6 Lat wcześniej
Liony
Bałam się. Nie wiedziałam jak zareaguje. Ale przypomniałam sobie słowa mamci: ,,Jak chcesz coś zrobić, to nie bój się. Nie warto, bo jedyne co możesz stracić to szanse na to COŚ." Z tą myślą, szybko podeszłam do Pana Tatusia robiącego coś przy swoich papierach. Wzięłam głęboki oddech starając się nie myśleć o strachu. On tylko przeszkadza. Nie ma go. Liony! Miałaś nie myśleć!
- Tatusiu...
- Córcia, jestem zajęty...
- Tak... Chciałam wiedzieć, bo wiesz ja mam już 10 lat...
- Idź do mamusi!
- Byłam... Powiedziała, że się nie zgadza, ale że tak na prawdę zależy do od ciebie... - odwrócił się do mnie i uśmiechnął. Ten jego uśmiech...
Podniósł mnie i posadził na biurku, po chwili chciał wyjąć broń. Szybko złapałam za nuż, który leżał na jego biurku. Zaśmiał się i wycelował we mnie pistolet... Myślałam, że wyjmie nuż i szybciej w niego machnę...- I co teraz? - spytał z uśmiechem.
- N-nie wiem - powiedziałam cicho.
- Taka jak Harley... Taka niewinna...
- Wcale nie! - wymsknęło mi się. Ale ja nie jestem niewinna... Chyba...
- Nie...? Mhm... - zamyślił się. - Posłuchaj, gdybyśmy walczyli, pewnie byś zginęła. Ale tym razem pozwolę ci wybrać karę - zaciekawiłam się, nigdy mi nie pozwalał wybierać kary, po prostu mnie karał - Dam ci wybór, albo pozwolę ci zająć mi chwilę, ale będziesz musiała naciąć sobie skórę, albo nie dam ci zająć mi tej chwili. - Pomyślałam chwilę. Chciałam to wiedzieć. Ale mogłam spytać potem. Nie! Chciałam wiedzieć teraz! Druga opcja wydawała się łagodniejsza. Pff! Była taka! Ale to tylko lekki ból. Przejdzie. A następnym razem znowu może mi się nie udać ,,próbne pokonanie Pana Tatusia". Trzeba skorzystać z sytuacji!
- A mogę postawić warunek? - zdziwił się.
- Zależy...
- Ja nie mam zamiaru się karać. Byłabym idiotką gdybym sama się nacięła. Nie jestem i nie chcę być głupia...- przestraszyłam się go. Patrzył na mnie śmiejąc się.
- No dobrze, córciu... Chcesz żebym to ja cię naciął? - ta rozmowa dla większości osób byłaby pewnie dziwna i troszkę przerażająca. Ale ja się przyzwyczaiłam. Haha!
- Nie chcę. Ale i tak to zrobisz, więc wolę to - złapał mnie gwałtownie za rękę i ją naciął. Bolało, ale to nic.
- Co chcesz? - uśmiechnął się i spojrzał w papiery.
- Powinnam chodzić do szkoły. I to już od dawna. - powiedziałam na jednym wdechu i czekałam na reakcję. Obrócił się do mnie. Podszedł i ukucnął.
- Nikt nie może się dowiedzieć kim jesteś, Liony - nadal był uśmiechnięty.
- Ale nikt się nie dowie! Obiecuję! A włosy.. Jest dużo osób z zielonymi włosami. Mogłam farbować. Pięknych osób też jest dużo - uśmiechnęłam się zadowolona z siebie.
- Obietnice nie wystarczą, skarbie.
- Ale tatusiu...
- Za duże ryzyko - przerwał mi. - Gdybyś ty tego potrzebowała... Ale ty i tak jesteś mądrzejsza od większości dzieci - miał rację. Wychowuję się wśród przestępców i psychopatów. Ale to znaczy, że również wśród strategów i bardzo inteligentnych ludzi. A najinteligentniejszy to mój Pan Tatuś. Nie dość, że cechy, to jeszcze ciągła nauka. Przez życie... No i nieuniknione lekcję mamci od czasu do czasu... Heh... Ale i tak coś ciągnie mnie do szkoły. I to nie tylko, moja przyjaciółka Chloe, która chodzi tam od zawsze. Coś jeszcze... Nie wiem co.
Liony
- Liony! - z zamyślań przywrócił mnie Pan Tatuś.
- I co powiesz? - rzekła mamcia.
- Ona nie ma nic do gadania - uśmiechnął się.
- Może... Ale chciałbym usłyszeć co o tym myśli.
- Przecież wiecie, że zawsze tego chciałam. Tylko nie rozumiem... Czemu teraz.?...
- Mamy teraz dużo na głowie. I nie wiemy co umiesz. Chcemy mieć pewność, że jesteś inteligentna - powiedział Pan Tatuś, po czym wyszedł. Mamcia na mnie spojrzała i uśmiechnęła się, ja też.
- Na początku chciał zamówić jakiegoś nauczyciela. Ale udało mi się go przekonać, żeby cię puścić do zwykłej szkoły - mrugnęła do mnie. A ja się zaśmiałam. Nie zbyt ładnie. Nie mam słodkiego śmiechu. Ale i tak jest cudowny. Wiem to.
- Nie bój się. Bo strach tylko przeszkadza, cukiereczku - tym razem powiedziała poważnie mimo miłego uśmiechu, nie zapiszczała. - Ale pamiętaj, żeby nie stracić kontroli nad sobą - wiedziałam o co jej chodziło. Jak człowiek się nie boi to nie myśli logicznie. Ja muszę myśleć logicznie, nawet jak nie będę się być. Inaczej skoczyła bym sobie z mostu, bo tak by mi się akurat zachciało! Haha!
- Musisz się dobrze uczyć! - przybliżyła się do mnie. - Ale nie musisz być grzeczną dziewczynką... - szepnęła i posłała mi chytry uśmieszek.
- Nie mam zamiaru - odwzajemniłam się dokładnie tym samym uśmiechem.
![](https://img.wattpad.com/cover/95095399-288-k347765.jpg)
CZYTASZ
Liony - Czyli wasz koniec I Ostatnia nadzieja (ZAWIESZONE)
FanfictionBoję się, tak jak ty. Tęsknię, tak jak ty. Wkurzam się, tak jak ty. Ale mogę cię zabić i o tym zapomnieć. I mogę cię pocałować i pamiętać o tym do końca życia. Szaleństwo od normalności różni się tylko jedną rzeczą. Szaleństwo istnieje. A normalno...