Valerie z niezwykłą dla siebie furią wrzucała brudne ubrania do kosza na bieliznę, żeby je wysypać i ponownie tam umieścić. Powtarzała swoją nienawistną serię już ósmy raz. Usłyszała za sobą chichot i spojrzała na wejście do łazienki, w którym o framugę opierał się Michael. Przewróciła oczami i rzuciła skarpetką w ścianę.
To było do niej podobne. Zazwyczaj brzydziła się brudu, jednak w chwilach złości, smutku lub rozpaczy, starała się obcować z nim najbliżej, jak tylko potrafiła.
- Val, uspokój się - powiedział Michael, podchodząc do niej i przytulając ją od tyłu. Odtrąciła jego ręce i stanęła mu na stopie. - Auć! Co takiego zrobiłem?!
Valerie spojrzała na niego nienawistnym wzrokiem i odeszła, ignorując go. Weszła do swojego pokoju i przebrała się w piżamę, nie krępując się chłopakiem, który podążał tuż za nią. Już mieli za sobą łóżkowy epizod, ale oboje stwierdzili, że to nie to, czego szukają.
- Och, no dalej, skarbie. Co jest nie tak? - spróbował ponowie, a ona odwróciła się w jego stronę.
- Chcesz wiedzieć? W porządku. Całkowicie zignorowałeś mnie wczoraj w szkole. Nienawidzę, kiedy to robisz - przyznała, kładąc się pod kołdrę.
Michael zdjął buty, później spodnie i skarpetki. Koszulkę rzucił gdzieś na komodę, co spotkało się z morderczym wzrokiem Val. Położył się tuż obok niej, oplatając ją swoimi ramionami.
- Wiesz, że jestem tylko twoim nocnym towarzystwem i oboje nie chcemy, żeby ktoś się o tym dowiedział - wyjaśnił jej, gładząc ją po włosach.
Valerie westchnęła. Nadal widział w niej tylko dziewczynę, którą mógł trzymać w nocy, a ona bała się przyznać mu, że za każdym razem, kiedy mówił do niej skarbie, jej serce wyrywało się z piersi, dlatego ignorowała to uczucie. Powoli zaczęło nawet zanikać, jednak była przed nią jeszcze długa droga.
- Mów mi chociaż zwykłe hej, w porządku? - poprosiła cicho, wtulając policzek w jego klatkę piersiową. To uczucie było jej tak znane, że z czasem uświadomiła sobie pewien przykry fakt.
Nawet nie potrafiła już bez niego zasnąć.
CZYTASZ
✔ Night Company ¤ M.C short story
Fanfiction- Michael? Co ty tu robisz?! - szepnęła ze złością. - Jak to co? Dotrzymuję ci towarzystwa w nocy.