Duch pisarski

230 54 4
                                        

Kończy każde zdanie,
które ja zaczynam.
Odbiera mi Wenę
i z rąk ją wyrywa.
Zamyka przed nosem,
otworzone księgi.
Krzyczy na mnie
”Tyś głupia,
nie masz wyobraźni".
Sponiewiera, zostawi...
Kiedyś chętnie przybiegał,
gdy siadałam wśród krzyży
bialutkich, brzozowych
i pisałam. Dziś pędzi,
rzuca się po podłodze,
ciągle gada, jak strasznie
mi wychodzą te wiersze,
i że najlepsze były
te młode i te pierwsze.
Wciąż mu się nie podobają
wymyślone światy.
Zamiast kul, w pistolety,
wkłada postaciom kwiaty
i śmieje się z mego płaczu,
siedząc nad moją głową.
Wiąże ręce i mówi,
że pisząc, powinnam być sobą.

Pięciolinia życiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz