VALERIA SHELLEY:
Mój związek z Mattheo rozwinął się w najlepsze. Powoli zaczynam czuć coś do niego, ale boję się, że stracę nad tym kontrolę. Widzę również wzrok jego brata na sobie. Nie wiem o czym wtedy rozmawiali, ale to był kawałek mojej duszy. Nie wiem jak to zrobiłam, szłam tym korytarz aż w pewnej chwili poczułam wysysanie z ciała. Później zobaczyłam ich przed oczami chociaż, że byłam tuż przy Wielkiej Sali. Minęły dwa miesiące, za tydzień przerwa świąteczna i jako pierwsza bez rudzielców, szłam i Pottera.
Dowiedziałam się od Draco, że siostry Greengrass też mają być, bo jego ojciec chcę, aby był z Astorią co jest niedorzeczne, gdy ona bardziej lubi mnie, ale omijając ten szczegół nie będę się wtrącać.
– Już nie śpisz? – zapytał Mattheo całując mnie w czoło.
– Nie mogłam zasnąć.
Wstałam z łóżka ruszając do łazienki. Weszłam pod prysznic. Kiedy byłam gotowa wyszłam w samej bieliźnie. El zaczęła od miesiąca sypiać u swojej dziewczyny, więc miałam dormitorium dla siebie. Podeszłam do szafy wyjmując z niej spódniczkę w biało czarną kratę, czarny golf i kabaretki. Nałożyłam naszyjnik w kształcie węża, pierścienie wraz z sygnetem Draco, spięłam włosy różdżką i założyłam botki. Delikatnie się pomalowałam.
Od wróciłam się w stronę Mattheo, który przyglądał mi się lustrując moje ciało.
– Za krótka. – Wskazał palcem na spódniczkę.
– Nie jest. – Zmarszczyłam brwi gładząc spódniczkę.
– Jest za krótka, przebierz się – powiedział powoli się denerwując.
– Nie przebiorę się, bo to ja mam się w tym dobrze czuć, nie ty! – krzyknęłam.
– Przebierz to, do cholery!
– Pierdol się! – Wystawiłam w jego stronę środkowy palec.
Wyszłam z dormitorium słysząc za sobą jego krzyki. Niech krzyczy, może mu głos wysiądzie i wreszcie będzie cicho.
No tak były między nami sprzeczki...
– Co siostrzyczko? Znów się pokłóciliście? – zapytała przesłodzonym głosem Veronica. – Wiesz ja zawsze się zgadzałam ze wszystkim, żeby nie był zły.
– Słuchaj mnie uważnie. – Odwróciłam się do niej. – Ty nigdy nie będziesz tak jak ja, a ja taka jak ty, jeżeli mu coś nie pasuje to jechać wróci do ciebie. Jesteś słaba, bo mu ulegasz. Więc zamknij się, bo nawet mu do pięt nie sięgasz!
Ruszyłam na eliksiry. Usiadłam na pierwszej ławce wyłożyłam z torby podręcznik. Po chwili w sali zjawił się Tom, spojrzał na mnie I usiadł przy biurku naprzeciwko mnie.
Czułam jego wzrok na sobie, głęboko oddychałam, bo ta upośledzona laska wkurwią jak nikt inny. Przeleciałam po klasie wzrokiem, dopóki coś nie zabłysło mi przed oczami. Wróciłam wzrokiem do błyskotki. Jakaś rzecz leżała na wysokiej półce, wyostrzyłam wzrok, ale to nic nie dało. Wstałam wciąż czując na sobie wzrok Toma. Ruszyłam do szafki, ustałam na palcach, ale nadal byłam za niska chociaż jestem dość wysoką osobą. Po chwili ktoś stał za mną i wziął co mnie zainteresowało. Odwróciłam się do Toma i złapałam za klucz. Klucz? Widziałam, już go gdzieś.
Nadal trzymając na kluczu dłoń, którą delikatnie ocierała się o jego, patrzyłam w jego oczy tak samo natarczywie jak on w moje. Niebezpiecznie się do mnie przybliżył przez co zrobiłam krok w tył. Jego prawie czarne tęczówki wypatrywały się z taką zachłannością we mnie, że sama byłam zdziwiona, że jeszcze nie oderwałam od niego wzroku. Jego wzrok zlustrował bardzo dokładnie moje ciało I znów zanurzył się w moich tęczówkach. Powoli zaczęłam tonąć w jego oczach, straciłam czucie w nogach, a później sobie przypomniałam, że mam chłopaka.
Usłyszeliśmy chrząknięcie, wyrwałam klucz z jego ręki.
– Poradziłabym sobie sama – burknęłam pod nosem widząc zdenerwowanego Mattheo, który śledzi mnie wzrokiem.
Usiadłam przy ławce przewracając w dłoni klucz. Zaraz potem usiadł obok mnie Mattheo co jakiś czas patrząc na mnie. Ludzie zaczęli się schodzić, a ja nadal wpatrywałam się w klucz.
– Kochanie, ja przepraszam. Wiesz, że wyglądasz cudownie, ale ja już... – Powstrzymałam go stawiając mu dłoń przed twarz.
Klucz, sen, mama, facet z Riddle Manor, coś błyszczącego w kieszeni. Tylko ty będziesz umiała je rozwiązać.
Otworzyłam szerzej oczy, rozejrzałam się po klasie, kiedy właśnie wchodziła do Sali Veronica. Wstałam gwałtownie zwracając przy tym każdego uwagę.
– Veronica! Wychodzimy! – Złapałam ją za nadgarstek kierując się do wyjścia z zamku.
***
Hejka, na wejściu mówię nie sprawdzałam rozdziału, nie miałam siły, a chciałam coś wstawić dla was. Jest krótki, przepraszam. Nie wiem, kiedy bedzie następny. Mam mętliki w głowie. Dużo pomysłów, mało siły i motywacji... Czuję się mega słabo. Myślałam trochę nad zawieszeniem książki z powodów prywatnych, ale narazie odchodzi to na drugi plan. Będę próbować, dla was, ale musicie mnie motywować.
GWIAZDECZKA I JAKIES KOMENTARZE!
Nie pogardzie również teoriami czy czymś innym.
KOCHAM WAS! TRZYMAJCIE SIE PSYCHICZNIE!!!!!! 😬😬❤
CZYTASZ
Uninvited Witch
FanfictionHistoria z życia Valerii Shelley, która w wieku sześciu lat straciła rodziców, a opiekę nad nią przejęli Państwo Weasley'owie - Molly matka chrzestna. Dziewczyna uzależniona od używek. Zbyt wiele tajemnic kryje się za morderstwem jej rodziców. Przez...
