Rozdział VII

1.8K 131 96
                                        

Mam nadzieję, że nie będzie wam przeszkadzało to, że w opowiadaniu będę pomijać sobote i niedzielę, i przejdę od razu do następnego tygodnia.
Miłego czytania!



Ayano p.o.v

Poniedziałek, co?

Znowu będzie się trzeba męczyć przez następne pięć dni.

Nie pięć dni.

Przede mną jeszcze cały rok...

Może jak będę patrzeć na to z innej strony, szybciej mi to minie.

Będę myślała o tym, że już w tym roku postaram się o jego serce.

Nie, nie nie! Nie chodziło mi o organ czy coś...
Chciałabym, żeby pokochał mnie bardziej niż kogokolwiek innego.
Tylko tego pragnę w moim życiu.
To on jest moim celem.

Tak się teraz zastanawiam czy będę musiała zabić jeszcze tylko Odayake?

A może Info-chan wyskoczy mi jeszcze z kimś?
Ile czasu to wszystko będzie trwać?
Nie będę zaskoczona, kiedy co moje jedno zabójstwo, grono dziewczyn, które zakochało się w moim Senpai'u będzie się zwiększać. Tak jakby moja "sojuszniczka" coś ukrywała, hm?
Tak szczerze,
jest mi to już obojętne.

Uświadomiłam sobie, że dla niego mogę zabić każdego.

Już nieważne czy Info mnie tylko oszukuje.
Jeśli to mi pomoże w zdobyciu Senpai'a, to nie mam nic przeciwko.

Tylko jest mały problem.
Czy aby faktycznie będę w stanie zabić każdego?

...nawet Budo?

Timeskip

Czuję się obserwowana.
Nie wiem, kto mnie śledzi,
nie wiem czy to nie tylko moje paranoje po wczorajszej sytuacji z Budo.
Tak, postanowiłam, że zrobię to jak najszybciej.
Pozbędę się Amai Odayaki już dzisiaj.

Budo p.o.v

Jakoś nie widziałem dzisiaj jej w szkole... Nie przyszła? Jest chora? Coś się stało?

-Budo, co się dzieje, że taki zamyślony jesteś? - odezwał się znajomy głos.

Mina?

-Nic się nie dzieje, ale dzięki. - posłałem jej szczery uśmiech
-No, pewnie myślisz o tej całej... jak jej tam było? - wtargnął Hayato.

Chyba mu zaraz coś zrobię.
Miał nikomu nie mówić, że ktoś mi się podoba.

Posłałem mu mordercze spojrzenie.

Widocznie się przestraszył bo w pośpiechu dodał:

-Haha! Tak sobie tylko żartowałem. - pokazałem mu znak w stylu "mam na ciebie oko" i odszedłem.

Może pójdę poszukać Ayano?

Dziwne, ale nigdzie jej nie było.

Przechodziłem obok klubu kulinarnego, mając nadzieję, że spotkam tam Amai, która z przyjemnością poczęstuje mnie swoimi przepysznymi ciasteczkami.

Otworzyłem drzwi pełen energii.

-Cześć Odaya—

Dlaczego jej także nie było?
Okej, to przecież nic dziwnego, że od czasu do czasu kogoś nie ma w szkole?

Chyba?

Chwila moment...

Nie ma Ayano ani Odayaki.

Albo jestem już chory, albo mam złe przeczucia.

"-Dlaczego obserwowałaś Odayakę?
-Nie interesuj się"

To naprawdę wygląda bardzo nie dobrze.

Może lepiej jak nie będę się wtrącał?
Ale... Co się stanie potem?

Jeszcze niedawno widziałem Ayano czyhającą na kogoś, zdawało mi się, że była to Osana.

A następnie zaginęła. Licho wie czy w ogóle żyje.

A co jeśli życie Amai jest w niebezpieczeństwie przez Ayano?
Nie mam pojęcia co o tym myśleć.

Wyszedłem z klubu kulinarnego i poszedłem na najbliższe schody. W końcu już jestem trochę spóźniony na zajęcia klubowe.

Coś słychać...?
Jakieś krzyki...?
Jakiś śmiech...?
Ze schowka...?

Otworzyłem w pośpiesznym tempie drzwi od pomieszczenia.

Zamurowało mnie.

Jeszcze nigdy nie widziałem czegoś takiego.

Krew była dosłownie wszędzie, nawet na ścianach.

I co ja mam teraz zrobić?

Dziewczyna w związanych włosach wpatrywała się we mnie tak, jakbym zaraz i ja miałbym być trupem. Stałem jak sparaliżowany. Zwłoki leżały obok niej, a ona najwidoczniej chciała je schować do skrzyni.

Chyba jej pokrzyżowałem plany.
Nie mogłem z siebie nic wydusić. Ani jednego słowa. Zresztą, tak jak ona.

-Aya—

Podbiegła do mnie z nożem, który planowała wbić w moją klatkę piersiowią.
Żegnaj cudowny świecie.

Budo x Ayano PLOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz