- Już nigdy, prze nigdy nie wejdę na tę maszynę śmierci - przyznałem spoglądając na Aleksandra, który uśmiechał się szeroko jakby przeżył przygodę swojego życia.
- Maszynę śmierci? Magnus! Było genialnie! - spojrzał na mnie rozbawiony po czym bez pytania o zgodę podniósł mnie przerzucając przez swoje ramię na co pisnąłem zaskoczony.
- Alec! - parsknąłem śmiechem gdy chłopak zaczął biec przed siebie nie zwracając uwagi na zdziwione miny przechodniów.
Po kolejce górskiej Aleksander uznał, że wolałby już wracać i wybrać się tu w inny dzień. Czułem, że decyzja ta była spowodowana obecnością jego starego przyjaciela, o którym nie chciał rozmawiać, więc wolałem nie naciskać na niego w żaden sposób. I tak świetnie się bawiłem mimo mdłości po kolejce.
Naprawę dziwiłem się, że po kilku minutach biegu brunet nie miał nawet małej zadyszki co świadczyło o jego dobrej kondycji. Zresztą ten sześciopak też mówił wiele za siebie.
Oh, Magnus. Dobrze wiem jak bardzo chciałbyś dotknąć tych mięśni.
- No i jesteśmy na miejscu - odparł stając przed drzwiami mojego domu jednak nie postawił mnie z powrotem na ziemi. Po prostu wyjął z tylnej kieszeni moich spodni kluczyki przez co poczułem dziwne dreszcze w miejscu, gdzie przed chwilą spoczywały jego palce.
Cholera. Dlaczego tutaj znowu jest tak gorąco?
Gdy obaj znaleźliśmy się na korytarzu, student zamknął za nami drzwi i skierował się ze mną w stronę salonu.
- Alec! Zaraz spadnę! - pisnąłem gdy chłopak specjalnie poluźnił swój uścisk. - No weeeź! Postaw mnie już na ziemi.. Prooooszę - jęknąłem głośno czym wywołałem jego gromki śmiech, lecz zamiast spełnić moją prośbę przystanął nagle przed wejściem do salonu.
Zmarszczyłem brwi nie za bardzo rozumiejąc o co chodzi i uniosłem się lekko dzięki czemu mogłem ujrzeć... Marthe!?
Kobieta siedziała na kanapie z gazetą w dłoniach, a gdy tylko zauważyła naszą dwójkę uchyliła usta ze zdziwienia. Wszyscy nie odezwaliśmy się nawet słowem przez następne kilka sekund, aż w końcu odchrząknąłem cicho, dzięki czemu Aleksander postawił mnie na ziemi.
- Mar, umm... Co ty tutaj robisz? - spytałem poprawiając szybko wygniecioną koszulkę.
- Przyszłam sprawdzić czy u ciebie wszystko w porządku, wiesz taka moja praca - odpowiedziała poważnie, jednak chwilę później kąciki jej ust uniosły się w szerokim uśmiechu. - Ale widzę, że ktoś już się tobą zajął - dodała odkładając gazetę na pobliski stolik.
Jęknąłem cicho gdy blondynka posłała nam dwuznaczne spojrzenie, ale z tego co udało mi się zauważyć, Aleksandrowi w ogóle to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie.
- Witam, jestem Aleksander Lightwood - przedstawił się podchodząc do kobiety gdy wstała na równe nogi. - Ale lepiej mówić mi Alec - czterdziestolatka wyciągnęła dłoń przed siebie, która od razu została delikatnie ucałowana przez chłopaka.
- Martha Grace, naprawdę uroczy z ciebie młodzieniec - zachichotała cicho na jego gest. - Mags kochanie, dlaczego nie wspominałeś nic o tym, że masz chłopaka? - spojrzała na mnie pytająco.
- Ja.. Bo... - trochę zmieszany podszedłem do dwójki dzięki czemu Aleksander przyciągnął mnie do siebie obejmując w talii.
- Nie lubi się tym chwalić - puścił mi oczko uśmiechając się przy tym szeroko. - To świeża sprawa.
Odetchnąłem cicho z ulgą, gdy Martha postanowiła nie zadawać więcej pytań. Kazała nam usiąść na kanapie, a sama po chwili zniknęła w kuchni.
![](https://img.wattpad.com/cover/126493430-288-k67699.jpg)
CZYTASZ
you're part of me ~ malec ×ZAKOŃCZONE×
FanficW każdej szkole znajdzie się osoba dyskryminowana za swój ubiór czy wygląd. Musi znosić przykre słowa, a czasem bolesne ciosy tylko dlatego, że chce być sobą i to właśnie przeżywa osiemnastoletni Magnus Bane, chłopak kochający brokat, jednak z biegi...