Część szósta

1.1K 40 0
                                    

Kiedy Hermiona powiedziała mu, żeby przyszedł do jej mieszkania, zdała sobie sprawę, że istnieje bardzo realna możliwość, że wpadną do jej sypialni, próbując zdzierać z siebie ubrania. Powinno jej to przeszkadzać, ale obudziła się wcześniej niż zwykle, żeby starannie dobrać parę majtek. Przyciągając czarną koronkę do pośladka, chwyciła pasujący stanik i założyła czarną sukienkę.

Jej szaty były luźne na ramionach, a kiedy siedziała w kuchni, nie była pewna, czyje nerwy czuje. Mogły należeć do niej, biorąc pod uwagę, że obgryzała paznokcie aż do krwi, gdy po raz szesnasty spojrzała na siebie w lustrze. Może to jego, ale nie była pewna, kto cierpi najbardziej.

Przez chwilę bała się, że nie przyjdzie, a więź bratnich dusz między nimi była tylko błędem, który wszechświat popełnił jej kosztem. Ale potem rozległy się trzy krótkie pukania do jej frontowych drzwi i panika wróciła na front. Zsunęła się ze stołka, wygładziła sukienkę i wzięła głęboki oddech, zanim otworzyła drzwi.

– Cześć – mruknęła, otwierając drzwi, żeby mógł wejść do środka. - Martwiłam się... dlaczego tak się na mnie gapisz?

Jego oczy wędrowały po każdym calu jej ciała i położył kwiaty, które przyniósł – banalny ruch, ale sprawił, że jej serce zaczęło walić – na stole obok wejścia.

- Jeśli cię pocałuję, uderzysz mnie? - Usta Draco wygięły się w uśmieszku, a ona wstrzymała oddech.

- Właściwie nie mogę wymyślić nic lepszego. - powiedziała mu Hermiona.

Jego dłonie uniosły się, by objąć jej twarz, kiedy prowadził ją z powrotem do kuchni, jej plecy obijały się o brzeg wyspy. Usta Malfoya były miękkie i zastanawiała się, czy w ciągu ostatniego tygodnia były tak posiniaczone jak jej. Gdyby została w pobliżu, czy wydawałby się tak zarumieniony jak ona?

Palce Hermiony wplątały się w jego włosy, kompletnie pieprząc to, co stylizował, a ona przyciągnęła go bliżej, jęcząc. Jeśli bycie osobno sprawiało, że go pragnęła, to było nic w porównaniu z tym, jak chciała go teraz zaprowadzić do swojego łóżka.

– Nie chcę się pieprzyć – mruknęła, przesuwając palcami po jego szczęce. - Chciałbym cię najpierw poznać.

Roześmiał się, jego klatka piersiowa wibrowała przy jej klatce piersiowej, gdy postawił ją na blacie.

– Nie zamierzam cię pieprzyć, przynajmniej na razie. - Pocałował ją jeszcze raz, chwytając ją w talii, zanim odsunął się od niej.

- Jeszcze nie? Wydajesz się dość pewny siebie – uśmiechnęła się Hermiona, pozostając na swoim miejscu na blacie. – Och, rozmazałeś moją szminkę – mruknęła, wyciągając różdżkę z blatu.

— Nie naprawiałbym tego jeszcze — powiedział jej Draco, podnosząc dwie filiżanki herbaty spod zlewu i podając jej jedną. - To byłaby strata czasu, aby to naprawić, kiedy mam zamiar to zepsuć, zanim wyjdziemy z tego mieszkania. - Uśmiechał się i oparł o krawędź obok niej. Zanim zdążyła odpowiedzieć sarkastycznie, zapytał ją. - Dlaczego byłaś w Świętym Mungu?

Wybuchnęła nerwowym śmiechem i pozwoliła włosom opaść na twarz, gdy ścisnęła filiżankę.

- Myślałam, że moje eliksiry zawiodły i byłam w ciąży.

Malfoy prychnął, wypluwając herbatę, po czym zachichotał głośno, gorący płyn sączył się do jego białego guzika pod garniturem.

- Merlinie, Granger, to nie tak...

Odcięła mu się, jej policzki płonęły.

- Dobrze wiem, że to było śmieszne. Byłoby dla mnie niemożliwością, żebym już o tym wiedziała, ale musisz zrozumieć, w jakim bólu byłam.

Nieoficjalny Pamiętnik OmegiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz