Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

8《zapamiętaj moje imię》

260 45 8
                                        


Taehyung siedział sam przy świetlicowym stole i bez większego celu bazgrał niebieską kredką po kartce.

Włosy o barwie wyblakłej czerwieni zakrywały jego oczy, które i tak obserwowały tylko biały kawałek papieru.

Kolejny plastikowy klocek upadł na podłogę, a chłopak odruchowo spojrzał w stronę, z którego dobiegł hałas.

Nie był tutaj sam, prócz niego samego i pani, była tutaj również dziewczynka, wyglądająca na może z osiem lat. Siedziała sama na dywanie w rogu i cicho bawiła się klockami. Jednak co chwila jakiś wypadał z jej trzęsących się dłoni i upadał na podłogę poza dywanik.

Zastanawiał się, co musiało być powodem jej pobytu tutaj. Wycofanie społeczne? Fobia społeczna? Nerwica? Szok pourazowy?
Nie wiedział. Gdyby zobaczył takie dziecko w przedszkolu, które po prostu bawiło się same, pomyślałby, że dziewczynka jest nieśmiała i trudni jej zawierać nowe znajomości.

Jednak tutaj, gdzie każdy ma inną, swoją własną historię, trudno jest powiedzieć, że jest tylko nieśmiała.

Za tą nieśmiałością może kryć się tak naprawdę o wiele więcej.

Chłopak westchnął.

Dlaczego dzieci też muszą spotykać takie straszne rzeczy?

Kolejny klocek wypadł z jej trzesącej się ręki.

Taehyung wrzucił niebieską kredkę do pudełka na stole i wstał z miejsca. Podszedł do kąta z zabawkami i usiadł po turecku obok dziewczynki.

Uniósł upuszczone przed dziecko klocki i podał jej.

Dziewczynka spojrzała na chłopaka i jego wystawioną ku niej duża dłoń z dwoma klockami, których nie miała zamiaru podnieść z podłogi.

Spojrzała na chłopaka, po czym chwyciła je swoją malutką rączką i doczepiła je do swojego 'wieżowca'.

- Lubisz się bawić klockami? - zapytał cicho, opierając zgięte łokcie o kolana, by następnie oprzeć o nadgarstki brodę.

Dziewczynka lekko kiwnęła głową na tak.

- Ja też lubiłem - westchnął, obserwując jak ta buduje coraz to wyższą wieżę.

Dziewczynka, słysząc to, położyła parę klocków przed nim.
Uśmiechnął się, po czym podniósł je i po prostu je ze sobą złączył.

Siedzieli w ciszy, jednak nie przeszkadzało im to.

Taehyung w dzieciństwie lubił taką zabawę. Zwykłe siedzenie na podłodze i tworzenie plastikowych domków.

Uśmiechnął się lekko na wspomnienie, kiedy to on razem z Jiminem mieli za zadanie opiekować się młodszym kuzynostwem Parka.

Pamiętał, jak oni wszyscy razem siedzieli w salonie i budowali rzeczy z klocków. Bawili się z młodszymi, nie przejmując się, że prawdopodobnie oboje byli już za duzi na takie zabawy.

Spojrzał na dziewczynkę, która wytrwale budowała swoją konstrukcję.

- Jak masz na imię? - zapytał cicho. Mimo, iż byli tutaj (prawie) sami, mówił szeptem, jakby chciał, by tylko ona mogła go usłyszeć.

- Dawoon - mruknęła cicho.

- Ja jestem Taehyung - odparł, na co dziewczynka kiwnęła głową na znak, że rozumie.

- Bardzo długo nic nie mówiłam. Dziwnie piecze mnie w buzi - powiedziała, nie odrywając wzroku od swojej budowli.

- Dlaczego nic nie mówiłaś?

- Nie chciałam z nimi rozmawiać - odparła cicho. Taehyung rozumiał, że mówiąc z nimi, Dawoon miała na myśli pewnie lekarzy i ludzi z personelu.

- A ze mną chcesz rozmawiać? - Tae uniósł lekko brwi, oczekując jej reakcji.

- Ty jesteś taki jak ja. Oni nie - stwierdziła bez wahania.

Chłopak zmarszczył brwi.

Dzieci były interesujące. Ciekawe i niezwykłe. Jak czegoś nie rozumieją albo nie wiedzą, to same wymyślają sobie wyjaśnienie.
Był ciekaw, jak Dawoon patrzyła na otaczający ją świat i co rozumiała przez jesteś taki jak ja.

- Widziałam, jak siedzisz smutny taki sam. Dlaczego tak było? - dziewczynka spojrzała na niego swoimi dużymi brązowymi oczami.

Taehyung dostrzegł w nich niezwykłą głębię smutku i samotności.

Co takiego musiało się stać, że dziecko nawet naiwnym wzrokiem nie wierzyło w kłamstwa dorosłych?

- Siedziałem smutny, ponieważ nie ma przy mnie osoby, która jest dla mnie bardzo ważna - oznajmił.

- To dlatego tutaj jesteś? Bo jesteś sam?

- Poniekąd.

- To tak jak ja. Też tu jestem, bo nie mam już mamusi. Ale jestem spokojna, bo wiem, że kiedy mamusia po mnie tutaj przyjdzie, to już zawsze bedziemy razem i żadna z nas nie będzie musiała być w takim miejscu. Ty też niedługo nie będziesz sam.

Był niezmiernie ciekaw, co takiego się jej stało. Przez jaki powód tutaj siedzi.

To, co ona mówiła, brzmiało jak jakaś iluzja. Jak jakieś piękne kłamstwo, które jakiś dorosły wcisnął dziecku.

Westchnął. Nie wiedział, co o tym myśleć.

Usłyszał otwieranie drzwi, a następne ich ciche trzaśnięcie, jednak zignorował je i wciąż siedział z Dawoon na dywanie.

- Szybko znajdujesz zastępstwo na moje miejsce, Jaehyung - usłyszał głos Jungkooka, który usiadł tuż obok niego.

Taehyung uniósł głowę i spojrzał na niego z nikłym uśmiechem.

- A ty równie szybko uczysz się i zapamiętujesz imiona, Junghyun - powiedział sarkastycznie, uśmiechając się wrednie.

- A więc nie Jaehyung? - zapytał ostrożnie, posyłając mu przepraszający uśmiech.

- Tak samo, jak nie Junghyun - westchnął.

- To jest Tae - odezwała się Dawoon - A ty jesteś Kookie.

- A ty jesteś Dawoonie i wszystko wyjaśnione - podsumował Jungkook, na co dziewczynka się uśmiechnęła.

- Kookie, jak słodko - skomentował Tae, zapamiętując zdrobnienie imienia chłopaka.

- Ha, ha.

Kim tylko się uśmiechnął.

- Tae, on też jest taki, jak my - powiedziała Dawoon.

- Tak?

- Tak. On też jest sam i czeka na kogoś ważnego. Wszyscy tacy jesteśmy.

Taehyung westchnął. Skąd takie myślenie u kilkuletniego dziecka?
I, przede wszystkim, jak bardzo mała Dawoon była skrzywdzona?

~~

Podobnie jak Jisoo, Dawoon jest imieniem nie wzorującym się na jakiejkolwiek lasce z kpopu.
Tym razem sama skleiłam je z losowych sylab.

𝙉𝙄𝙂𝙃𝙏𝙈𝘼𝙍𝙀 𝘷𝘮𝘪𝘯 ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz