❤️Prawda❤️

238 15 19
                                    

💙Pov. Marcus💙

Obudziłem się po 7, a Milena jeszcze spała. Nie chciałem jej budzić, więc powoli wyszedłem z pokoju. Ubrałem się i zszedłem na dół. Tam zostawiłem w salonie na stole karteczkę. Chciałem już wychodzić z domu, ale ktoś zadzwonił do drzwi. Okazało się, że to listonosz. Przyniósł moje wyniki badań, które natychmiast przeanalizowałem. Byłem zdrowy, ale nie umiałem się tym cieszyć. Wróciłem na chwilę do pokoju, w którym spała moja mała. Położyłem kopertę z wynikami na biurku i uciekłem z domu. Pobiegłem w ulubione miejsce Stine, bo tam nie będzie łatwo mnie znaleźć. Będą szukać mnie w moich ulubionych w miejscach, a nie jej. Usiadłem pod wielkim mostem i się skuliłem. Zarzuciłem kaptur na głowie i zacząłem płakać, bo zrozumiałem swój błąd. Przespałem się z Milenką i strasznie tego żałowałem. Może się teraz do mnie zrazić lub coś takiego, a ja ją naprawdę kocham! Jest dla mnie najważniejsza, a ja mogę ją stracić!  Byłem cholernie przerażony i załamany. 

Dlaczego jej kurwa uległem?! 

Zaczęło padać. Słyszałem, że ktoś się do mnie ciągle dobija, ale to olałem. Nie chciałem nic, poza wytłumaczeniem dziewczynie  całej prawdy. Zrozumiałem, że najprawdopodobniej już nigdy nie porozmawiam z nią jak kiedyś. Muszę jej to wytłumaczyć, ale coś mi mówi, że ona nie chce mnie widzieć. Nie pozostało mi nic innego, niż siedzenie tu i użalanie się nad sobą. 

💚Pov. Martinus💚

Wstałem chwilę po 10 i od razu ruszyłem do  łazienki, gdzie się ogarnąłem. Zszedłem do kuchni i zrobiłem sobie śniadanie. Usiadłem w salonie na kanapie i włączyłem telewizor. Po zjedzonym posiłku, podszedłem do okna i je uchyliłem. Odłożyłem talerz i chciałem wrócić na górę, ale wtedy zauważyłem spadającą kartkę ze stołu. Podniosłem ją i zacząłem czytać. Od razu rozpoznałem pismo mojego brata. Napisał tam " Zjebałem po prostu! Nie szukajcie mnie. Poszedłem na spacer. Wyszedłem po 7 i jeżeli wrócę to będę". Przeraziłem się i pobiegłem do jego pokoju. 

🤍Pov. Milena🤍

Obudziłam się o 8, a Maca już nie było obok. Przypomniało mi się to, co zadziało się między nami wczorajszej nocy. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Żałowałam tego bardzo szczerze. Uświadomiłam sobie, że stałam się dla Marcusa kolejną, którą udało mu się zaliczyć. Wychodzi na to, że nie jestem lepsza od tamtych plastików, które też zaciągnął do łóżka. Przez własną głupotę straciłam ogólnego przyjaciela a prywatnie najważniejszego dla mnie chłopaka. Gdybym umiała się wtedy opamiętać... no właśnie... gdybym... Jestem tyle warta co te inne laski z naszej szkoły. Najgorsze, że strasznie go kocham i nie potrafię sobie odpuścić. Mogłam jednak posłuchać Martinusa. Miał rację- Maci się nigdy nie zmieni. Ta jego troska o mnie była sztuczna, a ja byłam tak w niego zapatrzona, że myślałam, że jest inaczej. Zostawił mnie jak inne. Płaczę przez tego dupka, który jest całym moim światem.

Płakałam tak do momentu, w którym otworzyły się drzwi do pokoju chłopaka.  Głupia łudziłam się, że to Marci, który jednak mnie nie olał. Znów się myliłam. Był to jego brat, który do mnie podszedł. 

- Marcus gdzieś zniknął!- wykrzyczał przerażony. 

- Jak to?!- udałam, że mnie to odchodzi, ale chwila... no dobra... obchodziło mnie to pomimo tego, co się stało.

- Tak to! Zostawił kartkę i nie ma go ponad trzy godziny i nie odbiera ode mnie! Pomóż! Martwię się o niego!

- Jak?

- Nie wiem! Wymyśl coś, błagam!

- No.. ok.

- Co się stało?

Sławna Znajomość/ Marcus GunnarsenWhere stories live. Discover now