Half a Heart Without You

768 71 35
                                    

1/3

Połowa serca bez Ciebie

– Harry, przyniosłem ci obiad.

Zmieszanie maluje się na twarzy Harry'ego. – Skądś cię znam? Wyglądasz znajomo.

– To ja, Louis.

– Louis. – Harry ostrożnie wymawia jego imię. – Louis, przepraszam, ale nie sądzę, że kiedyś się spotkaliśmy.

Louis walczy ze łzami, wiedząc, że to nie czas na nie. Ale to boli... to kurwa boli. Jak sto noży wbijających się w jego serce. Szczerze mówiąc, to może boleć nawet mniej.

– To ja, kochanie. To ja. Louis? Boobear? Jestem twoim Lou, a ty moim Haz.

Ręką dotyka loków Harry'ego.

Harry wzdryga się od dotyku. – Co ty robisz?! Wynoś się! Idź stąd! Wyjdź!

Louis budzi się, łapiąc gwałtowny wdech. Sięga na prawą stronę łóżka i stwierdza, że jest zimne i puste. Okej, teraz krzyczy.

Szybkie kroki przebijają się przez korytarz i otwierają się drzwi. – Louis?

– Harry?

Nie, czekaj, to Liam.

Louis wybucha płaczem.

Liam jest zaskoczony stanem swojego przyjaciela. – Niall zabrał Harry'ego do... – Liam przerywa. – Załatwić coś.

To słabe alibi, ale umysł Louis'a był zbyt zajęty, by mógł to zauważyć.

– Wszystko z nim w porządku? 

Liam siada na łóżku obok Louis'a i przyciąga go do uścisku. – Wszystko z nim okej.

Na razie.

***

Kiedy Harry przechodzi przez drzwi, Louis przytula go, prawie go przewracając.

Harry musi zrobić kilka kroków do tyłu. – Cześć Lou. – Śmieje się. – Tak bardzo za mną tęskniłeś?

– Tak strasznie, kochanie. – Louis przyciska swoje usta do tych Harry'ego, ponieważ przez cały dzień nie mógł się tego doczekać.

Harry martwi się, że Louis zapyta go, gdzie on i Niall poszli, ale na szczęście tego nie robi. Nawet gdyby zapytał, Harry nie odpowiedziałby.

To tajemnica, którą może zabrać do grobu.

– Więc... – Zaczyna Harry, zdejmując buty. – Jakie mamy plany na wieczór?

Louis bierze jego płaszcz i odwiesza go na wieszak. Częściowo dlatego, że jest dżentelmenem, a częściowo dlatego, że koordynacja jego chłopaka się pogarsza, a Louis obawia się, że znowu przewróci wieszak. – Zobaczymy. – Zaczyna Louis. – Myślałem o filmie. Ugotuję obiad, a ty go zjesz, proszę?

Harry marszczy brwi. – Film brzmi świetnie, ale nie jestem głodny.

Louis wzdycha – Kochanie, wiesz, że musisz...

– Nie, Lou. – Przerywa mu Harry. – Czuję się dziś źle... gorzej... – Przejeżdża ręką po swoich włosach. – Gorzej niż normalnie.

Dopiero wtedy Louis zdaje sobie sprawę, że faktycznie źle wygląda. Blada, sucha skóra. Ciemne, fioletowe półksiężyce pod jego szklistymi oczami. Wygląda trochę... odlegle.

– Okej kochanie. – Louis połyka rosnącą gulę w gardle. – Chodźmy więc poprzytulać się na kanapie i obejrzeć film.

Harry znowu przejeżdża ręką po swoich włosach. – Właściwie to myślę, że muszę położyć się na górze.

***

Świąteczna niespodzianka, jaką będą trzy rozdziały wrzucone od razu, więc upewnijcie się, że będziecie czytać wszystko po kolei (dla ułatwienia dodałam numerki u góry rozdziału). Nie chcę wam psuć humoru w wigilię, więc lepiej przeczytajcie to dzisiaj lub dopiero po świętach.

Jak już jesteśmy przy wigilii – życzę Wam wesołych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt. Czasami dobrze jest nie czuć się dobrze, w razie potrzeby nie bójcie się komuś wygadać, to naprawdę pomaga. Pamiętajcie, Treat People With Kindness!

Buziaki,

_dolcegabbana_


I Want to Write You a Song × Larry | PLOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz