- Nie wierze...- kiedy usłyszałem historie , od mojego przyjaciela nie mogłem uwierzyć , że skoro Lisana była moją przyjaciółką to dlaczego mnie tak okłamała- Ja muszę porozmawiać z Lucy - nie czekając na odpowiedź maluszka zacząłem biec w strone gildi . Po kilku minutach byłem już na miejscu rozejrzałem się po budynku kiedy nie mogąc znaleźć dziewczyny postanowiłem podejść do baru
- Hej Mira wiesz może gdzie jest Lucy muszę z nią pilnie porozmawiać -
- Wybacz Natsu ale Lucy jest na misji i jeszcze...- nie zdążyłem wysłuchać do końca wypowiedzi ponieważ przerwałam mi to białowłosa
- Hej kochanie - powiedziała zawisając na moim ramieniu , szybko zżuciłem ją z siebie
- Nie nazywaj mnie tak - rzekłem głosem pełnym lodu
- Co Ci się stało ? - zapytała mnie udając głupią
- Co mi jest , nie udawaj głupiej . Powiedz kiedy miałaś mi zamiar powiedzieć prawde , nie twoją wersje wydarzeń ale szczerą prawde - zapytałem się jej a ta nie wiedząc jak wybrnąć z sytuacji uciekła z gildi
- Natsu co takiego zrobiła Lisana ? - zapytała mnie jej siostra
- Cóż oszukała mnie , przez co skrzywdziłem kogoś na kim mi cholernie zależy . Wracając do tematu Miro czy mogłabyś mi powiedzieć kiedy Lucy wróci z misji ? - zapytałem uśmiechając się przy tym ciepło
- Cóż powinna wrócić wczoraj , jednak wciąż jej nie ma , może zrobiła sobie postuj żeby przemyśleć pare spraw - Mira odwzajemniła mi uśmiech .
- Dziękuje to ja będe leciał - pożegnałem się ze wszystkimi i wybiegłem z gildi w kierunku mojego domku
*****Perspektywa Lucy*****
To zadanie nie wydawało się być takie trudne , jednak myliłam się...cholera dlaczego tak łatwo dałam się podejść teraz gnije w jakieś piwnicy przykuta do ściany kajdankami które uniemożliwiają posługiwanie się magią . Moją zadume przerwał mężczyzna który przychodził do mnie co jakiś czas
- I jak się czujesz kwiatuszku ? - spytał się mnie , nic mu nie odpowiedziałam za co odrazu porzałowałam czując piekący ślad na moim policzku - A więc teraz odpowiesz na moje pytanie ? - zapytał się mnie
- Po co Ci to wiedzieć po za tym dlaczego mnie tu trzymacie , i dlaczego jestem tak ubrana ? - zapytałam jeżeli chce rozmawiać to prosze bardzo
- A więc słyszałaś może o gildi która handluje ludźmi ? - pokiwałam przecząco głową - To teraz mogę Ci śmiało powiedzieć , że znajdujesz się w jej podziemiu...Witamy w Bloody Moon - powiedział uśmiechając się przy tym dziwnie jego uśmiech mnie przerażał , nie wiedziałam dlaczego akurat mnie musi spotykać taki pech .
- Po co wam ja ? - zapytałam
- Cóż pokazałaś się z bardzo atrakcyjnej strony jednemu z naszych stałych klientów i to on kazał nam Cię złapać , co z Tobą zrobi tego nie wiem ale możesz być pewna jednego...twoje noce nie będą już nudne i samotne - zaczął się śmiać jak psychopata wychodząc z celi kiedy ją zamknął po moich policzkach zaczeły spływać łzy . Nie chciałam tak skończyć , to się nie może wydarzyć...
- NATSU !!!!!!! - wydarłam się na całe gardło jednak wiedziałam że to nic nie da , był za dalko a w dodatku pewnie uwarza mnie teraz za wariatke po tym co zrobiłam . Normalnie upadłabym na ziemie ze zmęczenia jednak moje ręce przykute do ściany podtrzymywały mnie .
