23 listopada 1985 roku. Jest 9:00 rano. Państwo Sigginów pojechali do swojego domu. Czekają na księdza. Ojciec Joy po 10 minutach przyjechał taksówką. Idą wszyscy. Stoją przed drzwiami. Nikt nie chce otworzyć. Wszyscy są wystraszeni. Aż w końcu po powolnym przekręceniu klucza, drzwi otwiera pan Robert. Jako pierwszy wchodzi ojciec Joy. Wchodzi powoli, pewnym krokiem. Wie, że 11 lat temu również to przechodził i wie, co go czeka.
Za księdzem idzie ojciec rodziny. Reszta czeka na dworze. Ksiądz wraz z Robertem wchodzą do salonu.
- Powiedz im, żeby weszli. - poprosił ojciec Joy.
- Dobrze ojcze.
Robert idzie po rodzinę. Wchodzą powoli. Są już w salonie. Ksiądz wyjmuje z swojej teczki krzyże, rozstawia je w różnych miejscach.
- To coś da ? - pyta się Robert.
- Rzeczy święte powinny raz dwa rozścieczyć te istoty...nienawidzą ich.
- odpowiada ksiądz.
Teraz ksiądz zadzwoni z ich telefonu do przyjaciela, który ,, zajmuje " się egzorcyzmami.
- Halo, Sammy...cześć, to ja Joy...masz dzisiaj wolny czas...potrzebuję cie...ważna sprawa jest...
Sammy zgodził się przyjechać. Księdzowi powiedział, że będzie za maksymalnie godzinę.
- Przyjedzie, będzie tutaj...do godziny powinien być...
Otwierają się drzwi...
Podchodzi do nich Robert, ale same sie zamykają. Otwiera się okno...Podbiega do nich Abigail, ale też same sie zamykają. Przez okno widzi ona chłopca z zielonymi oczami, który siedzi na huśtawce. Patrzy na nią. Abigail małymi kroczkami cofa się od okno. Mówi wszystkim, że ten chłopiec znowu tam jest. Do okna podchodzi Sindi, ale chłopca już nie widziała...
- Mamo, ja sie boję... - mówi zapłakana Sara.
Abigail całuje Sarę w czoło i przytula. Mama ją uspokaja...
Ksiądz w tym momencie idzie do innych pomieszczeń. Najpierw idzie do kuchni...
Ustawia mały krzyż na oknie. Odwraca sie, a krzyżyk upada na podłogę...podnosi go i odwraca sie..Stoi naprzeciwko...patrzy w oczy... ksiądz zanieruchomił...
- Pamiętasz mnie, a raczej nas wszystkich... - demon powiedział.
- Czterech tylko was pamiętam. Teraz was jest więcej...
- Eeehehehehe..., głupi byłeś i głupi jesteś, myślałeś, że to koniec...że już nigdy nas nie zobaczysz...
- Zniszczę was tak samo, jak 11 lat temu...
- Próbuj, próbuj, a może...
W tym momencie demon chwycił księdza za gardło !...