Zaczynam ostatni tydzień studiów. Założyłam białe słuchawki, które zawsze mam ze sobą i ruszyłam na uczelnie. Szlam ulicami i podziwiałam jaka Korea jest piękna, a na słuchawkach leciał yung lean - red bottom sky. Czułam się cudownie słuchając tej piosenki i patrząc na to co mnie otacza. W końcu doszłam pod uniwersytet. - koniec przyjemności - schowałam słuchawki do kieszeni i ruszyłam pod wejście. - shin! Shin! - usłyszałam głośne wołanie. - o cześć Eun, co słychać? - niedługo jest impreza z okazji zakończenia, powiedz ze pójdziemy razem, prooooosze Moja przyjaciółka była tak podekscytowana ze nie mogłam jej odmówić. - dobrze już dobrze, a teraz chodźmy już.
Obudziłem się późno, na zegarku była już 18 - Boże czy ja oszalałem? - zrobiłem ogromne oczy widząc godzinę. - próba! - krzyknąłem i szybko chciałam wstać z łóżka. - a gdzie ty się wybierasz? - zobaczyłem w drzwiach Suge. - próba! Już 18, zaspałem, przepraszam - poderwałem się do wyjścia ale szybko upadłem znów na łóżko. - młody, ledwo stoisz na nogach, dzisiaj zostajesz w domu, a dzięki tobie ja tez mogłem sobie na to pozwolić i spędzić dzień na spaniu i opiekowaniu się tobą. - weź to - rzucił w moja stronę paczkę z proszkami. - okej - podniosłem paczkę i zrezygnowany położyłem się znów do łóżka odrazu zasypiając.
Dzisiejszy dzień na uczelni był świetny. Cały dzień śmiałam się ze znajomymi. Wracając do domu przypomniałam sobie o chłopaku z przystanku. Ze względu na mój dobry humor bez zastanowienia postanowiłam do niego w końcu napisać. " Hej wybawco z przystanku! Jaką kawę lubisz? Mam nadzieje ze nie jesteś wybredny!😅 wpadnij za 1,5h do kawiarni niedaleko tego samego przystanku, będę czekać z gorąca kawą więc nie spóźnij się!😇 Shin " Zablokowałam ekran telefonu, miałam jeszcze dużo czasu wiec poszłam na spacer do parku. Usiadłam na jednej z ławek i założyłam znów słuchawki, zamykając oczy wsłuchałam się w płynącą muzykę.
Perspektywa Sugi: - Jezu! Wyłącz to!!! - krzyknąłem wściekły, kiedy kolejny raz jego telefon wydał głośny dźwięk. Nie mogłem słuchać już tego dźwięku wiadomości. Byłem ciekawy kto się do niego tak dobija, ale przypomniało mi się ze młody ustawił sobie powtarzanie dźwięku co dwie minuty jeśli nie odczyta wiadomości. Wcześniej uważałem to za dobry pomysl i sam mu go podsunąłem bo często na próbach nie słyszal swojego telefonu, jednak dzisiaj tego pożałowałem. Wstałem niechętnie i ruszyłem w stronę pokoju chłopaka. Wszedłem pewnie, zapominając ze chłopak jest chory i może spać. - do cholery ile mam mówić zeb.... - odrazu się zamknąłem gdy zobaczyłem ze chłopak leży przykryty po same uszy kołdrą i trzęsie się z zimna. ~ jak jest chory to ma taki mocny sen - pomyślałem. Podszedłem do szafki na którym leżał telefon i wyłączyłem dźwięk, nie patrząc na to co i kto do niego pisze, to nie była moja sprawa. Dotknąłem czoła młodego i byłem w szoku. Był rozpalony. Poleciałem do łazienki po miskę z wodą i ręczniki. Zrobiłem mu okład i przykryłem dodatkowa kołdrą. Powoli czułem jak gorączka mu spada wiec wróciłem do swojego pokoju.
- niemożliwie! - szybko stanelas na równe nogi - przesiedziałam tu ponad godzinę! Boże, kawa, No tak całkiem zapomniałam! - biegiem ruszyłam w stronę kawiarni. Po 30 minutach dotarłam na miejsce. Zamówiłam dwie kawy i zajęłam stolik. Minęło już 20 minut a po chłopaku ani śladu. Wypiłam swoją kawę i czekałam. Minęło kolejne 20, już nawet zdążyłam wypić kawę która kupiłam dla niego. - to są chyba jakieś żarty. Mógł chociaż napisać ze nie go nie będzie. - byłam strasznie zła. To był dobry dzień do momentu aż nie siedziałam tu jak jakaś idiotka godzinę. W złym humorze wyszłam z kawiarnii i ruszyłam w stronę domu.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.