Smocze oczy, nowy prolog-one shot

13 0 0
                                        

Otaczał mnie ogień, gdziekolwiek bym nie spojrzała, wszędzie ogień, czerwony, gorący, bezlitosny...
Mój nos wypełniał gryzący zapach dymu i palącego się mięsa. Moje gardło zduszone było przez obezwładniający strach.
Strach o moich najbliższych.
Czy zdołali uciec?
Czy dalej tu są i potrzebują pomocy? Czy będę w stanie ich odnaleźć?
Przez długi czas, nie zważając na niebezpieczeństwo,biegałam pośród płonących ruin, nawołując rodziców i braci.
Nic... za każdym razem zamiast głosów rodziny, słyszałam tylko huk pożogi i przerażone głosy innych mieszkańców.
Wreszcie, zmęczona dobiegłam do naszego domu, czy raczej tego co z niego zostało. Wbiegłam do środka z nadzieją, że jednak kogoś w nim zastanę...
Moje nadzieje szybko zostały rozwiane.
Po twarzy płynęły mi łzy bezsilności. Nie miałam pojęcia co dalej robić, chciałam umrzeć, tu, w tym miejscu, aby potem nie musieć radzić sobie ze swoją stratą...
Wtem, usłyszałam ryk bestii...
Znałam go, wiedziałam, wiedziałam że to jego zemsta.
Krzyknęłam, upadając na kolana. Mój wrzask, stopniowo upodabniał się do tamtego dźwięku, który zdradził sprawcę naszej tragedii. Jednak mój, zamiast szaleństwa, pełny był cierpienia, smutku. Moje ciało zaczęły pokrywać czarne łuski, a z pleców wyrosły skrzydła. Przemieniona uniosłam się w powietrze pragnąc uciec, uciec z miejsca, które przez 15 lat nazywałam domem...

One-shotyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz