7

146 5 1
                                    

Nie poszłam tego dnia na śniadanie, ponieważ przesiedziałam pół dnia z Remusem. Czułam pewnego rodzaju odpowiedzialność. Byłam pierwszą osobą, której powiedział o swoich uczuciach względem... Właśnie nie wiem kogo. Nie chciałam na niego naciskać, jak będzie chciał to mi powie, jak nie to nie. Chłopak nawet poczęstował mnie czekoladą, którą nigdy z nikim się nie dzielił. Przyjemniej do teraz. Kiedy mi ją dawał czułam się wyjątkowa nie powiem. Zawsze kiedy ktoś chciał mu ją zabrać bronił się rękami i nogami. 

Nie rozmawialiśmy o wczorajszym wyznaniu Remusa. Nie czułam takiej potrzeby, chłopak ewidentnie też. Jakby ktoś spytał o czym rozmawialiśmy nie potrafiłabym mu odpowiedzieć. Po prostu spędzaliśmy miło czas razem. Nikt nam nie przeszkadzał, jakby wiedzieli, że coś się dzieje, a tak naprawdę nic się nie działo. 

Dopiero na obiad wyszliśmy z dormitorium chłopaka. Weszliśmy razem do Wielkiej Sali i udaliśmy się do naszych przyjaciół. Każdy się z nami przywitał, ale ja tylko odbywałam im głową. Spora większość osób z mojego otoczenia przyzwyczaiła się już do tego zachowania, ale kiedy poznawałam kogoś nowego dużo osób było przez to zmieszane.

- Remus przyjeżdżasz w tym roku do nas na święta? - spytał James, a Lunio potwierdził ruchem głowy - a ty Peter?

- Oczywiście. Wasza mama robi najlepszego indyka - odparł, a Syriusz głośno się zaśmiał. Było to piękną prawdą. Nikt nigdy nie pobije indyka mojej mamy. Zawsze wiedziała na ile go wstawić do piekarnika i czym przyprawić. Szkoda, że nie odziedziczyłam po niej talentu do gotowania. 

- Lily, Dorcas i Marlena was też nie może zabraknąć - mruknęłam patrząc w oczy dziewczyną. W czasie świąt nasz dom stawał się przytułkiem. James zabierał swoich przyjaciół, a ja swoje przyjaciółki. Mieliśmy sporą posiadłość, więc mogliśmy sobie na to pozwolić. Miejsca dla wszystkich było. Kiedy Syriusz uciekł z domu moja matka nie pozwoliła mu nigdzie indziej mieszkać. Z kolejnymi latami kiedy chłopak przyjeżdżał do nas na wakacje i święta zaczęła się do niego przyzwyczajać. Teraz traktuje go, jak swoje trzecie dziecko.

-Ja już pisałam w tej sprawie do rodziców. Oczywiście się zgodzili - zaczęła Dorcas żując gumę. Chyba nie była chętna nic jeść. 

- Ja też - dodała Marlena, a wszystkie spojrzenie przeniosły się na Lily. Dziewczyna grzebała widelcem w talerzu, robiąc sobie parciankę, ale i tak nic z tego nie jadła. Udawała, że na nas nie patrzy. Dziewczyna lubiła do nas przyjeżdżać, ponieważ nie musiała użerać się z siostrą, ale już wielokrotnie skarżyła mi się, że czuje się nieswojo będąc tyle u nas. Także wiele razy mówiłam jej, że moja mama cieszy się jej towarzystwem, ponieważ James był w niej zakochany od trzeciej klasy. Jeszcze od niedawna są razem, o czym mama już wie. Tym bardzie powinna przyjechać, chociaż na jeden dzień. 

- Nie wiem. Nie będę przeszkadzać? - spytała niepewnie i podniosła wzrok z talerza. Patrzyła raz to na mnie, a raz na Jamesa. Chłopak uśmiechnął się szczerze i zaprzeczył głową. 

- Ale na pewno? Nie chce się wpraszać. Chce, żeby wasza mama mnie lubiła... 

- Jak nie przyjedziesz będzie lubiła cie mniej Lilka. Już wie, że jesteś moją dziewczyną, więc nie przepuści okazji spędzenia z Tobą czasu - zapewnił James, ale ruda dalej była zmieszana. 

- A wasz ojciec? Nie wygląda, jakby mnie lubił - mruknęła dziewczyna, a tym razem Syriusz przewrócił oczami. Wyrzucił ręce w powietrze, a Remus z Peterem zachichotali. 

- Weź już nie przesadzaj. Ich ojciec ma głęboko w dupie czy będzie czy nie. Jest naprawdę dobrym człowiekiem, ale zapracowanym w chuj. Do jego domu co święta przyjeżdżają przyjaciele jego dzieci od lat. Jakby nie chciał, żeby ktoś przyjechał nie pozwolił by, aby ktokolwiek to zrobił. Lily naprawdę jemu to wisi - prowadził Syriusz swój monolog wymachując rękami i gestykulując, ponieważ podniósł ton głosy cały stół Gryffindoru patrzył w naszą stronę. Inne domy też patrzyły, tylko się z tym kryły. Na twarzy Lily wyszedł jeden wielki rumieniec. 

Wychowanek Salazara SlytherinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz