Zza rogu dojrzałam Petrę i Kaprala.
- Ona Cię okręca wokół palca! - krzyknęła do czarnowłosego.
- Petra, ja Cię serio proszę. - zakrył na chwilę zażenowany wyraz twarzy dłońmi. - Za dwa tygodnie wyprawa poza mury, i nie mam czasu na takie pierdoły.
- Jaka wyprawa? - zapytałam w tym samym czasie z dziewczyną, na co ona się odwróciła w moją stronę.
- Co ty tu robisz? - zapytała zdenerwowana.
- Jaka wyprawa?! - podbiegłam bliżej Kaprala.
- Jeszcze będziemy wszystko tłumaczyć. - powiedział otwierając drzwi do swojego pokoju/biura i zamykając się.
Szybkim krokiem odeszłam, żeby Petra mnie nie dorwała.
_______________________
Na drugi dzień również zostałam obudzona przez Ymir, ale tym razem trochę wcześniej. Na zbiórce wszyscy byli punktualnie.
- Poraz pierwszy odkąd pamiętam nie spóźniła się ani jedna osoba.. - westchnął Levi - W nagrodę 50 okrążeń wokół kwatery.
Wszyscy się zerwali do biegu. Po treningu Erwin ogłosił, że po obiedzie omówimy rozkład zajęć na kolejne dni. Od następnego dnia miały zacząć się intensywniejsze treningi, zbrojenie i omawianie strategii, ponieważ już za dwa tygodnie miała się odbyć wyprawa za mury w celu schwytania tytanów do badań dla Hanji. Oczywiście, wszyscy wyskoczyli z pretensjami, że mówią im o tym za późno, ale ani Levi ani Erwin niezbyt się przejęli ich zażaleniami.
Gdy wszyscy zaczęli się rozchodzić do swoich pokoi zatrzymał mnie czarnowłosy.
- [t/i], mam sprawę do Ciebie. - zaczął. - Masz bardzo zbliżony poziom umiejętności do moich. Przydałabyś mi się w moim oddziale.
Zamurowało mnie po usłyszeniu ostatnich dwóch zdań Kaprala. Jestem tu dopiero 3 dni, a on już proponuje mi dołączenie do swojego oddziału! Nie wspominając o tym, że trafiają do niego tylko osoby, którym Kapral bezgranicznie ufa... no może poza Petrą.
- To jak? Dołączysz? - zapytał z lekkim uśmiechem.
- Oczywiście, że tak! - powiedziałam głośno, uśmiechając się i zakrywając się rękami. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, jak się zachowuję.
- Przepraszam za radość. - zaśmiałam się, na co kobaltowooki zareagował tak samo.
- Uśmiechaj się częściej. - zarumieniłam się na te słowa jeszcze bardziej. Nie kontrolując się nagle przytuliłam mocno Kaprala dziękując mu. Stał przez chwilę bez ruchu, po czym też mnie objął. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego, co robię i szybko go puściłam.
- Jezu, przepraszam! Muszę już iść. - spanikowana poszłam w kierunku swojego pokoju. Czułam jeszcze przez chwilę wzrok Levi'a na sobie. Pierwsze co zrobiłam po wejściu do swojego pokoju, to rzuciłam się na łóżko i zaczęłam krzyczeć (ze szczęścia). Przestałam po chwili, gdy usłyszałam stukanie w ścianę od strony pokoju Mikasy, który znajdował się na lewo od mojego.
- ZAMKNIJ SIE! - usłyszałam głos dziewczyny, na co odkrzyknęłam "PRZEPRASZAM".
________________________
Po obiedzie zebraliśmy sie wszyscy w jakiejś dziwnej salce, gdzie Erwin omawiał swoją taktykę wykrywania tytanów z daleka. Nawijał tak przez dobre dwie godziny. O mało nie usnęłam. Potem podzieliliśmy się na dwie równe grupy. Grupa pierwsza do której należałam była pod opieką Kaprala. Rozkazał nam się przebrać, oporządzić swoje konie i w zwartej grupie pojechać do lasu w celu rozcinania sztucznych karków.
Kobaltowooki obok którego jechałam na [imię konia] cały czas zachwalał moje 26 "zabitych" atrap i rozkazał innym brać ze mnie przykład. Poczułam, jak bardzo się rumienie.
- Levi, już bez przesady. - powiedział Eren doganiając nas. - Zobacz, zarumieniła się!
- Wcale nie! - zaśmiałam się zakrywając policzki rękoma.
