Wszystko działo się w zaskakująco szybkim tempie. Siedziałem skulony pod ścianą i przyglądałem się walce dwóch wściekłych alf. Nie chciałem na to patrzeć, błagałem żeby to wszystko skończyło się jak najprędzej. Uniosłem głowę i zobaczyłem jak czarnowłosy powala przeciwnika na podłogę, atakował go jakby wpadł w trans. Czym prędzej wstałem i podszedłem do chłopaka, chwyciłem jego pięść ktora znalazłaby się na twarzy mężczyzny. Levi spojrzał na mnie swoimi pięknymi oczami, w których malowała się widoczna złość. Pogładziłem go po policzku a jego niepohamowana agresja natychmiast wyparowała. Rozumieliśmy się bez słow, wstał z ledwo przytomnego mężczyzny i kazał mu opuścić dom tym samym zagroził, że jeżeli nie wykona tej czynności w ciągu 3 sekund to zabije go gołymi rękoma.
- Trzy... - Levi rozpoczął odliczanie, oczy ponownie zapłonęły wściekłością, głos był zimny jak lód, postawa ciała ponownie była gotowa do ataku. Dostawca próbował się podnieść, niestety nieskutecznie, wyglądał jak przerażona owieczka uciekająca przed głodnym wilkiem.
- Dwa... - Mężczyna wstał i spojrzał na naszą dwójkę z pewnego rodzajem smutkiem.
- Jeden... - Levi chwycił napastnika za koszulkę, otworzył drzwi i z całej siły pchnął go na schody prowadzące do bramki.
Emojce opadły, zsunąłem się po ścianie i uważnie obserwowałem czarnowłosego, który zbliżał się w moim kierunku. Nie balem się, wiedziałem, że nie zrobiłby mi krzywdy. Kucnął na przeciwko mnie i chwycił moją dłoń.
- Już wszystko w porządku Eren, już jest dobrze... - Popatrzył na mnie ze strachem w oczach - Boisz się mnie? Przecież wiesz, źe nic bym tobie nigdy nie zrobił. - wlepił we mnie wzrok i oczekiwał odpowiedzi. Nie mogłem wydusić słowa, przytuliłem się do alfy i zaciągnąłem się jego zapachem, co mnie uspokoiło.
- Wiem, że nie zrobisz mi krzywdy, nie boję się. - Wyszeptałem do jego ucha, po czym poczułem jak zaciska uścisk i wstaje na nogi.
- Chodźmy zjeść tę nieszczęsną pizzę... - Mruknął mi do ucha podczas gdy ja panikowałem.
- Levi, Levi, Levi, Levi puść mnie!
- Nie - Odparł z małym uśmieszkiem.
- Ale jestem ciężki, nie wniesiesz mnie po schodach! - Przypominam, że Levi przyszedł na ratunek w samych dresach, zaraz zemdleję, ma taką pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową...
- Ważysz maksymalnie 50 kilo, nie dramatyzuj dzieciaku. - Dałem za wygraną, jeżeli mam być szczery to bardzo podoba mi się jego bliskość, jest taki ciepły... czuję się przy nim po prostu cudownie. Levi zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżko, poinformował mnie, że idzie po karton z pizzą i przy okazji weźmie talerze żebyśmy nie nabrudzili na łóżku.
Pod nieobecność chłopaka mogłem jeszcze raz przemyśleć całą zaistniałą sytuację. Nagle uświadomiłem sobie, że ledwo przytomny mężczyna mógł zgłosić pobicie na policję. Agresywne zachowanie czarnowłosego było uzasadnione, ale nie mamy ma to żadnych dowodów. Zrobiło mi się gorąco od stresu, ręce zaczęły mi się trząść, a co jeżeli Levi trafi do więzienia? Nie przeżyję tego, co mam powiedzieć rodzicom? Na szczęście moje rozmyślenia przerwała seksowna alfa, która niestety zakryła swoje ciało moją koszulką, cóż za ironia losu...
- Eren? Coś się stało? Źle wyglądasz, jesteś blady jak ściania - Popatrzyłem na chłopaka przerażonymi oczami.