*****Perspektywa Natsu*****
Minął kolejny dzień a Lucy nadal nie wróciła zacząłem się martwić . Wyruszyłem więc do gildi aby dowiedzieć się czy dała jakiś znak życia wraz ze mną do gildi wszedł listonosz który podszedł do Miry i podał jej list . Pewnie przyniósł nowe zlecenia przemkło mi przez myśl jednak upadek i dźwięk tłuczonego szkła przekreślił moje dotychczasowe przekonania podszedłem do białowłosej aby zapytać się jej o co chodzi
- Hej Mira wszystko w porządku ? - ja oraz połowa gildi w tym nasz mistrz Makarov patrzyliśmy na nią ze skupieniem
- Lucy...Lucy została porwana - wydukała podając list mistrzowi
- Jak to ? - podbiegłem do dzidka aby wyrwać mu list jednak ten sprzedał mi kopniak po czym rozłożyłem się na podłodze .
- Nadawcą tego listu jest zleceniodawca który napisał że dostał kartke od gildi Blood Moon , że Lucy jest już ich...- nie wytrzymałem nie mogłem słuchać tego co ten człowiek do mnie mówi
- Mistrzu z tego co mi wiadomo ta gildia handluje ludźmi...nie sądzisz chyba jednak że chcą...- nie mogła wydukać ostatnich słów , moje trzymanie się z boku jednak nie udało się bo sam wtrąciłem się do dialogu
- Nikt jej nie sprzeda ona tu wróci , sam ją uratuje - powiedziałem to z grozą w głosie - A każdego kto stanie mi na drodze rozszarpie na drobne kawałeczki ! -
- Czekaj no młody , nie pójdziesz tam sam . Razem z Tobą udadzą się tam Gray , Erza i Wendy . Nie mogę pozwolić aby któreś z moich dzieci ucierpiało - powiedziawszy to podał Erzie kartke z misją na którą udała się Lucy , umówiliśmy się , że spotkamy się za 30 minut pod dworcem i z tamtą udamy się na naszą misję ratunkową . Wbiegłem do domu
- Hej Happy , wyruszam na misje - rzekłem
- Jaką ? - zapytał się mnie
- Muszę uratować Lucy - na te słowa kotek zbladł
- Co jej się stało ? -
- Cóż nie mam czasu Ci tego teraz tłumaczyć więc powiem tak masz 10 min pakuj swoje rzeczy i lecisz ze mną - powiedziawszy to wszczerzyłem się najbardziej jak mogłem .
- Aye - odpowiedź kotka wyrażała więcej niż 1000 słów .
Kiedy skończyliśmy nasze przygotowania wraz z Happym pobiegliśmy na dworzec gdzie mieliśmy się spotkać z resztą drużyny ratowniczej . Na miejscu wszyscy już na nas czekali
- Jak zwykle ostani płomyczku - powiedział Gray
- Co powiedziałeś gołodupcu - odrazu doskoczyliśmy do siebie
- Chłopaki...- głos Erzy postawił nas obydwóch do pionu - zarezerwowałam nam bilety na pociąg do wioski Kardishian gdzie powinien mieszkać nadawca tego zgłoszenia , jakieś pytania ? Nie to świetnie a teraz wszyscy wsiadać - rzekła chardo
- Hai - odpowiedziałem zrezygnowany Poczekaj Lucy już po Ciebie idę ta myśl popchneła mnie do działania i wyruszyliśmy do Kardashimu aby uwolnić moją ukochaną
*****Lucy*****
Nie wiem ile już tu byłam ale chyba około tygodnia moje ciało było wymęczone i osłabione . Nagle do pomieszczenia wszedł pewien mężczyzna nie był to ten sam który zawsze przynosił mi wode i troche jedzenia , ten był inny wyglądało że pochodził z bogatego domu
- No proszę więc to jednak ty - powiedział po czym podszedł do mnie , zamknełam oczy wrazie gdyby chciał mnie uderzyć ten tylko wodził dłonią po moim policzku - Nie ładnie jest tak uciekać spod autarza - spojrzałam na niego pytająco nie wiedząc o co mu chodzi - A no tak nazywam się Hizashi...pewnie nie wiesz , ale twój ojciec obiecał mi Ciebie przed śmiercią . To ja jestem twoim narzeczonym - zakończył uśmiechając się przytym kpiąco