- I bardzo dobrze, powinna być z siebie dumna. - powiedział Levi uśmiechając się dyskretnie w moją stronę. Tym razem zbiłam 20 "tytanów", ale to i tak był świetny wynik. Nie obyło się bez gratulacji.
Ten dzień był dla mnie bardzo wyczerpujący, ale starałam się narazie nie narzekać, gdyż wiedziałam, że kolejne dwa tygodnie będą takie same (jak nie gorsze). Po kolacji Erwin ogłosił, że dostaliśmy zaproszenie na przyjęcie z okazji zbliżającej się wyprawy. Moim zdaniem organizowanie czegoś takiego to totalna głupota. Niestety generał WYMYŚLIŁ SOBIE, że obecność na tej IMPREZIE jest obowiązkowa (inaczej bym nie poszła). Wiedziałam tylko, że to party miało się odbyć po jutrze o 19 gdzieś na południu Rose. Erwin wspomniał też o odpowiednim stroju wieczorowym, co już było dla mnie kompletnym absurdem.
Byłam chyba jedyną osobą, która na wieść o tej IMPREZIE się nie ucieszyła.
- Fajnie, że mam w co się ubrać. - zaśmiałam się w stronę stojącej obok Hanji.
- Spokojnie, pożyczę Ci jakąś kieckę. - uśmiechnęła się do mnie okularnica. - Chodź ze mną do mojego pokoju, to coś Ci wybierzemy.
Po ogłoszeniach parafialnych Erwina udałyśmy się do pokoju Hanji. Po otworzeniu szafy stojącej obok łóżka wyleciało z niej pełno ubrań. Pogrzebałam w tym trochę i wybrałam czarną, nieco obcisłą sukienkę do połowy ud z dekoltem. Gdy ją przymierzyłam Hanji wybuchła zachwytem.
- Ale świetnie na Tobie leży! Bierzesz tą i kropka!
- Poważnie? - zapytałam przeglądając się w lustrze. - Moim zdaniem trochę za dużo odsłania.
- Jest super! Jeszcze do tego rozpuść włosy i Christa Ci zrobi makijaż. - Powiedziała rozpuszczając mi kucyka.
- Będę wyglądać jak..- Brunetka mi przerwała
- Będziesz śliczna, serio mówię! Sama bym ją założyła, ale ten dekolt by na mnie komicznie wyglądał. Chodź to możemy kogoś zapytać o zdanie! - złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć w stronę drzwi.
- Wiesz co...wolę się tak narazie nie pokazywać. - stałam w miejscu, mówiąc niepewnie. Nagle do pokoju wszedł Levi.
- Czterooka, mam dla Ciebie...- spojrzał na okularnice, następnie na rozrzucone wokół ubrania a potem przeleciał mnie wzrokiem.
- Prawda, że [t/i] wygląda w tym super, ślicznie, seksi i w ogóle fajnie?! - podniosła głos pytając czarnowłosego o zdanie.
- Nie zaprzeczę. - potwierdził chłopak wbijając wzrok w moje nogi.
- Nie no, wezmę coś innego. - powiedziałam dyskretnie się zakrywając.
- Ej, no proszę! - powiedziała głośno brunetka szarpiąc mnie lekko za ramię.
- Ale ta sukienka ZA DUŻO ODKRYWA. - Powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowa.
- No ale Levi mówi, że wyglądasz fajnie! - Spojrzała na niego.
- Tch.. Posprzątajcie to potem. - powiedział przechodząc wśród porozwalanych po pokoju ubrań. - Hanji, kładę Ci tą książkę na biurku. A ty, [t/i] wyglądasz w tym na prawdę fajnie.
Gdy Kapral wyszedł z pomieszczenia bardzo się zarumieniłam.
- Haha, rumienisz sie! - zaśmiała się brunetka, czemu natychmiast zaprzeczyłam.
- Dobra, pożyczam Ci tą sukienkę, i może do tego... te buty? - wyciągnęła z szafy czarne baleriny. Przymierzyłam je.
- Trafiłaś z rozmiarem. - zaśmiałam się.
Podziękowałam dziewczynie za pożyczone ubrania i wróciłam do swojego pokoju.
CZYTASZ
ZWIADOWCY [Levi x Reader]
FanfictionMija już miesiąc odkąd dołączyłam do korpusu żandarmerii. Od początku wszystko szło mi "jak po maśle", do czasu przedarcia się tytanów przez jeden z murów. Wtedy bez pytania kogokolwiek o zdanie, z dnia na dzień wstąpiłam do zwiadowców, gdzie swoim...
![ZWIADOWCY [Levi x Reader]](https://img.wattpad.com/cover/175309887-64-k867467.jpg)