- Levi, a co jeżeli ten mężczyzna zgłosi sprawę na policję? Wylądujesz w więzieniu? Co powinniśmy zrobić? A co jeżeli ten incydent zniszczył ci twoją przyszłość? Może lepiej chodźmy do kościoła to jedyne co nam zostało... - Usłyszałem parsknięcie czarnowłosego i natychmiastowo zamilkłem, wspominałem, że gdy się stresuję mówię głupoty? Przecież ja nawet nie jestem wierzący.
- Oi Eren... nie martw się tym, to ostatnia sprawa, którą powinieneś sobie zawracać głowę. To przecież logiczne, że ten facet nie chce się upokorzyć przed całym światem. To my moglibyśmy zgłosić to na komisariat, ale powiedzmy, że dostał już nauczkę i odpuścimy mu tułanie się po sądach. Wyluzuj i zjedz pizze, już wystygła, ale myślę ze jakoś sobie poradzisz. - Huh, mimo wszystko słowa czarnowłosego uspokoiły moje myśli, a może to jego zapach, głos, widok? Nie mam pojęcia, ale czuję się o wiele lepiej.
- Taa... dzięki, nie wiem dlaczego się ten zdenerwowałem - mruknąłem i poklepałem miejsce obok siebie sugerując, żeby chłopak usiadł obok, co oczywiście uczynił.
- Wydaję mi się, że horrory nie będą najlepszym pomysłem na dzisiejszy wieczór. Jeżeli chcesz to możemy obejrzeć jakąś komedię, lub coś tam... - mruknął Levi pod nosem biorąc do ręki mojego laptopa.
- Też mi się tak zdaje - Odetchnąłem z ulgą, przynajmniej nie będę musiał się upokarzać przed Levi'em, poza tym ten dzień był wystarczająco emocjonujący, nie potrzebna mi kolejna porcja wrażeń.
- Jakie masz hasło do laptopa? - Zapytał obojetnym głosem czarnowłosy.
- 1,2,3,4 - Odpowiedziałem, na co chłopak prychnął.
- Ależ oryginalne, brawo Eren hasło którego żaden myślący człowiek by nie wpisał. - Zadrwił ze mnie i popatrzył jak na debila.
- Ech... no i co się tak czepiasz o zwykłe hasło do komputera, wymysliłem takie, bo najłatwiej je wpisać.
- Dobra, niech ci będzie, co oglądamy? - Zapytał a jego uwagę przykuła wiadomość pojawiająca się na wyświetlaczu telefonu, którą szybko przeczytał. Zmarszczył brwi a jego wyraz twarzy wskazywał na to, że nie był zadowolony z treści otrzymanego SMS'a.
- No nie wiem, oglądałeś kiedyś taki serial jak trzynaście powodów? Właśnie miałem zamiar zacząć pierwszy odcinek, co ty na to? - Zapytałem z nadzieją, że czarnowłosy zgodzi się na moją propozycję.
- Może być - Odpowiedział i pośpiesznie włączył wcześniej wspomniany serial po czym kompletnie wyłączył się z jakiejkolwiek konserwacji. Na każdą moją próbę rozpoczęcia tematu zdawkowo odpowiadał, lub przytakiwał dalej skupiając się na swoich myślach. Nie koncentrował się na filmie co było widoczne na pierwszy rzut oka. Po paru odcinkach zrobiłem się senny i nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem.
Rano gdy się obudziłem nie zastałem czarnowłosego w pokoju. Zostawił karteczkę na biurku w której poinformował mnie, że musiał wracać do domu. Zastanawiałem się nad przyczyną jego nagłego wyjścia i doszedłem do wniosku, że może to mieć coś wspólnego z wczorajszą tajemniczą wiadomością. Jednak nie jest to moja sprawa i czym prędzej dałem sobie z tym spokój.
CZYTASZ
White Roses
RomanceEren jako męska omega czuje się przytłoczony w swoim środowisku, co motywowało jego nadopiekuńczą matkę do ciągłych przeprowadzek. Levi jako przystojny alfa nie może odpędzić się od adoratorów w większości w postaci żeńskich omeg oraz bet. Opowiadan...
