VII

256 28 16
                                        

- o kurwa- powiedzieliśmy w tym samym czasie z moim bratem.

- papatki- powiedział uradowany Dyrcio i wyszedł z mieszkania.

- Jeśli dobrze zrozumiałem jesteśmy rodzeństwem tak?- zapytał Dezy nadal nie ogarniając co tu się stało.

- Na to wygląda- westchnęłam- wszystko wiesz prawda?

- Florian mi powiedział, że jesteś agentką, a ja nie mogąc w to uwierzyć wyjrzałem przez okno i wtedy zobaczyłem ciebie. Ciebie gdy zabijałaś ludzi- przełknął ślinę- ale swojego brata nie zabijesz chyba co nie?

- Oczywiście, że nie- przytuliłam się do niego- co robimy?

- Idziemy do Mateusza oglądać film!- krzyknął i przerzucił mnie przez ramię. Poszliśmy do pokoju, w którym Mateusz siedział przed laptopem.

- No nareszcie Dezy ile można na ciebie czekać?- zapytał Mati nie odrywając wzroku od monitora.

- Sorka, zabrałem komplikacje Florianowi- mówiąc to rzucił mnie na łóżko, obok Mateusza.

- siemka komplikacje- uśmiechnął się rudzielec.

- Hejka, co oglądamy?- zapytałam

- Nie wiem, nadal szukam- odpowiedział Mati.

- Okej, Dezy dasz mi jakąś swoją koszulkę, żebym mogła się przebrać?- zapytałam uśmiechając się niewinnie.

- Pewnie bierz- mówiąc to rzucił we mnie swoją koszulką.

- Dzięki- powiedziałam i poszłam do łazienki. Po drodze spotkałam Florka, wiedziałam, że nie chce teraz z nikim rozmawiać, więc bez słowa doszłam do łazienki.

Gdy wróciłam chłopaki siedzieli pod kocykiem z miską popcornu. Wskoczyłam między nich i zaczęłam oglądać film. Na końcówce oboje już spali. Nie byłam śpiąca, wręcz przeciwnie. Wygramoliłam się z dotychczasowego miejsca i wyszłam z pokoju. Stanęłam przy oknie w salonie i spojrzałam na miejsce bitwy. Widok krwi to nic ciekawego. Gdy już miałam odchodzić, coś przykuło moją uwagę, a raczej brak czegoś. W biegu chwyciłam jakąś bluzę i pierwszy lepszy pistolet. Po cichu otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Podbiegłam do windy i jak głupia wciskałam guzik, który miał ją wezwać. Po chwili czekania, zdecydowałam się zejść po schodach. Gdy byłam na dole, podeszłam do chłopaka ubranego na czarno.

- Wzięliście już ciało Działowego?- zapytałam patrząc w jego czekoladowe oczy.

- Na razie wzięliśmy tylko ciała jego ekipy- chłopak wystawił do mnie rękę- Remek.

- Kurwa- przeklnęłam pod nosem, co nie uszło uwadze brunetowi.

- No ciekawe imię nie powiem- zaśmiał się.

- Sorka, ale nie mam teraz czasu, ani ochoty na nowe znajomości- odpowiedziałam i chciałam wyminąć chłopaka, lecz stanął mi na drodze.

- Gdzie tak pędzisz?- zapytał chamsko.

- Słuchaj nie mam ochoty z tobą gadać- ponownie chciałam go wyminąć, lecz tym razem złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie- ty jesteś głuchy czy głupi? Albo mnie w tym momencie puścisz, albo wpakuje ci kulkę w łeb.

- Spokojnie księżniczko, złość piękności szkodzi- zaśmiał się szyderczo.

- Czego ty ode mnie chcesz?- zapytałam zirytowana.

- Ja? Czego mógłbym chcieć od ciebie?- spojrzał mi w oczy.

- Nie wiem czego chcesz ode mnie, ale wiem, że ja chcę od ciebie abyś mnie puścił i zostawił w spokoju- powiedziałam poddenerwowana i uderzyłam go z łokcia w brzuch. Niestety nic to nie dało, a chłopak jeszcze mocniej mnie złapał.

- Oj kotku, ty chyba nic nie wiesz o życiu i tak dla jasności jak nie teraz to później cię dopadne rozumiesz?- teraz jego uścisk sprawiał mi dużo bólu.

- Kotek chyba prosił, żebyś go puścił- Spojrzałam w stronę właściciela głosu i momentalnie zrobiło mi się słabo...

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 31, 2017 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Extremely || vNarfOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz