Moja babcia od zawsze była fanką kolekcjonowania wszystkiego. Zaczynając od znaczków, kończąc na kamieniach.Dlatego, znajdując jej katalog z powklejanymi kwiatami pod którymi znajdowały się krótkie notki, nie mogłam się powstrzymać.
— I co myślisz?— zapytał chłopak, siadając na łóżku.
— Wspaniały pomysł— mruknęłam, przewracając kartkę na drugą stronę.
Zabrał mi katalog, ograniczając dostęp do pięknej odmiany róży.
— Ej to moje!— krzyknęłam, wyciągając ręce, na co się zaśmiał, kręcąc głową.
— Jesteś pewna swojej decyzji?— zapytał, chowając album za siebie.
— Caleb, jęczysz mi o tym już kilkanaście minut!— chwyciłam się za głowę, kładąc na kanapie.
— Co nie oznacza, że słuchałaś— zauważył i oparł się o łokieć tuż obok mnie.
Przewróciłam oczami.
— Na co się zgodziłam?— zapytałam, po dłuższej chwili ciszy.
Caleb cicho się zaśmiał, dzięki czemu mogłam podziwiać jego lewy dołeczek.
Mentalnie, strzeliłam sobie piątkę w twarz.
Dołeczek, to tylko uszkodzenie mięśnia.
Tłumaczyłam Sobie, ile wlezie, jednak wiedziałam, że bardzo mi się to podobało.
— Cóż— uśmiechnął się, spoglądając w górę— Powiedzmy, że dzisiaj jedziemy na ognisko.
Energicznie wstałam do siadu.
— To super— zaczęłam— Tylko trzeba babci dopowiedzieć, by dokupiła parę...
Kręcenie głową chłopaka, natychmiast mnie uciszyło.
— Liliana, jedziemy z moimi znajomymi— powiedział.
O nie. Nie ma mowy.
Wiedziałam, że będę skupieniem wszelakich drwin i śmiechów.
Założę się również, że widzieli mój alkoholowy odlot.Teraz to ja kręciłam głową.
— Jestem tam zbędna— zaczęłam— a co jeżeli znowu się upije?— zapytałam, próbując wybić ten pomysł z jego głowy.
— Po pierwsze— zaczął wyliczać—
Tym razem Ciebie przypilnuje. Po drugie sama się zgodziłaś, a po trzecie— na jego twarz wypełzł uśmiech, zaliczany do tych dziwnych— będzie naprawdę fajnie— nakłonił.Jęknęłam.
Małe wyjście z Świątecznej rutyny, nie spowoduje katastrofy.
Bo przecież nie zawsze musi się coś złego dziać.— No dobrze— burknęłam.
🎄
— Ale Lili, co ty wygadujesz— zaczęła mama, kładąc szmatkę na kuchennym stole— sama wiesz, jak ostatnio to się skończyło.
No tak.
Zapomniałam o osobie, która z pewnością, nie zgodziłaby się na wymysł Caleba. Z resztą co się dziwić, ostatnim razem skończyło się to bardzo źle. Bardzo.
— Mamo— zaczęłam— nie będę pić przecież alkoholu— przewróciłam oczami.
— Zgadza się Proszę Pani— drzwi od kuchni się otworzyły.
YOU ARE READING
Świąteczne Zmartwienie
RomanceLili to miłośniczka Nowojorskich Świąt. Na wieść, że tegoroczne Święta musi spędzić w Malibu lekko się załamuje, jednak nie traci pogody ducha. Do czasu, gdy poznaje Caleba. Chłopaka, rzucającego sprośnymi komentarzami w jej stronę z aroganckim ak...