Rozdział 12.

281 25 4
                                        

- Saro mogła byś mnie przenocować ? - John wjechał właśnie do Londynu, a nie mając ochoty wracać na Beaker Streat 221B zaczął szukać noclegu wśród znajomych. 

- John, naprawdę chciała bym ale...

- Rozumiem - urwał rozmowę doktor i cisnął telefonem na puste siedzenie obok które zawsze zajmował Sherlock.

John nie miał ochoty słuchać detektywa ani nawet na niego patrzeć...

Tak mu się przynajmniej zdawało. 

Z drugiej strony blondyn czuł się zdradzony, chciał wyjaśnień, odpowiedzi,a ponieważ wiedział że wszystko czego dopuszcza się jego towarzysz miało jakiś cel (mniej lub bardziej odpowiedni) zostało mu tylko czekać. 

***

- Nadia odwieś mnie na Baker Streat - zażądał detektyw gdy dziewczyna zatrzymała się na pierwszej lepszej ulicy Londynu. 

- Nie - odparła sucho wyszła z samochodu i otworzyła drzwi od strony pasażera - wysiadka. 

Sherlock obrzucił Nadie podejrzliwym wzrokiem i wysiadł powolnie z samochodu. 

- Nie patrz tak na mnie - powiedziała dziewczyna trzaskając za nim drzwiczkami - nie odwiozę cię do mieszkania bo usiądziesz w swoim fotelu weźmiesz skrzypce i będziesz rozpaczał...

- Nie będę... 

- Będziesz - nie pozwoliła mu zaprzeczyć i wsiadła z powrotem do swojego auta. 

- Mogę zamówić taksówkę ! - krzyknął za nią detektyw. 

- Możesz - poparła go brunetka - tylko pomyśl gdzie ma cię zawieść - po tych słowach odjechała.

Detektyw wpatrywał się w swoje buty o niczym nie myśląc, wyjął z kieszeni płaszcza telefon i wykręcił numer. 

- Mycroft przyślij po mnie samochód. 

- Nie możesz zamówić taksówki ? 

- Chce się z tobą spotkać...

*********************************************************

Hej kochani, wiem że rozdział bardzo krótki i praktycznie nic nie wyjaśnia ale nie mam jakoś ostatnio weny do pisania :( 

Obiecuje wam że w przyszłym tygodniu pojawi się jakiś fajny długi rozdział. 

Trzymajcie się :*

Watson i Holmes Stories to obsess over. Discover now