucha oraz ten z drugiej strony i związała je razem z tyłu głowy, dopinając tam również spinkę.
- Gotowe. - mruknęła, chowając już niepotrzebne przedmioty.
- Dziękuję. - zacmokała i pobiegła dalej się szykować.
W tym czasie Charlie ruszyła do pokoju Olivii, do którego weszła bez pukania.
- Będzie trzeba sobie pogadać z tym Bibbym.
- ...Ma być w domu najpóźniej o dwudziestej drugiej. Och, i jak ją skrzywidzisz - my skrzywdzimy ciebie. - dziewczyny stały i próbowały nastraszyć chłopaka, niestety tylko go rozbawiły, w czasie, gdy Laura w swoim pokoju zakładała buty.
- Nie mam zamiaru. - odpowiedział im poważnie.
- Spróbowałbyś. - prychnęła Olivia.
- Okej, jestem. Możemy iść. - Laura stanęła koło zebranych, posyłając blondynowi uśmiech.
- Bawcie się dobrze! - rzuciły. - Pilnuj się, Bibby! - dodały.
- Um, przez najbliższą godzinę nie będzie żadnych seansów. Przepraszam, mogłem to najpierw sprawdzić. - skrzywił się lekko.
- Jest w porządku. - zachichotała. - Możemy się przejść. - wskazała w stronę parku, znajdującego się niedaleko. Przytaknął uśmiechnięty, szli koło siebie. Ich dłonie dotknęły się kilka razy, gdy oni spacerowali, rozmawiając i śmiejąc się, na co reagowali lekkimi uśmiechami. Co kilka kroków każde z nich przysuwało się bliżej drugiego, prawie niezauważalnie, ale po kilku minutach przyniosło oczekiwany efekt. Ich palce w końcu się splotły, gdy chłopak chwycił małą dłoń dziewczyny. Oboje spojrzeli w dół, po czym na siebie, prosto w swoje oczy i odwrócili lekko speszeni wzrok. Ale swoich dłoni nie puścili.
- Masz ochotę na coś ciepłego do picia? - chłopak zerknął na dziewczynę, po czym skinął głową w stronę kawiarni. Ta jedynie skinęła głową, przysuwając się bliżej niego. Otworzył drzwi, przepuszaczając ją pierwszą, jak na gentelmena przystało. Podeszli do lady, spoglądając w górę na menu.
- Co dla was, gołąbeczki? - zapytała starsza pani, stając po drugiej stronie blatu. Oboje zaczerwienili się, na co staruszka wetchnęła. Widok zakochanych zawsze ją rozczulał. Chłopak spojrzał na dziewczynę, niemo przekazując jej, że ma mówić pierwsza.
- Poproszę gorącą czekoladę z bitą śmietaną i piankami. - uśmiechnęła się do kobiety.
- Dla mnie to samo.
- Usiądźcie sobie, kochani, zaraz przyniosę wam zamówienie. - odwróciła się na pięcie i prawie tanecznym krokiem ruszyła robić ich napoje. Zachichotali i ruszyli do stolika, usiedli na przeciwko siebie, kładąc swoje złączone dłonie na stoliku. Nie puścili ich od kiedy złapali się za pierwszym razem. Nie narzekali z tego powodu. Jej podobało się uczucie ciepła na całej swojej dłoni, a jemu podobało się trzymanie jej małej dłoni w swojej.
Tym razem nie rozmawiali, po prostu siedzieli i patrzeli sobie w oczy, trzymając się za ręce lub rozglądali się po pomieszczeniu, nie wytrzymując wzroku tego drugiego na sobie. Kobieta przyniosła ich napoje, na cicho podziękowali, posyłając jej uśmiechy. Po chwili te uśmiechy zmieniły się w pełne niezadowolenia westchnienia, musieli puścić swoje dłonie, jeśli nie chcieli rozlać swojej czekolady, była w zbyt dużych filiżankach, żeby złapać ją jedną dłonią.
Dziewczyna od razu poczuła chłód, więc złapała ciepły kubek w obie ręce i podniosła do twarzy, biorąc z niego łyka. Czekolada była przepyszna, ale nie rekompensowała braku ciepła na całej jej lewej dłoni. Chłopak zachichotał, gdy tylko odsunęła kubek od twarzy. Zdziwiona zmarszczyła brwi i spojarzała w dół na swój nos i robiąc kaczy dziób, żeby zobaczyć swoją górną wargę i skórę nad nią. I nos, i tamto miejsce było z bitej śmietany. Sama zachichotała. Musiała wyglądać komicznie. Tym razem chłopak wziął łyka, na jego twarzy również została bita śmietana.
- Chyba masz coś na twarzy. - blondynka dalej chichotała, na co chłopak mimowolnie się uśmiechnął. Widok chichoczącej dziewczyny z twarzą umazaną bitą śmietaną zdecydowanie należał do jednych z najsłodszych jakie widział.
- Dzięki za miły wieczór. Świetnie się bawiłam. - posłała mu szeroki uśmiech, jeżdżąc kciukiem po jego dłoni. Odwzajemnił uśmiech i spojrzał w dół, ona zrobiła to samo. Oboje stwierdzili, że podoba im się widok ich złączonych dłoni.
- To była czysta przyjemność. Mam nadzieję na powtórkę w najbliższej przyszłości.
- Z wielką chęcią. - popatrzała w jego oczy. Chłopak nachylił się w jej stronę, na co mimowolnie zmrużyła oczy. Ledwo poczuła jak musnął kącik jej ust.
- Do zobaczenia. - wyszeptał, dmuchając ciepłym powietrzem na jej ucho, po czym się odsunął. Gdy odszedł kilka kroków, odwrócił się posyłając jej szeroki uśmiech i odszedł do swojego domu.
Z zamyślenia wyrwał ją chłopak, może troszkę starszy od niej. Stał przed nią w koszulce z logo pizzeri i dwoma pudełkami w rękach.
- Um, wszystko w porządku? - spytał.
- Co? Och, tak. Dzięki. - mruknęła.
- Mam pizzę dla... - spojrzał w dół na kartkę. - ... Charlie. - dokończył.
- Jasne, już. - otworzyła drzwi i wpuściła chłopaka. - Charlie, twoja miłość przybyła! - krzyknęła, na co brunet obok się zmieszał. Teraz zrozumiała jak to zabrzmiało. Już miała zacząć go przepraszać, gdy usłyszała jak przyjaciółka krzyczy "PIZZA!", a po chwili tupot stóp.
- Cześć. - posłała uśmiech chłopakowi, wręczając mu pieniądze i odbierając od niego jedzenie. - Jak randka? - spytała, zamykając za brunetem drzwi. Blondyka uśmiechnęła się na wspomnienie rozmów, spojrzeń i niewinnego dotyku.
- Chodź, opowiem wam, gdy będziemy się napychać pizzą.
CZYTASZ
Rest Your Love
FanfictionByły na środku sali, gdy Charlie dostała czymś zimnym i mazistym w twarz, dokładniej w czoło. Zamknęła oczy, zacisnęła pięści i policzyła do dziesięciu. To nic nie dało. Otworzyła oczy i zobaczyła zwijające się ze śmiechu przyjaciółki, a trochę dale...
