Obudziłem się w bardzo dobrym nastroju. Wczorajsza kolacja wyszła pyszna z pomocą Kuro. Na dodatek zjadł wszystko i prosił o dokładkę. Bawiłem się z nim świetnie pomimo wcześniejszych awantur.
Było po siódmej, a ja stałem na nogach. Uznałem, że nie ma co się już lenić. Starałem przemieszczać się po mieszkaniu po cichu, aby nie obudzić zielonookiego. Chrapał na kanapie powiem... w dziwnej pozycji. Głowa prawie na podłodze, nogi na oparciu sofy i to wszystko na brzuchu. Ja to bym się chyba udusił lub połamałby mi się kręgosłup.
Starając się nie robić hałasu wstawiłem wodę na kawę. Z szafek wiszących nad blatem wyjąłem cukier i kawę i przesypałem do kubka. Wyjąłem też mleko z lodówki. Gdy spojrzałem na "kota" uznałem, że zagrzeje mu mleka. Wyjąłem drugi kubek w białe łaty i zalałem białym roztworem, a następnie włożyłem do mikrofalówki.
Akurat pstryknął czajnik, że woda się zagotowała. Zalałem swój kubek i delektowałem się gorącym trunkiem.
Zaszedłem do salonu gdzie spał Kuro i rozłożyłem podstawki. Ten dalej słodko spał. Eee, chwila co ja powiedziałem? Kawa mi chyba jeszcze nie dotarła do mózgu.
Wróciłem po oba ciepłe napoje u położyłem na stole. Kucnąłem przed twarzą Kuro.
- Ej, obudź się śpiąca królewno. - delikatnie szturchałem go w ramie.
- Mmm - mruczał.
- Mleko ci wystygnie - pstryknąłem go delikatnie w ucho na co otworzył oczy.
- Dzień dobry - powiedział przeciągając się na łóżku.
- Dobry - usiadłem obok niego gdy dostrzegłem wolne miejsce. Złapałem za swój napój i przyglądałem się jak czarnowłosy siada przy mnie.
- Dzięki, że mi zrobiłeś - złapał za mleko i wziął wielkiego łyka.
Patrzyłem na niego z pod swojego kubka. Mimo, że miał włosy w każdą możliwą stronę miałem ochotę go pogłaskać.
- Mam coś na twarzy, że tak na mnie patrzysz? - wyrwał mnie z przemyśleń.
Spojrzałem w jego zielone oczy, a przechodząc w dół zacząłem się śmiać.
- Ta, białe wąsy - zakryłem ręką usta, aby nie zaśmiać się głośno. Ale to było komiczne.
Kuro zrobił naburmuszoną minę jak małe dziecko i przetarł buzię o rękaw koszuli. Biała smuga została a materiale, a on ten widok uśmiechał się szyderczo. Wredota.
Wypiłem swoja kawę i zakomunikowałem:
- Zostajesz dziś sam w domu. Ja idę starać się o pracę. Uważaj na siebie, nie wychodź i nie rób bałaganu.
- Tak jest mamo...
Na te słowa potargałem mu jedynie włosy na głowie i wstałem aby się ubrać. Po 10 minutach byłem gotowy do wyjścia, a Kuro oglądał TV.
- Wychodzę - krzyknąłem.
- Pa, skarbie - zawołał Kuro z nutką żartu w głosie.
Zamknąłem drzwi i ruszyłem do supermarketu odwiedzonego wczoraj.
* trzy godziny później*
Wykładałem towar na półki. Ludzie mijali mnie, zabierali co chcieli, pytali gdzie co jest, a ja miałem ich dość. Chciałem wracać do domu... do Kuro...
*pięć godzin później*
Koniec! Na reszcie. Po ośmiu godzinach fałszywego uśmiechu mam dość i chce być w domu. Przebrałem się i jak najszybciej pobiegłem do mieszkania.
Nie tylko martwiłem się o swój dobytek ale i o współlokatora. Czort wie co mu do głowy wpadło. Może już dawno wysadził mikrofalówkę.
Nie patrząc na nikogo biegłem do domu i już będąc w klatce szukałem kluczy w kieszeniach spodni.
Włożyłem klucz do zamka moich drzwi i wszedłem do środka.
- Kuro? - powiedziałem niepewnie w progu. Zdjąłem kurtkę oraz buty i zajrzałem do salonu. Co dziwne nie było go w nim. Ani w kuchni ani w łazience.
Miałem już wybiec z domu i szukać go w uliczkach budynków gdy usłyszałem szelest z mojej sypialni.
Popchnąłem niepewnie drzwi i zobaczyłem jak czarnowłosy chłopak leży wtulony w moją koszule nocną na łóżku. Skulony w kłębek na środku pościeli spał w najlepsze. Nie miałem serca go budzić. Usiadłem przy nim na łóżku u lekko odgarnąłem jego włosy z twarzy. Przebudził się.
- Cześć, wróciłem - uśmiechnąłem się.
- Witaj - mimo zaspania pokazał mi swoje białe kiełki.
Nie wiem dlaczego zrobiłem to co zrobiłem, ale teraz boje się dalszych konsekwencji.
CZYTASZ
Mały Sekret (Yaoi) [Zakończone]
KurzgeschichtenKouhei w ulewny dzień znalazł kota i postanowił go przygarnąć ale czy to na pewno był dobry pomysł ?