Tak jak zwykle siedzę nad małą rzeczką. Zawsze tu przychodzę, gdy muszę pomyśleć. Dzisiaj myślałam o tym co widziałam. Czyli Shikamaru i Temari rozmawiających i śmiejących się. Nie mam pojęcia, ale ten widok ranił moje serce.
"Zakochałaś się"- Przeszło mi przez głowę. Fakt. Ja naprawdę kocham tego małego lenia. Muszę udać się do Hokage.
-Wejść!- Usłyszałam kobiecy głos Tsunade. Pchnęłam drzwi i weszłam do środka. -Witaj Tsunade-sama- Przywitałam się. -Dobrze, że jesteś. Mam dla ciebie misję rangi B. Jako twoje wsparcie będzie Temari z Sunagakure- Powiedziała i wyciągnęła butelkę sake.
Mnie krew zalała. Jak mam z nią pracować wskoro darzę ją... Nienawiścią? Przecież ona chce mi zabrać chłopaka...
-Szczegóły misji ma Temari, a teraz możesz iść- Powiedziała i wzięła łyk z butelki sake. -Hai!-
Szukałam Temari przez 15 minut. W końcu ich znalazłam. No właśnie ich. Ona znowu była z Shikamaru. Podeszłam do nich. -Hej Temari. Podobno mamy mieć razem misję- Powiedziałam z fałszywym uśmiechem.
Na NIEGO nie spojrzałam. Za to czułam jego wzrok na moim ciele. -Tak. Masz. W tym zwoju są szczegóły. Możemy jutro rano wyruszyć- Powiedziała i dała mi zwój.
Schowałam do tylniej torby. -To ja lecę. Narazie- odeszłam. Zobaczyłam jak Temari wali łokciem Shikamaru w rękę.
-[imię] zaczekaj!- Usłyszałam krzyk małego lenia. Mój oddech przyspieszył. -O co chodzi?- Zapytałam nieśmiało. Shikamaru złapał się za tył głowy. -Moge cię odprowadzić?- Zapytał.
Moje policzki stały się czerwone. -T..ak- Zająkałam się. Spojrzałam na Temari. Ona uśmiechnęła się do mnie.
Po drodze była krępująca cisza. Ani ja, ani on się nie odezwaliśmy. -Jak by to...- Zaczął- Nie daj się zabić- Dokończył i się uśmiechnął. Od razu zrobiło mi się ciepło na sercu.
Niestety musieliśmy się rozstać, bo już doszliśmy pod mój dom. -Dzięki za odprowadzenie- Posłałam mu szczery uśmiech. -Drobiazg- Odpowiedział.
Otworzyłam drzwi i już miałam wejść, ale Shikamaru złapał mnie za rękę. -O co chodzi?- Zapytałam i się odwróciłam. -[imię]... Zależy mi na tobie- Zaciął się na początku. Zrobiło mi się ciepło na sercu. -Wybacz, ale muszę już iść- Powiedziałam cicho.
Puścił moją rękę. Weszłam do domu i zamknęłam drzwi. Oparłam się obie i zjechałem na duł. "Zależy mi na tobie"- Ciągle krążyło mi to w głowie.
"To czemu ciągle przebywa z Temari?"- To pytanie też było w mojej głowie. Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki. Włączyłam wodę i czekałam, aż zapełni się wanna.
"A może on chcę się tylko zabawić mną?"- Kolejne pytanie przeleciało mi przez głowę. Nie, muszę myśleć pozytywnie. Zakręciłam wodę. Ściągnęłam ubranie i weszłam do wanny pełnej gorącej wody.
Leżałam tak może z 40 minut. Woda nie była już taka gorąca. Wyszłam z wanny. Wzięłam ręcznik i dokładnie się wytarłam. Owinęłam się nim.
Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę pokoju. Wzięłam moją piżamę czyli za duża koszulka i spodenki dresowe. Co do koszulki jest ona Shikamaru. "Pożyczyłam" ją sobie.
Spojrzałam na zegarek. Była 19:36. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapki z [ulubione coś na kanapki]. Już miałam zacząć jeść, ale usłyszałam pukanie do drzwi.
Podeszłam do nich i je otworzyłam. -Co tu robisz Shikamaru?- Zapytałam zdziwiona. -Pomyślałem, że wskoro mieszkasz sama to może być ci samotnie, więc przyszedłem cię odwiedzić- Powiedział skrępowany.
-Jasne. Wchodź- Otworzyłam szerzej drzwi. -Akurat zrobiłam kanapki. Zjesz ze mną?- Zapytałam. Kiwnął głową na tak.
Usiedliśmy razem do stołu. Nagle przypomniałam sobie, że mam na sobie jego koszulkę. Zarumieniłam się. -Zaraz wracam- Powiedziałam szybko i wstałam od stołu.
-[imię] nie musisz przebierać koszulki. Pasuje ci- Powiedział uśmiechnięty.
Shikamaru wstał od stołu i podszedł do mnie. Ja zaczęłam się cofać, aż dotknęłam plecami ścianę. -[imię] wiem, że to co powiem może być dziwne, ale................... Kocham cię- Powiedział.
Byłam szczęśliwa, ale to uczucie zniknęło. -To dlaczego ciągle spotykałeś się z Temari?- Zapytałam smutno. -Jako, że dobrze cię zna. Chciałem wiedzieć coś więcej o tobie-
-Jakie to upierdliwe- Mruknął pod nosem i mnie pocałował. Na początku całowaliśmy się delikatnie. Lekko muskając się ustami.Jego ręce znalazły się na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie. Moje ręce owinęły mu się na karku, a palce wplotły się w jego włosy.
Z czasem nasze warg zaczęły ze sobą w spół pracować, całowaliśmy się coraz namiętniej. A ja chciałam żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Delikatnie przejechałam językiem po jego wargach. Odpłacił mi tym samym po czym wsunął język w moje rozchylone wargi. I nagle oderwaliśmy się od siebie. Oboje ciężko oddychaliśmy.
-Shikamaru ja też cię kocham- Powiedziałam uśmiechnięta. Nara znów mnie pocałował.
-Chętnie ja ściągnę twoją koszulkę- Mruknął i zjechał pocałunkami na szyję...
Jako, że skaasia nie napisała, że ma być lemon to go nie napiszę (^^)
Chyba, że jak będzie chciała to zrobię ciąg dalszy.
Mam nadzieję, że się podobało.
Bardzo przepraszam jak się pojawiły błędy.
Do zobaczenia...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.