Psycholog zmierzał do dziewczyny. Wiedział, że czekała w pomieszczeniu oddzielonym kratami. Przez to, iż pobiła strażników nie miała nawet łóżka siedziała z wyprostowanymi nogami na ziemi zaraz przy kratach i bawiła się kłódką. Nie dostawała jedzenia za karę. Była to jedna z zasad, której Logan nienawidził ale niestety nie miał na to wpływu. Próbował pomagać ludziom i dlatego nigdy nie dostawał awansu ani podwyżki. Starał się też rzadko brać wolne, chciał wiedzieć co się tu dzieje. Podszedł do pokoju wyglądającego na więzienie.
-Choć muszę cię zbadać-powiedział pełnym serdeczności głosem. O dziwo spotkał się z nad wyraz spokojnym wykonaniem jego rozkazu. Wstała lekko kołysząc nogami. Zwrócił, zwłaszcza na nie uwagę i wyglądało to jakby się po prostu łamały. Opuszczając celę posłała Bainowi dziki, przebiegły uśmiech. Była wyższa od niego o jakieś 5 cm, a na jej rękach brakowało kajdanek. Szli do pokoju z wagą i metrem. Był to pokój pielęgniarza, który przyjeżdżał raz w tygodniu. Psycholog chciał ukrócić głodówkę dziewczyny więc powiedział, że wszystko załatwi. Był kiedyś na medycynie lecz to były zamierzchłe czasy do których nie lubił wracać. Weszli do pokoju. Był taki jak wszystkich pacjentów tylko trzy razy większy i bez okien.
-Usiądź-powiedział. Dziewczyna usiadła i uroczo się uśmiechała. Przekręciła główkę i gdyby nie te długie nogi to można było by ją pomylić z słodziutkim dzieckiem. Logan dzielnie próbował wypełniać papiery nie patrząc na nią.
-Zmierzę cię-powiedział bardzo niskim, nie naturalnym głosem. Podeszli do metra zawieszonego na ścianie.
-Dobra 186cm-powiedział zapisując-A teraz bez oszustw-lekko kopną w ,,nogi'' dziewczyny. Ta zrobiła obrażoną minę i zrzuciła z nóg dwudziesto centymetrowe dziwacznie grube ,,szczudła'' wykonane z drewna.
-No to teraz 166. Znacznie lepiej-ponownie zapisał
-A co lubisz niskie dziewczyny psychologu?- nie mogła powstrzymać się od zgryźliwej uwagi.
-Tak owszem-uśmiechną się zwycięsko -wskakuj na wagę.-zwarzył ją i okazało się, że ma małą niedowagę.
-Muszę cię osłuchać. Chorujesz na coś przewlekle?-spytał. Na co ona pokręciła głową. Gdy chciał ją przebadać i zaledwie dotkną jej pleców ona zrobiła wymach i kopnęła go w twarz. Szybko złapała go za szyję i zgięła uderzając jego głową w biurko. Wybiegła z pomieszczenia. Logan gdy powrócił  do zmysłów spojrzał w lustro. Jego oko zaczynało puchnąć, z łuku brwiowego lała się krew, również jego górna warga była przecięta. Opatrzył swoje rany. Był nadal zdziwiony reakcją pacjentki. Był zły, lecz nie na nią. Każdy inny by poszedł do dyrektora na skargę, ale nie on. Wściekał się na siebie, iż tak mało o niej wie. Rzucił okiem na akta.
-No dobra Margo jutro dowiem się o tobie wszystkiego-powiedział pod nosem i poszedł do swojego pokoju. Margo siedziała w celi. Sama. Bez jedzenia, z plastikowym kubkiem z wodą. Czekała aż przyjdą strażnicy i zostanie zamknięta w izolatce lub ukarana. Czekała daremnie.

No nareszcie to wstawiłam❤️❤️❤️

Pretty Little PsychoOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz