Patrzyłam w kominek znajdujący się w pokoju wspólnym. Zawsze był hipnotyzujący, mogłam wpatrywać się w niego godzinami. Był piękny, uzależniający, bez kłamstw, czysty, lecz parzący od nadmiaru... Racja zostawiał po sobie okrutne ślady, ale to nie zmienia faktu jaki jest piękny. Nieraz myślałam o tym jak bym się czuła stojąc w płomieniach ognia. Jaki to jest ból? Ile bym wytrzymała? Dlaczego każdy się go tak bardzo boi? Z moich przerażających analiz wyrwa mnie czyiś głos.
– O czym myślisz?
Spojrzałam w stronę, z której dochodził głos. Ujrzałam tam Malfoy'a, który jako jedyny odzywał się do mnie przez ostatni miesiąc. Od sytuacji z pojedynków nikt się do mnie nie odzywał oprócz niego. Jakby mnie nie znali. Szczerze mówiąc to nic im nie zrobiłam, a oni tak po prostu przestali się do mnie odzywać. Unikali mnie. Nawet Theodor i Blaise! Nieraz tylko rozmawiał z Oktawią - siostrą Theodora. Która jest naprawdę wspaniała. Każdy dzień ostatniego miesiąca był taki sam. Wstałam, szłam na śniadanie, później na lekcje. Po lekcjach wracałam do dormitorium, odrabiałam lekcje, ćpałam i wlewałam w siebie litry ognistej, bawiłam się sama ze sobą. Każdego widziałam jedynie na zajęciach, jedynie właśnie Malfoy nieraz przychodził i mi towarzyszył, ale to nie było często.
– Nie chcesz wiedzieć – oznajmiłam odwracając wzrok z powrotem w stronę ognia.
***
Dam wam taki krótki, który mi się bardzo podoba i jutro wstawię jeszcze dwa. Do zobaczenia!
CZYTASZ
Uninvited Witch
FanfictionHistoria z życia Valerii Shelley, która w wieku sześciu lat straciła rodziców, a opiekę nad nią przejęli Państwo Weasley'owie - Molly matka chrzestna. Dziewczyna uzależniona od używek. Zbyt wiele tajemnic kryje się za morderstwem jej rodziców. Przez...
