II

91 17 7
                                        

Rozglądałam się i moje spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Evans'a. Miałam chwilowego laga mózgu, czemu on się na mnie patrzy? Evans to typowa popularna gwiazdeczka naszej szkoły. Połowa lasek z naszej szkoły jak patrzy na niego to ślina z gęby im leci i mają kisiel w gaciach.
Ale tak szczerze?
Nie bardzo je rozumiałam. Może i był przystojny.


Cholernie przystojny.

Znaczy wróć, był przystojny, ale nie był jakimś ósmym cudem świata. Natomiast zasłynął już jakiś czas temu z bycia dupkiem, zachowywał się jak palant. Jest cholernym dupkiem i egoistą. Na każdej przerwie można go zobaczyć z papierosem, w towarzystwie jego przyjaciół. Cała paczka to „cudowna piątka". Idealni, bogaci chłopcy, którzy między nami wyglądają jak bogowie. Każdego z nich znałam, jednak najlepiej Luka i Camerona.
Z Camem miałam najlepszą relację, no od jakiegoś czasu, ale miałam. Uwielbiałam tego chłopaka, był tak cholernie radosny człowiekiem, że gdy tylko się uśmiechał uśmiech cisnął mi się na usta. Zarażał swoim entuzjazmem. I jak mam być szczera czasami zazdrościłam Tracey tak zajebistego brata. Chłopak zawsze umiał poprawić każdemu humor, dawał najlepsze rady. Można powiedzieć, że był przyjacielem jedynym w swoim rodzaju. Z jednej strony był ciągłym dzieckiem, ale z drugiej strony był człowiekiem naprawdę dojrzałym. Od ponad roku chłopak stał mi się bliski, bardziej niż wcześniej. Gdy miałam chujowy dzień siedział ze mną i reszta naszej paczki wymyślając najgłupsze żarty, aby poprawić mi humor. Cameron'a jak i William'a kochałam całym sercem, byli dla mnie jak starsi bracia, do których zawsze mogłam przyjść, gdy miałam jakiś problem.

Kiedy nasz wzrok się spotkał uśmiechał się i puścił oczko. A moja mina wyrażała musiała wyglądać komicznie i wyrażać  „o chuj chodzi". Jednak uznałam, że będę miła i odwzajemniłam uśmiech chłopaka wracając do rozmowy z dziewczynami, tym samym kończąc nasz kontakt wzrokowy. Jednak dalej czułam jego przenikliwy wzrok na sobie.

Nie powiem, że nie pogłaskało to moje ego.

Nie mogłam się jednak skupić na rozmowie wciąż czując na sobie wzrok chłopaka. Czułam się bardzo dziwnie, oczywiście wiedziałam, że nie umknie to uwadze Lidii.
- Dobra co tu się właśnie odpierdala? Czemu Luke chujek Evans właśnie się na ciebie gapi jakby chciał cię zjeść i się uśmiecha, co jak wiemy w jego przypadku to święto?- zapytała zaszokowana Lidia rozśmieszając mnie i Tray.

- Mnie pytasz? Sama chce wiedzieć, ale to było dziwne, w chuj dziwne. Znaczy jestem zajebista i to wiemy, ale no, nie mam pojęcia- w tym gronie każdy znał historię moją i Evans'a. Starałam się obrócić to zajście w żart, jednak nie zmieniało to faktu, że było to dla mnie bolesne, nagle sobie przypomniał o naiwnej Mel i zwracam jego uwagę.

Ale ci się podobało zjebie.

- Ej stara, on się tu dalej gapi, co chwile dosłownie. - zwróciła się do mnie Tray.

W tamtym momencie czułam się dziwnie, dosłownie czułam jego wzrok na sobie. Nie wiedziałam co zrobić. Czy się odwrócić czy go zlać.

- Co ja mam niby zrobić? - spojrzałam na przyjaciółki, czując się coraz mniej komfortowo.

Nie byłam przyzwyczajona do tego, że ktoś specjalnie zwraca na mnie uwagę. Zazwyczaj chłopcy przechodzili obok mnie nie zwracając na mnie jakoś szczególnie uwagi.
Poza tymi dla którym byłam panią kierownik bo dałam im pieniądze na wódkę lub piwo.

Znałam dość dużo chłopców w naszej szkole, lubiłam ich a oni lubili mnie. Ale nie byłam przyzwyczajona do tego, żeby ktoś stale obserwował każdy mój ruch.

Jednak nie oszukujmy się, że w tym momencie poprawił mi lekko samoocenę.

- Chodźmy w ich stronę i tak mamy tak lekcje i tak. Zobaczymy, jak zareaguje, tylko zachowujemy się stosownie normalnie laski. - powiedziała Lidia na co każda z nas się zaśmiała i pewnym krokiem ruszyłyśmy w ich stronę. Szłam pewnie, jednak wciąż czułam na sobie ten wzrok, jednak czując go czułam się jeszcze bardziej pewnie co było totalnie sprzeczne z tym co czułam chwile temu.

You Save MeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz