- Cześć kochanie- uśmiechnął się uroczo, a ja rzuciłam się mu na szyje.
- Tęskniłam- powiedziałam, a Janek pocałował mnie w czoło- jak długo zostajesz?
- w zasadzie to do rana, no wiesz praca wzywa- jego uśmiech zmienił się teraz w grymas- ale obiecuję Ci, że w tym tygodniu jeszcze tu zajrzę.
- Chcesz coś do picia?- zapytałam zmieniając temat
- Nie trzeba- powiedział i poszedł w stronę kanapy.
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, powędrowałam do stolika, na którym się znajdował i odebrałam.
- Czego chcesz gruby- syknęłam przez zaciśnięte zęby.
- Słuchaj Maja- zaczął- przeglądałem dokumenty twojej rodziny i znalazłem w nich coś co chyba powinnaś wiedzieć.
- Pośpiesz się, nie będę na ciebie życia marnować- powiedziałam oschle.
- Masz brata- dwa słowa. Dwa pierdolone słowa i świat nagle zwalnia bieg- masz starszego brata.
- Co kurwa? Ciebie chyba pojebało- zaczęłam się śmiać jak głupia, przez co chłopaki zaczęli na mnie patrzeć jak na idiotkę- po pierwsze czemu nic nie wiem i czy... On wie?
- Twoi rodzice oddali go do domu dziecka w normalnym mieście, gdy był mały. Nic nie wie- wypuściłam powietrze z ust. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam kogoś kogo nie powinno tutaj być.
- Zaraz zadzwonię- powiedziałam i szybko się rozłączyłam- Dąbrowski idziesz ze mną, Florian pilnuj tych dwóch i wezwij posiłki szybko.
Pobiegłam do kuchni i wzięłam swój pas. Po chwili znajdowałam się już przy drzwiach z Jaśkiem. Wyszliśmy na klatkę. Najszybciej jak potrafiłam, zbiegłam ze schodów. Wyszłam przed drzwi i wzięłam do obu dłoni pistolety. Przeładowałam je i zaczęłam strzelać. Poczułam pistolet przy skroni. Szybko sobie z tym poradziłam.
- Okej Tomek gdzie jesteś- powiedziałam znudzona- nie baw się w chowanego, wyjdź tutaj bo chce poderżnąć Ci gardło idioto.
Po chwili zza drzewa wychylił się on. Człowiek, który zamordował moich rodziców. Miałam się na niego rzucić, ale uniemożliwiły mi to czyjeś ręce. Odwróciłam się w stronę osoby, która mnie trzymała. Zamachnęłam się i zatrzymałam rękę, gdy zobaczyłam Janka.
- Myślisz, że jak cię znalazłem?- zaśmiał się Działowy- twój kochaś cię wydał.
Spojrzałam w oczy pacanka. Były smutne i przerażone jednocześnie.
- Przepraszam- szepnął i związał mi ręce- uwolnisz się, lekko jest- ponownie szepnął.
- Dobra robota Dąbrowski, ale nie jesteś mi już potrzebny- Powiedział i wycelował w pacanka.
- Nie!- krzyknęłam że smutkiem.
- Właśnie, prawie zapomniałem- uśmiechnął się szeroko Tomek- ostatnie słowa, życzenie?
Jasiek spojrzał na mnie.
- Kocham cię- powiedział i padł strzał. Jaś upadł na ziemię martwy. Nawet jeśli żył, zaraz by się wykrwawił.
- No to teraz ty- Działowy zaczął do mnie podchodzić, podczas gdy ja dławiłam się łzami.
- Czego ty ode mnie chcesz? Zabijasz każdego, kogo kocham. Dlaczego?- przestałam płakać, nie chciałam dawać mu tej satysfakcji.
- Gdy jeszcze należałem do organizacji, byłem w tobie zakochany- zaczął- twoi rodzice zawsze Ci mówili, żebyś mnie unikała i takie tam. Dlatego ich zabiłem. Następny na celowniku był Florian, który kiedyś był moim przyjacielem, ale zjawiłaś się ty. Dąbrowski już nie żyje, a teraz czas na ciebie- podszedł bliżej mnie- ostatnie słowa?- zaśmiał się.
- Giń gnoju- pociągnęłam za sznurek i uwolniłam ręce.
- jak ty to...- niestety Tomeczek nigdy nie dokończył swojego zdania, gdyż go zastrzeliłam.
Usłyszałam znienawidzony mi głos.
- To się kurwa nazywa zapłon- mruknęłam pod nosem widząc dyrcia biegnącego w moją stronę...
Ludziki zostawcie pod każdym poprzednim rozdziałem gwiazdkę, a pojawi się rozdział czy coś
CZYTASZ
Extremely || vNarf
FanfictionSzesnastoletnia Maja, z pozorów zwykła... Kogo ja oszukuje? Nawet z pozorów nie jest zwykłą nastolatką. Pewnego dnia znudzona codziennością ucieka ze swojego ,, rodzinnego domu". Co się wydarzy, gdy wyruszy do wielkiego miasta? Jak potoczy się jej l...
